Dla Ciebie Wszystko- Nicholas Sparks Czyli dlaczego nie polubiłam się ze Sparksem.

Miłość zawsze mówi więcej o tych, którzy ją odczuwają niż o tych, którzy są jej obiektem.


Poddaję się, Już prawie tydzień trwa moja męka czyt. próba przebrnięcia przez "Dla Ciebie wszystko" Nicholasa Sparksa. Dawno nie miałam aż takich trudności z dokończeniem książki. Idąc za sugestiami moich Instagramowych obserwatorów, którzy pocieszali i obiecywali, że lektura się rozkręci, czytałam dalej, bardzo wolno i opornie.. Przyszedł ten moment, kiedy muszę złożyć broń i wyciągnąć białą flagę. Przegrałam. Udało mi się dotrwać do 282 strony z 398.

"Dla Ciebie wszystko" opowiada o prawdziwej miłości, która jest w stanie przetrwać wszystko. Amanda i Dawson podkochiwali się w sobie od czasów szkolnych. Żadne z nich nie było na tyle odważne, by zrobić pierwszy krok. Dopiero, gdy zostali parą na zajęciach z chemii zaczęli ze sobą rozmawiać. Początki ich związku były trudne, Dawson pochodził z objętej złą sławą rodziny Cole. Amanda zaś, była dobrze urodzona, jej rodzice nie pochwalali związku córki i Dawsona. Ich drogi rozchodzą się. Po dwudziestu latach spotykają się w rodzinnym miasteczku, aby pochować wspólnego przyjaciela. Uczucie budzi się na nowo. 

Dlaczego nie polubiłam się ze Sparksem? Otóż, ta książka jest drugą, a właściwie trzecią z kolei, która nudzi mnie tak, że mam wrażenie jakbym była zmuszana do czytania. Czuję się, jakbym musiała przeczytać najgorszą lekturę szkolną. Długie wstępy i, nie wiem jak to nazwać, sceny poboczne (?), zdecydowanie nie są dla mnie. Fabuła ciągnie się jak flaki z olejem. Podobno autor słynie z zaskakujących zakończeń, ale muszę przyznać, że w połowie książki losy bohaterów przestały mnie interesować. Ani odrobinkę nie przywiązałam się do żadnej postaci w książce, no, może była jedna osoba, którą polubiłam - Tuck, ale to na jego pogrzeb przyjechali Dawson i Amanda. Nie mogę powiedzieć wiele więcej, bo nie znam zakończenia historii, może gdybym je poznała, moja opinia zmieniłaby się diametralnie. Obecnie, nie mam tyle silnej woli i samozaparcia do dalszej przygody z tą książką. Przypuszczam, że męczyłabym ją do Sylwestra...

Zdaję sobie sprawę z ilości osób uwielbiających twórczość Sparksa. Jestem pewna, że mają ku temu powody. Może to ja biorę się za nieodpowiednie tytuły, nie wiem. Na chwilę obecną daję sobie spokój, odpuszczam. 

Nie traktujcie tego co napisałam zbyt poważnie, jestem pewna, że warto sięgnąć po książki autora, po to aby sprawdzić czy Wam pasują, jestem również pewna, że większość z Was zna już jego twórczość i ma określone zdanie na ten temat. Szanuję to i jestem ciekawa, co macie do powiedzenia o wspomnianej przeze mnie książce oraz o samym Sparksie?
Obsługiwane przez usługę Blogger.