W krainie wodospadów - Sofia Caspari + krótkie podsumowanie


Jest mi smutno i jednocześnie cieszę się jak dziecko. Wróciłam z długiej, bo aż czterdziestojednoletniej podróży po dziewiętnastowiecznej Argentynie. Przeżyłam tam piękne chwile, poznałam wielu cudownych ludzi. Byli też tacy, których nigdy nie życzyłabym sobie spotkać ponownie na swojej drodze. Przeżyłam niejedno rozczarowanie, wzruszyłam się, przechodziłam przez najgorsze i najlepsze chwile. Poznałam wiele zwyczajów, kultur. Zakochałam się w historiach, które poznałam i polecam wszystkim, którzy jeszcze nie sięgnęli po Sagę argentyńską zrobić to przy najbliższej okazji. Tymczasem, kilka słów o ostatnim tomie W krainie wodospadów.

Tym razem na celownik bierzemy młodą i piękną Clarissę, która w tragicznych okolicznościach traci ukochanego męża. Jej życie zmienia się diametralnie, nie może wrócić do domu, ponieważ boi się zemsty ze strony rodziny męża, musi się ukrywać. Z pomocą przychodzi jej szanowany, młody lekarz Robert. Mężczyzna okazuje jej wielkie serce. Clarissa zaczyna czuć do niego coś więcej. Czy ich uczucie ma szansę przetrwać? Czy Clarissie uda się zapomnieć o pierwszym mężu i grożącym jej niebezpieczeństwie?

Ostatnia część Sagi argentyńskiej podobała mi się zdecydowanie bardziej niż jej poprzedniczka. Czytało się ją tak dobrze, że nawet nie wiem kiedy zbliżyłam się do końca. Jest mi żal, że muszę rozstać się z bohaterami tej powieści. Nie spodziewałam się, że przywiążę się do nich w takim stopniu. 

Jeśli już mowa o bohaterach - tych nowych jest trochę mniej niżeli w W krainie srebrnej rzeki.  Mnie to cieszy, łatwiej się połapać kto, gdzie i kiedy. Pociągnięte zostały również rozpoczęte, ale jakby niedokończone wątki, co jest bardzo na plus. Clarissa i Robert okazali się świetnymi postaciami. Szczególnie Robert przypadł mi do gustu. To taki mężczyzna idealny, o nic nie pyta - po prostu jest obok i wspiera kobietę we wszystkim co postanowi. Pojawia się również Aaron, nadając sens kolejnej wprowadzonej wcześniej osobie. Przyznam, że mamy tu na pęczki mężczyzn idealnych. Możemy spokojnie wybierać. ;) Nie może być zbyt kolorowo, musi pojawić się ktoś, kogo znienawidzimy całym sercem i tak właśnie się stało. Dostaliśmy kilka postaci, które przyprawiają o gęsią skórkę.

W każdym wcześniejszym tomie autorka skupiała naszą uwagę na poszczególnych aspektach życia w Argentynie. Tym razem mam wrażenie, ze na celownik wzięła jedynie relacje między bohaterami. Może odrobinę skierowała naszą uwagę na medycynę, ale ten temat nie rozwinął się tak jak moglibyśmy oczekiwać. Jak już wcześniej pisałam, rozpoczęto wiele wątków, które wymagały zakończenia i właśnie w tej części Sagi je dostały. Na początku uznałam to za minus powieści, ale już wiem, że zabieg był słuszny. W krainie wodospadów dostarcza nam nowych wrażeń. Kolejnych intryg, rozstrzygają się długoletnie spory między rodami. Przewrotny los nie raz zaskoczy bohaterów a także czytelnika. W jednej chwili będziemy cieszyć się ich szczęściem, by w następnej przeżywać najgorsze chwile.


Jestem zakochana w klimacie jaki panuje w książkach Safii Caspari, a właściwie Kirsten Schützhofer, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko autorki tejże sagi. Stworzyła ona przepiękny obraz Argentyny. Niejednokrotnie miałam ochotę wejść do książki i trochę pobyć w miejscach w niej opisywanych. Chciałabym znaleźć się na miejscu bohaterów, albo lepiej - stać się jedną z kobiet z rodziny Hofer. Cieszyć się ich szczęściem i dzielić z nimi smutki. Chciałabym spotkać na swojej drodze osoby, tak otwarte na drugiego człowieka, pełne miłości, zawsze gotowe podać pomocną dłoń, gotowe poświecić wszystko w imię miłości i przyjaźni.

