After. Ocal mnie - Anna Todd


...w końcu zaczynam sobie uświadamiać, że można walczyć z kimś o jedno i to samo tylko tak długo, dopóki się nie wypalisz...

Tessa i Hardin próbują stworzyć normalny, zdrowy związek. Jednak za każdym razem pojawia się coś, lub ktoś, kto próbuje to zniszczyć. Co najgorsze - zawsze się to udaje. Tych dwoje młodych ludzi bezustannie tkwi w błędnym kole. Historia zatacza kręgi, za każdym razem zostawiając ich w tym samym miejscu. Demony przeszłości mają własne plany wobec nich. Wydaje się, jakby cały świat sprzysiągł się przeciwko nim. Ale może tym razem uda im się przetrwać? Może zmiany, jakie Hardin jak i Tessa postanowili wprowadzić w swoje życie, a przede wszystkim zmiany wewnątrz samych siebie, doprowadzą do szczęśliwego zakończenia?

Kompletnie nie wiem, jak pisać o trzecim tomie "After" aby nie zdradzić zbyt wiele. Tym razem dostajemy od autorki prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Akcja gna jak szalona. Kiedy już wydaje nam się, że wszystko będzie dobrze, przekręcamy kartkę, by odetchnąć z ulgą, TRACH, dostajemy w twarz kolejną rewelacją. Nie spodziewałam się tylu emocji, gdy sięgałam po tę książkę. Tym razem, wiele opiera się na relacjach rodzinnych. Tessa jak i Hardin nie należą do osób, które wychowywały się w szczęśliwym domu, z obojgiem rodziców. Każde z nich ma za sobą nieciekawe dzieciństwo. Chłopak chce oddzielić je od siebie grubą krechą, Tessa za to, pragnie poznać i zrozumieć ojca, który ją zostawił. Czy z tego może wyniknąć coś dobrego?

Nie będę więcej pisać o samych postaciach w książce. Robiłam to już dwa razy, a moja opinia o nich niewiele się zmieniła. Tessa coraz mniej mnie irytuje, ale nadal irytuje, za to Hardin... no cóż, to ten rodzaj faceta, którego nie da się nie kochać. Dostajemy również kilku nowych bohaterów. Bardzo polubiłam Lillian i Riley i żałuję, że wątek nie został jakoś rozwinięty. Mamy też okazję poznać tych, których już znamy, z całkiem innej strony.

"After. Ocal mnie" to jak na razie, moja ulubiona część serii. To dziwne, rzadko spotykam się z tym, że kolejne części podobają mi się bardziej. Nie mogłam się oderwać. Życie tej dwójki tak bardzo mnie wciągnęło, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam czytać. Anna Todd ma w zwyczaju serwować nam zakończenie, które nie pozwala szybko zapomnieć o powieści. Tak jest i tym razem. Nie zastanawiałam się długo, gdy po przeczytaniu ostatniej strony sięgnęłam po kolejną książkę autorki. Nie sądziłam, że ta banalnie prosta opowieść zrobi ze mną to, co zrobiła. Zniszczyła mnie emocjonalnie - serio. Mój mózg został zmielony na papkę Moje myśli galopują, żyję w świecie wykreowanym przez Annę Todd. Nawet w nocy, śnię o tym, jak mogłoby się potoczyć życie głównych bohaterów. To chyba niezbyt zdrowe? :)

Mimo tego, że książka jest porządnym grubaskiem, liczy sobie dumne 853 strony, nie odczuwa się tego. Tak samo jak podczas czytania poprzednich, pochłonęłam ją błyskawicznie. Bardzo łatwo zapomnieć o upływającym czasie podczas lektury. Po raz kolejny muszę polecić Wam tę serię. Wiem, że nie są to książki, które przypadną do gustu każdemu. Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, ze zdania dotyczące ich są bardzo podzielone. Jednak uważam, że warto. Sama byłam nastawiona sceptycznie, jednak nie żałuję. Ba, jestem wdzięczna samej sobie, że się nie poddałam. 

Moja ocena: 9/10

Czy dotarliście do "After. Ocal mnie"? A może zrezygnowaliście z lektury przy poprzednich tomach?  Może udało mi się przekonać Was do sięgnięcia po "After"? 
Jestem bardzo ciekawa, co macie do powiedzenia na ten temat i zapraszam do dyskusji w komentarzach! :)