Jak powietrze - Agata Czykierda - Grabowska


Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.
Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.
Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?
Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?
Czy da się żyć bez powietrza?

Pisałam to niezliczoną ilość razy w ostatnim czasie, ale napiszę jeszcze raz. Ciężko jest mnie zaskoczyć jeśli chodzi o literaturę kobiecą/obyczajową/romanse. Sięgam po ten typ literatury bo lubię, bo szukam takich tytułów, które mnie oczarują. Historia Oliwii i Dominika zapowiadała się bardzo obiecująco. Głośna promocja, mnóstwo pozytywnych i entuzjastycznych opinii no i nie oszukujmy się, przepiękna oprawa graficzna książki kuszą do sięgnięcia po tę pozycję. Czy warto?

Oliwia i Dominik spotykają się w nietypowych okolicznościach. Wypadek na drodze, szybka wizyta w szpitalu i noga w gipsie okazują się dla Dominika dramatyczną sytuacją. Oliwia nie ma pojęcia, jak bardzo to wydarzenie zmieni jej życie. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że w momencie, w którym potrąciła chłopaka i zdecydowała się mu pomóc wpuściła do swojego życia aż trzy osoby. Dziewczyna straciła głowę dla Dominika i jego rodziny. Dominik w końcu zaczął się uśmiechać. Czy uczucie kiełkujące między nimi ma szansę przetrwać? Czy Dominik, chłopak z ogromnym bagażem doświadczeń, który dźwiga na plecach pozwoli sobie na miłość?

Postacie występujące w powieści są niesamowicie realistyczne. W ogóle nie zdziwiłabym się, gdyby Oliwia i Dominik okazali się prawdziwymi osobami a nie bohaterami książki. Nie zmienia to jednak faktu, że nie do końca ich polubiłam. Stali się dla mnie nieco męczący mniej więcej w połowie książki. Zachowania bohaterów miały być uwarunkowane traumą z przeszłości, jednak uważam, że autorka aż za bardzo starała się zrobić z nich ofiary. Poskutkowało to spłyceniem charakterów i odniosłam wrażenie, jakbym czytała o szesnastolatkach a nie osobach wchodzących w dorosłość. Absolutnie nie uważam, że to źle wykreowane postacie. Po prostu jest w nich coś, co mnie drażni, chyba przez nadmierną niepewność, którą okraszona jest znajomość tej dwójki. Jednak nie popsuli mi oni odbioru książki. Zatraciłam się w lekturze z każdą kolejną stroną odkrywając wątki, które w mniejszym lub większym stopniu dotykają mnie. I to chyba przeważyły nad ostateczną oceną.

Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, gdyż napisana jest prostym i przyjemnym językiem. Uczucie kiełkujące w bohaterach przedstawione jest w niezwykle romantyczny i subtelny sposób. Mnie się to podobało i zostałam oczarowana. Niestety, zauroczenie bardzo szybko osłabło pod wpływem nieco rozwlekłej formy i takim... przejedzeniem (?), doszczętnym zmęczeniem materiału, ale jestem w stanie się z tym pogodzić, bo odkryłam w książce coś dla mnie, coś wyjątkowo podnoszącego mnie na duchu i otwierającego oczy.

Strata kogoś bliskiego zawsze zmienia w nas coś nieodwracalnie. Nie ma znaczenia, czy minął rok czy dziesięć lat. Gdzieś w środku zawsze będziemy czuli, że zostaliśmy czegoś pozbawieni, że coś nas w życiu ominęło. Uczucie samotności jej towarzyszące można ukrywać pod wieloma zachowaniami. Jedni zamykają się w sobie. Budują solidny mur, który odgradza ich od świata i innych, bojąc się nawiązać relacje z góry zakładając, że skończą się źle i zostawią po sobie jeszcze większą pustkę. Są też tacy, którzy pustkę próbują załatać bezwartościowymi przyjaźniami, zazwyczaj wiążącymi się z beztroskim imprezowaniem a częstym popełnianiem błędów, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Tylko po to, by chociaż na chwilę oderwać się od myśli, by choć przez chwilę poczuć się częścią czegoś "ważnego". Są też tacy, którzy rozpaczliwie pragną bliskości drugiej osoby, zainteresowania i poczucia akceptacji I chociaż zaspakajanie potrzeb cielesnych nie jest niczym złym, ostatecznie nie spełnia swojej roli.

Każde z tych zachowań tylko na chwilę tłumi uczucie, od którego rozpaczliwie się ucieka. Jest jedno bardzo proste, a zarazem najtrudniejsze uczucie, które potrafi załatać każdą dziurę powstałą na duszy. To miłość. Prawdziwa i czysta. Taka, która wymaga tylko tego, by być. Wcale nie musi być partnerska. Tak samo ważna jest ta, którą otrzymujemy od rodziny, tak samo istotne jest uczucie okazywane przez prawdziwego przyjaciela. To miłość jest lekiem na strzaskane serce i ona jest esencją tej powieści.

Odnalazłam w Jak powietrze cząstkę siebie co sprawiło, że książka stała się dla mnie wyjątkowo ważna. To niesamowicie realistyczna historia. Nie taka, która mogłaby się zdarzyć, ale zdarza się często. Perypetie Oliwii i Dominika nie wzniosą Was na literackie wyżyny, ale pozwolą odprężyć się i zatracić w przeuroczej słodko-gorzkiej opowieści o miłości i poszukiwaniu szczęścia. Jak powietrze to pierwsza polska książka z gatunku new adult i muszę przyznać, że okazała się być całkiem dobra. Może nie jest to najlepsza powieść  NA jaką miałam okazję czytać ale stylem z pewnością dorównuje zagranicznym. Czy polecam? Tak, jednak nie nastawiajcie się na zbyt wiele. Lepiej żeby książka pozytywnie Was zaskoczyła, niż rozczarowała.

Wybaczcie mi długość tego tekstu, tak naprawdę bardzo ograniczałam się w wylewaniu z siebie słów. Wyszło jak wyszło ;)
Mam nadzieję, że dotarliście do końca i podzielicie się swoimi wrażeniami :)



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu OMG Books.