Bohaterowie Sagi argentyńskiej wdarli się do mojego serca i na długo w nim pozostaną. Narzekałam na zbyt dużą ilość nowych postaci, jednak ostatecznie każda z nich stała mi się bliska. Nie mogę wyjść z podziwu jak autorka sprytnie posplatała losy wszystkich, poznanych na kartach powieści, postaci. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z Sagą argentyńską zostałam zapytana, czy można ją czytać nie po kolei. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jakiej odpowiedzi udzielić. Zrobię to teraz - można. Jestem pewna, że każda historia z osobna również sprawiłaby czytelnikom nie małą przyjemność. Jednak całą magię będziecie w stanie ujrzeć dopiero wtedy, kiedy zaczniecie czytać od pierwszego tomu. To bardzo ważne, bo pierwszy tom daje czytelnikowi wiele do myślenia. Zwraca uwagę na najważniejsze wartości w życiu, pokazuje piękno drugiego człowieka i zmusza do refleksji. Jest doskonałym motywatorem a z niejednej postaci moglibyśmy brać przykład. Dzięki rozpoczęciu historii od samego początku zyskujemy całkiem inne spojrzenie na warzenia. Cała historia łączy się w jedną, doskonałą całość. Każdy szczegół jest ważny. Wszystko, od pierwszego zdania w pierwszym tomie, aż po ostatnie w trzecim, jest dokładnie przemyślaną, skrupulatnie ułożoną historią, od której nie sposób się oderwać. Znacie uczucie, kiedy czytając książkę macie wrażenie jakbyście oglądali film? Tak właśnie czułam się podczas lektury każdej z tych trzech książek.

Jestem wdzięczna za możliwość przeczytania Sagi argentyńskiej wydawnictwu Otwartemu. Nie spodziewałam się, że będzie to dla mnie taką cudowną przygodą. Mogę z czystym sumieniem i z ręką na sercu polecić ją każdej kobiecie, młodej czy też starszej. Myślę, że każda z nas wyciągnie z niej coś dla siebie. Z żalem żegnam Argentynę, jestem pewna, że któregoś dnia do nie wrócę.

Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 493

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska.

Za egzemplarz książki do recenzji, oraz zaufanie jeszcze raz serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwartemu.

#2 Chcę przeczytać - TOP 5


Wracam do Was z Chcę przeczytać, czyli zestawieniem kilku najbardziej interesujących mnie książek z tych, które dodałam do zakładki "Chcę przeczytać" na portalu lubimyczytac.pl w kończącym się już miesiącu. O dziwo nie zapisałam ich tam zbyt wiele, dlatego też tym razem powstanie tylko TOP 5. Jeśli chcecie zobaczyć więcej zapraszam na moje konto na lubimyczytac.



Tytuł: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Autor:
Wydawnictwo:

Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby wszyscy faceci, w których się kiedykolwiek kochałaś, dowiedzieli się o tym w tym samym czasie…Lara Jean Song przechowuje swoje listy miłosne w pudełku na kapelusze, które dostała od mamy. Nie są to jednak wyznania miłosne jej adoratorów, ale listy, które sama napisała do obiektów swoich uczuć – jeden list do każdego chłopca, w którym była kiedyś zakochana. W sumie pięć. Pisząc je, Lara bez oporów przelewała wszystkie swoje uczucia na papier i zupełnie szczerze, bez żadnych zahamowań formułowała zdania, których nigdy nie ośmieliłaby się wypowiedzieć na głos, ponieważ listy te były przeznaczone wyłącznie dla jej oczu i nigdy nie miały dotrzeć do adresatów. Pewnego dnia okazuje się jednak, że jakimś cudownym sposobem zostały wysłane. Od tej chwili wszystko w życiu Lary staje na głowie i wymyka się spod kontroli.*
Już dawno zwróciłam uwagę na tę książkę ale wciąż zapominałam ją sobie zapisać. W końcu to zrobiłam i mam nadzieję wkrótce ją przeczytać.


