Dosięgnąć gwiazd - Susan Mallery


Nina Wentworth przez całe życie dbała o innych. Zrezygnowała ze studiów i została na wyspie Blackberry, żeby zaopiekować się matką i umożliwić siostrze zdobycie wykształcenia. Po kilku latach ma szansę wreszcie stąd wyjechać i zrealizować własne marzenia. Tymczasem o jej względy zaczynają zabiegać dwaj przystojni mężczyźni. Nina musi zdecydować, czego tak naprawdę pragnie.
Nina poświeciła całe swoje życie dla matki i siostry. Zrezygnowała z marzeń aby zapewnić Averil lepsze życie, aby ta mogła wyrwać się z rodzinnego domu, zdobyć wykształcenie i zyskać szansę na lepszą przyszłość. Kiedy młodsza siostra wyfruwa z gniazda Nina ma szansę na spełnienie swoich planów. Niestety nadmierna troska o matkę, która swoją drogą zachowuje się skrajnie nieodpowiedzialnie, nie pozwala jej wyjechać. Kobieta coraz bardziej pogrąża się w obowiązkach, które nie powinny należeć do niej. Niespodziewanie trafia na Dylana, jej pierwszą prawdziwą miłość. W tym samym czasie na jej drodze staje Kyle, który w wieku 12 lat otwarcie się w niej podkochiwał. Nina będzie musiała wiele przemyśleć i podjąć kilka ważnych decyzji. Co z tego wyniknie? Dowiecie się jeśli sięgniecie po Dosięgnąć gwiazd.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Susan Mallery zaliczam do kompletnie nieudanych. Chociaż przebrnęłam przez Dosięgnąć gwiazd dość szybko, to nie dlatego, że nie mogłam się od niej oderwać a dlatego, że chciałam mieć ją jak najszybciej za sobą. Liczyłam na przyjemne oderwanie od codzienności, książkę, która pozwoli mi odpocząć. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że literatura obyczajowa/kobieca rządzi się swoimi prawami. Niewiele może czytelnika zaskoczyć, ale kiedy napisane jest w przyjemny sposób fajnie spędza się z nią czas. Niestety w przypadku Dosięgnąć gwiazd było dokładnie odwrotnie. 

Książka zmęczyła mnie niekończącymi się powtórzeniami faktów oraz dziecinnymi, upartymi i nijakimi bohaterkami. Mimo, że wszystkie są dorosłe przez całą powieść czułam, jakbym czytała o piętnastolatkach. Do żadnej z nich się nie przywiązałam i żadnej nie polubiłam. Mało tego, dawno nie spotkałam się z tak męczącymi charakterami. Autorka wykreowała bardzo skrajne postacie  od niesamowicie egoistycznej po nadgorliwą. Założeniem powieści jest to, ze kobiety przechodzą wewnętrzną przemianę, ale cały proces został tak bardzo zbagatelizowany, że stał się nieistotny. Ponadto zlewający się ze sobą tekst sprawił, że niejednokrotnie musiałam zastanowić się o kim w tym momencie czytam. Myślę, że książka została zwyczajnie niedopracowana. To mogła być dobra powieść, gdyby poświęcić więcej czasu szczegółom. 

Nie znalazłam tu nic, co by mnie zainteresowała a co dopiero poruszyło. Schematyczny wątek miłosny okazał się mdły, bez wyrazu i emocji. I o ile trójkąt miłosny jestem w stanie znieść o tyle nudny trójkąt miłosny to totalna porażka. Wątek rodzinny wyszedł okropnie ciężko, nie przez jego złożoność a dziwną, niesympatyczną atmosferę, której nie udało się przykryć przemyśleniami żadnej z bohaterek. Dosięgnąć gwiazd to przeciętna, niczym nie wyróżniająca się powieść obyczajowa. Dobrze sprawdzi się na zabicie czasu - nic poza tym.



Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperCollins.