Przedpremierowo: Od urodzenia - Elisa Albert


A gdyby tak spojrzeć na ciążę i macierzyństwo z całkiem innej perspektywy? Odstawić na bok wyobrażenia o miękkich pluszowych misiach, różowych lub niebieskich maleńkich ubrankach. Zapomnieć, na chwilę, o przyjemności wybierania imienia, o cudownych chwilach planowania. O pierwszym spotkaniu i pierwszych wspólnych dniach o poznawaniu siebie nawzajem. Spróbujmy.

Ari. Żona o piętnaście lat starszego Paula. Matka rocznego Walkera - to świetny chłopiec, mały przystojniacha. Feministka. Cierpi na depresję poporodową i nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Ari nie ma szczęścia do kobiet. W sensie, do przyjaźni z nimi, nawet do kobiet w rodzinie po prostu nie ma szczęścia. Można powiedzieć, że nich nienawidzi. Ma żal do matki, że nie nauczyła jej jak zajmować się dzieckiem. Właściwie, dlatego nikt nie powiedział jej jak być matką?  Ari czuje się samotna, nawet w momentach, kiedy są wszyscy razem, całą rodziną. Dziecko przeszkadza jej we wszystkim co chce zrobić, ale Walker jest jej kochanym małym oseskiem i kiedy tylko straci go z oczu natychmiast za nim tęskni. W życiu Ari pojawia się Mina. Była perkusistka, artystka - kobieta w bardzo zaawansowanej ciąży. Stają się sobie bliskie i próbują wspólnie przejść przez najtrudniejsze momenty macierzyństwa.

O nieszczęśliwych matkach pisze się i mówi znacznie rzadziej niż o tych szczęśliwych. Błąd. Dlaczego nie pokazać kobietom tej drugiej strony medalu? Decyzja o posiadaniu dziecka nie powinna być podejmowana pochopnie. Co może się wydarzyć, jeśli nie do końca jesteśmy gotowe na macierzyństwo? To ważne pytanie, a odpowiedź dla niejednej z nas może okazać się kluczowa. Dziecko to nie zabawka, to nie chwilowa zachcianka, to ogromna odpowiedzialność. Pojawienie się małego człowieka zmienia całe dotychczasowe życie. Historia Ari doskonale nam to przedstawia.


Za każdym razem kiedy widzę kobietę w ciąży, mam ochotę chwycić ją za ramiona i nią potrząsnąć. Dosłownie p o t r z ą s n ą ć. Jesteś gotowa? Nie, nie czy wybrałaś dla swojego dziecka imię, płeć i styl! Nie, nie czy znasz wszelkie możliwe procedury medyczne! Chodzi mi o to, czy jesteś g o t o w a?! Tak duchowo, suko. Duchowo.

Elisa Albert napisała książkę, o której długo nie zapomnę. Stworzyła realistyczny obraz kobiety samotnej i potrzebującej pomocy. Mam wrażenie, jakby główna bohaterka przelewała swoje myśli na papier. Nie przebierając w słowach ani się nie ograniczając, ujawniając skryte pragnienia. Wracając do przeszłości, do wspomnień z dzieciństwa, do czasów dorastania. Jakby przelewała na papier swoje największe rozczarowania, żale i obawy. To stanowczy protest przeciwko przedmiotowemu traktowaniu kobiet. A wszystko to podane czytelnikowi jakby w formie pamiętnika, najbardziej sekretnego dziennika. Opowieść Ari jest ciekawą, niekiedy szokującą i poruszającą historią. Spisaną odrobinę chaotycznie, ale ma to swój urok i idealnie zgrywa się z tematem.

Od urodzenia nie jest książką do przeczytania na raz. To jedna z tych, nad którymi chcemy zatrzymać się trochę dłużej. Przemyśleć, przeanalizować. To taka historia, po której na wiele rzeczy spojrzymy pod innym kontem - lepszym, czy gorszym - nie mnie oceniać. Nie każdemu się spodoba, tego jestem pewna. Jestem też pewna, że wywoła wiele kontrowersyjnych opinii. Mimo to myślę, że Od urodzenia powinna znaleźć się w rękach każdej kobiety. Nie koniecznie po to, by zmieniać postrzeganie macierzyństwa ale po to, by poznać i zrozumieć.

Moja ocena: 8/10
Data premiery: 29.03

Za egzemplarz recenzencki oraz okazane zaufanie serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Obsługiwane przez usługę Blogger.