Tytuł: Obsesja
Autor: Jennifer L. Armentrout
Wydawnictwo: Filia
Jest arogancki, apodyktyczny i… to facet DLA KTÓREGO MOŻNA UMRZEĆ. Hunter to bezlitosny zabójca. Ministerstwo Obrony trzyma go w garści, co nie jest do końca złe, ponieważ zabija złych gości. W większości przypadków lubi swoją robotę. Do czasu, kiedy trafia mu się zlecenie, jakiego do tej pory nie miał - chronić. Serena Cross nie uwierzyła swojej przyjaciółce, że widziała, jak syn potężnego senatora zmienia się w coś... nieludzkiego. Kto by uwierzył? Ale kiedy staje się świadkiem morderstwa, dokonanego przez obcego, zostaje równocześnie wciągnięta do świata, w którym się morduje by zachować jego sekrety. Hunter wkrótce złamie wszystkie zasady według których żył, przeciwstawi się swoim mocodawcom, tylko po to by była bezpieczna.Ale czy to obcy i rząd są największym zagrożeniem?A może to on sam?*
Arogancki i apodyktyczny Hunter? Oh, to coś dla mnie. Pewnie Deamon to nie będzie, ale jestem ciekawa co tam pani Armentrout stworzyła.


Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
Autor: Leslye Walton
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...
Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie...*

Jestem bardzo ciekawa tej książki. Zapowiada się kawał dobrej historii. Bije od niej jakaś magiczna aura, która mnie przyciąga. Już nie mogę się doczekać kiedy wpadnie w moje łapki.


Tytuł: Po prostu bądź
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia

Możemy się umówić i zawrzeć pewien pakt...
On był miłością jej życia, gdy go zabrakło jej świat runął.
Została pustka i jeszcze ktoś...
W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.
Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt
Zaopiekował się nią na dobre i na złe.
Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał.
Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach
Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedza.
Równie cicho odchodzi niezauważona.
Lecz może pokochasz mnie
Za jakiś czas*
Ta książka jest 'jedną z' planuję zapoznać się z twórczością pani Witkiewicz. Na półkę "Chcę przeczytać" dodałam większość pozycji tej autorki. Zauroczyła mnie w duecie z Nataszą Sochą przy Awarii małżeńskiej. Chcę więcej :)



Tytuł:  Ezotero. Córka wiatru
Autor: Agnieszka Tomczyszyn
Wydawnictwo: MG
Latte nigdy nie zastanawiała się nad przyszłością. Wydawało jej się, że przeszłość kryje wystarczająco wiele tajemnic. W poszukiwaniu miłości, przyjaźni i prawdy o swojej matce i sobie natrafiała wciąż na pytania bez odpowiedzi.Czy człowiek ma wpływ na swoją przyszłość?Czy mogąc poznać losy bliskich osób, bohaterka zrobi to bez mrugnięcia okiem?Czy mistyka jest nierozerwalnym elementem nowoczesnego świata?Ta wciągająca historia z pogranicza kryminału, fantasy i powieści obyczajowej przeniesie czytelników w ezoteryczny świat matki i córki, które łączy wszystko, a jeszcze więcej dzieli i każe zastanowić się nad tym, czy świat faktycznie jest taki, jakim go widzimy? A może rozwiązanie tajemnicy znajduje się tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy…*
Niewiele wiem na temat tej książki, przeczytałam jedną pochlebną recenzję i zapragnęłam zagłębić się w świat stworzony przez autorkę. Do tego okładka bardzo mi się podoba a jak mogliście już zauważyć, ładna okładka często przyczynia się, w moim przypadku, do decyzji o zakupie ;)

To byłoby na tyle. Jakie są Wasze TOP - chcę przeczytać z tego miesiąca? Podzielcie się tym w komentarzach. A może czytaliście któreś z wymienionych przeze mnie książek? Chętnie poznam Wasze opinie! :)

*Źródłem opisów książek jest portal lubimyczytac.pl

Nowości w biblioteczce luty ❤


Moja biblioteczka w tym miesiącu została bardzo hojnie obdarowana. Jej półki uginają się pod ciężarem książek, nie ma już miejsca na nowe a ona wciąż nie ma dość :) Chyba mamy ze sobą coś wspólnego, bo i mnie ciągle mało. W lutym pojawiło się u mnie piętnaście nowych pozycji. To  był udany miesiąc!


Jako pierwsze dotarło do mnie zamówienie z aros.pl. Kupiłam sobie sześć książek, niektóre chodziły mi po głowie już do jakiegoś czasu, a inne były świeżą zachcianką. Jeśli pamiętacie Chcę przeczytać TOP 6 ze stycznia, to możecie zauważyć, iż 3 z nich znalazły się właśnie w tym zestawieniu, 

1. Awaria małżeńska - Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz
Książka okazała się świetna! Spędziłam przy niej bardzo miło czas, uśmiałam się do łez. Będę ją polecać każdej kobiecie. Kilka słów na jej temat znajdziecie TUTAJ
2. Aż do DNA - Renata Chaczko
Byłam bardzo ciekawa tej pozycji. Chwyciłam za nią niemal od razu przez co moje rozczarowanie było dużo większe. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej - zapraszam TU.
3. Diabli nadali - Olga Rudnicka
Ta przyjemność jeszcze przede mną :) Wiele dobrego słyszałam o twórczości autorki. Cieszę się, że ta pozycja znajduje się na mojej półce.
4. Przewieszenie - Remigiusz Mróz
Czy ja muszę jakkolwiek komentować ten wybór? Nie sięgnęłam jeszcze po kontynuację serii o komisarzu Forście z jednego powodu... Nadal nie mogę przeboleć tego, co wydarzyło się na końcu Ekspozycji. Jestem ciekawa dalszych poczynań Forsta a jednocześnie boję się kolejnego ciosu, wymierzonego przez pana Mroza w kierunku czytelników.
5. Linia serc - Rainbow Rowell
Linia serc czekana swoją kolej równie cierpliwie jak dwie poprzednie pozycje. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że będzie kolejną lekturą po jaką sięgnę.
6. Tak krucho - Tammara Webber 
Wybrałam tę książkę, bo wypadało kontynuować rozpoczętą serię. Nie byłam do niej przekonana, jednak ostatecznie cieszę się, że znalazła się w moich rękach. Więcej o niej dowiecie się TUTAJ.

7. Dzieci gniewu - Paul Grossman
W lutym, dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non, dotarła do mnie również ta wstrząsająca książka. Jestem pod ogromnym wrażeniem charakterów, jakie stworzył autor i do dziś krzywo patrzę na każdą kiełbasę ;) Jeśli macie ochotę przeczytać nieco więcej na jej temat zapraszam TUTAJ.

8. Igrzyska śmierci - Suzanne Collins
Tak, tak dobrze widzicie. W końcu zdecydowałam się na kupno Igrzysk śmierci! Wybrałam egzemplarz używany, jest jednak w dobrym stanie co bardzo mnie cieszy. Nie dotarłam jeszcze do momentu w moim życiu, kiedy jestem gotowa na lekturę tej książki, ale jestem pewna, że ten czas w końcu nastanie ;)

9. Szkoła latania - Sylwia Trojanowska
Za Szkołę latania jeszcze raz dziękuję autorce oraz wydawnictwu Videograf.  Jestem zauroczona tą powieścią. Nie mogłam oderwać się od jej lektury. Spędziłam z bohaterami książki kilka wspaniałych godzin. Po więcej zapraszam TUTAJ.

10. W krainie kolibrów - Sofia Caspari
Recenzja TUTAJ
11. W krainie srebrnej rzeki - Sofia Caspari
Recenzja TUTAJ
12. W krainie wodospadów - Sofia Caspari
Całą Serię argentyńską otrzymałam od wydawnictwa Otwartego. Jestem niewypowiedzenie wdzięczna za wysłanie mnie w podróż po dziewiętnastowiecznej Argentynie. Uwielbiam te książki. Są niesamowicie prawdziwe, bohaterowie zostają w sercu na bardzo długo, a klimat w jakim prowadzona jest fabuła chwyta za serce. Tego nie da się opowiedzieć, trzeba przeżyć na własnej skórze.

13. Kamerdyner - Wil Haygood
Nigdy nie planowałam kupna tej książki, była dokładana do Zanim się pojawiłeś, więc chcąc nie chcąc znalazłam się w jej posiadaniu.
14. Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes
Jestem dumna z tego zakupu. Jak wiecie, bądź nie wiecie, Zanim się pojawiłeś jest obecnie nie do kupienia. Jej cena na allegro to około 60zł. Kiedy znalazłam na allegro aukcję, na której ktoś wystawił te trzy książki za 20zł, nie myślałam ani chwili. Czekam na moment, kiedy będę mogła zapoznać się z kolejną książką autorki, cieszę się, że Zanim się pojawiłeś czeka już u mnie na swoją kolej.
15. Niech w końcu coś się wydarzy - Trixi von Bülow
To ta druga, wspomniana wyżej książka, znajdująca się w zestawie z Zanim się pojawiłeś. Nie słyszałam o niej nigdy wcześniej ale z przyjemnością kiedyś po nią sięgnę :)

Tak prezentuje się moja piętnastka. Sama sobie powtarzam, żeby ograniczyć kupowanie książek, bo tych nieprzeczytanych mam naprawdę sporo. Mam nadzieję, że przynajmniej w marcu uda mi się wytrwać w postanowieniu ;)
Jakie są Wasze zdobycze książkowe z lutego? Jesteście zadowoleni z nowości, które pojawiły się na Waszych półkach? :)

W krainie srebrnej rzeki - Sofia Caspari


Sofia Caspari w pierwszym tomie Sagi argentyńskiej wprowadza nas do Nowego Świata tak genialnie, że nie sposób oderwać się od lektury. Jak, na tle swojej poprzedniczki wypada drugi tom emocjonującej Sagi? 

Mina i Frank przyjaźnią się od kiedy oboje znaleźli się w Argentynie. Przyjaźń bardzo szybko przerodziła się w pierwszą, dziecięcą miłość. Przez długi czas byli nierozłączni, spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Okrutny los sprawił, że ich drogi się rozeszły. Obiecali sobie jednak, spotkać się pewnego dnia w Buenos Aires na Plaza de la Victoria podczas uroczystości niepodległości. Niestety, wciąż się mijają. Ile czasu potrzeba i jak wiele muszą przejść aby w końcu się odnaleźć? A może lepiej zapytać, czy w ogóle uda im się odnaleźć?

Pierwszy tom Sagi okazał się tak dobry, że wyjścia były dwa - albo kontynuacja utrzyma poziom a ja oszaleję z miłości do autorki, albo czeka mnie rozczarowanie. Myślę, że moje odczucia mogę umiejscowić gdzieś pośrodku. Drugi tom jest zbliżony poziomem do poprzedniego jednak w mojej opinii nieco gorszy.

Po raz kolejny zostajemy zasypani bohaterami. Tym razem losy tych, których poznaliśmy w W krainie kolibrów przeplatają się z tymi dopiero poznanymi. Tak oto dostajemy Minę i jej upiorną rodzinkę. Franka, również z rodziną. Można by pomyśleć, że osiem nowych postaci zdecydowanie wystarczy, ale pani Caspari jest innego zdania. W prezencie od niej otrzymujemy małżeństwo Weissmüllerów, szczerze mówiąc, jeśli ich wątek nie rozwinie się w ostatnim tomie, to nie widzę sensu wprowadzania ich do książki. Bardzo łatwo się pogubić, gdyż autorka postanawia przypomnieć nam o postaciach, które pojawiły się w poprzedniej części Sagi tylko na chwilę i nie odrywały żadnej znaczącej roli. Poza 'starymi' i 'nowymi' bohaterami śledzimy też losy potomków Anny, Viktorii i Gustawa. Daje nam to kolejne wątki, kolejne przygody. Ostatecznie każdy gdzieś na swojej drodze spotyka każdego, co w ogólnym rozrachunku składa się w spójną całość. Mimo to, jeśli przy okazji poprzedniego tomu wspominałam o zbyt wielu postaciach, cofam te słowa. Tu jest ich znacznie więcej i uważam, że zwyczajnie za dużo. Pani Caspari przedobrzyła. 

W Argentynie zachodzą zauważalne zmiany. Podróż do Nowego Świata nie jest już tak ciężka. Wybudowano pierwsze koleje, poziom życia odrobinę wzrasta. Autorka skupia naszą uwagę na ekonomii i gospodarce Argentyny w tamtych czasach. Otrzymujemy dokładny wgląd w postęp rolnictwa oraz zwięzły przekaz informacji w temacie polityki. Dużą rolę w W krainie srebrnej rzeki odgrywa prostytucja. Wiele mówi się tu o kobietach lekkich obyczajów. Poznajemy same prostytutki i ich życie od kuchni. Możemy dowiedzieć się, dlaczego kobiet decydują się na taki krok. Jak wygląda ich życie. Poznajemy też zdanie innych osób na temat sprzedawania swojego ciała. Ogólnie rzecz biorąc problem ten jest bardzo rozwinięty i przewija się co chwila w trakcie lektury.

Co jeszcze mogę powiedzieć? Styl pisania jest nadal ten sam. To wciąż dobra Saga. Ja niezmiennie zauroczona jestem Argentyną, spod pióra autorki. Uwielbiam klimat, w jakim utrzymana jest historia. Mimo, że W krainie srebrnej rzeki, w mojej opinii, wypada nieco słabiej niż jej poprzedniczka, to dobrze się ją czytało. A nowi bohaterowie w końcu znaleźli miejsce w moim sercu.

Cieszę się, że przede mną jeszcze jeden tom. Nadal nie mam dość podróży po Argentynie, zakochuję się coraz bardziej i pokładam wielkie nadzieje w ostatniej części. Obym się nie zawiodła.

Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 533


Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska.
 
Za egzemplarz książki do recenzji, oraz zaufanie serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte.

Bitwa na okładki #2


Cześć! Przyszedł czas na drugą rundę Bitwy na okładki. Nie sądziłam, że wzbudzi ona takie zainteresowanie, jestem Wam wdzięczna za liczne komentarze i chęć udziału w zabawie. Mam dla Was kolejną dawkę okładek do ocenienia, ale zanim - sprawdźcie, jak wygląda zestawienie zwycięzców z poprzedniego tygodnia. :)

Chciałabym od razu zaznaczyć, że nie brałam pod uwagę odpowiedzi "obie są ładne, obie są brzydkie", traktowałam je jako "nie wiem, nie mam zdania, nie głosuję". 

Jeśli wszystko jest zrozumiałe, przejdźmy do zwycięzców:



1. Zanim się pojawiłeś -
wydanie polskie: 3 - wydanie zagraniczne: 31 - nie wiem: 2.
2. Gwiazd naszych wina - okładka filmowa: 16 - okładka zwykła: 18 - nie wiem: 2.
3. Ostatnie dni Królika - wydanie polskie 7 - wydanie zagraniczne: 27  - nie wiem: 2.
4. Powód by oddychać - wydanie polskie: 34 - wydanie zagraniczne: 0 - nie wiem: 2.
5. Wiek cudów - wydanie z 2012: 4 - wydanie z 2016: 29 - nie wiem: 3
6. Linia serc - wydanie polskie: 18 - wydanie zagraniczne: 17 - nie wiem: 1


Tak głosowaliście w poprzednim tygodniu.
Jestem ciekawa, co wybierzecie tym razem :) Oto kolejna dawka okładek, zapraszam do zabawy! :)






Mam nadzieję, że i tym razem chętnie oddacie swoje głosy. Przypominam o możliwości podrzucenia swoich pomysłów na okładki. W tym poście, wykorzystałam propozycję Kingomaniaka ( Bazar złych snów - Stephen King) oraz Książkoholiczki92 (Pretty Little Liars - Sara Shepard, oraz książki Musso i Sparksa).
Jeśli jeszcze nie oddaliście swoich głosów w poprzedniej bitwie zawsze możecie to nadrobić :) >KLIK<
Czekam na Wasze typy! :)

Pięć ulubionych książek z dzieciństwa



Zapraszam na podróż w przeszłość. Chciałabym Was zabrać do najwcześniejszych lat mojego życia i przedstawić pięć ulubionych książek z tamtych czasów. 

W krainie kolibrów - Sofia Caspari


W krainie kolibrów jest jedną z tych książek, na które zwraca się uwagę głównie przez okładkę. Zawsze w takich przypadkach ciekawi mnie osoba, która tworzy tak piękne obwoluty. Jestem pod ogromnym wrażeniem projektu pani Elizy Luty. Nie mogę się napatrzeć na całą Serię argentyńską! Jest piękna. Czy pierwszy tom jest równie piękny wewnętrznie jak i zewnętrznie? 

Jest rok 1863. Anna Weinbrenner wyrusza w podróż do Argentyny, na miejscu czeka na nią rodzina. Wyruszyli oni nieco szybciej, gdyż nadarzyła się okazja do nabycia ziemi idealnej pod uprawę. To idealna szansa aby w końcu odbić się od dna i osiągnąć coś więcej. Na statku poznaje Viktorię, która płynie do swojego męża Humbertusa. Należy on do cenionej i bogatej rodziny Santos. Kobiety, mimo, że różni ich niemal wszystko zaprzyjaźniają się. Żadna z nich nie wie, jak potoczą się ich losy w Nowym Świecie. Pełna obaw Anna, oraz nie zamartwiająca się niczym Viktoria nie zdają sobie sprawy jak wiele zmieni się w ich życiu. Niekoniecznie na lepsze.

Już od pierwszych stron książki wiedziałam, że będzie to piękna historia. Na początku było mi trochę ciężko połapać się kto jest kim, gdyż dostajemy naprawdę wielu bohaterów pobocznych, którzy odgrywają ogromną rolę w całej opowieści. Jednak szybko udało mi się wgryźć w całość i dalej poszło już gładko. Trudno mi wybrać jedną kategorię, do której mogłabym dopasować tę książkę. Na pewno jest literaturą kobiecą z dużą dawką historii. Same fakty historyczne podane są czytelnikowi w bardzo przystępny sposób, co niezmiernie mnie cieszy, gdyż nie jestem fanką nudnych i przydługich esejów historycznych. Mogłabym też uznać, że W krainie kolibrów jest pozycją przygodową. Mamy tu wiele wątków podróży, podczas których bohaterowie napotykają na swoich drogach np. plemiona indiańskie. Nie brakuje też akcji, pogoni i strzelanin co prawda pojawiają się dopiero pod koniec książki ale są i wzbudzają wiele emocji! Każda z nas znajdzie więc coś dla siebie.

Może trochę o głównych bohaterach. Anna, która stała się moją ulubioną postacią jest niesamowicie odważną, dzielną i silną kobietą. Zaimponowała mi swoją postawą chociaż zdarzyło jej się kilka wpadek i nie raz miałam ochotę w głos krzyczeć aby stuknęła się w głowę. Chciałabym aby Anna została moją przyjaciółką, takich ludzi jak ona nie często można spotkać na swojej drodze. Viktoria z kolei jest tą gorszą z przyjaciółek. Zawistna, egoistyczna i nieco próżna. Na szczęście przechodzi wewnętrzną przemianę, dorasta i staje się bardziej znośna. Oczywiście, pojawiają się też przystojni dżentelmeni, którzy mogą zostać potencjalnymi kandydatami na naszych literackich mężów, jednak przyjemność odkrywania ich pozostawię Wam. ;) Nie wyobrażam sobie by w książce nie pojawił się ktoś, kto budzi niechęć czytelnika. Musi pojawić się chociaż jedna taka postać, w tym wypadku jest ich znacznie więcej! Jak pisałam już wcześniej autorka wprowadziła do powieści wielu bohaterów pobocznych, których albo kochamy, nienawidzimy, czujemy wobec nich strach i odrazę, lub kochamy i po cichu domagamy się więcej.

Mogło by się wydawać, że pierwszy tom Sagi argentyńskiej jest przepełniony optymizmem, barwnymi opisami cudownego życia bogatych i wesołym nowym początku tych nieco biedniejszych. Nic bardziej mylnego. W krainie kolibrów przedstawia realistyczny obraz życia emigrantów w Nowym Świecie. Możemy zobaczyć, jak oczekiwania i marzenia bezlitośnie ścierają się z rzeczywistością. Nie wszystko, co opowiadano przed podróżą okazuję się prawdą, większość emigrantów upada jeszcze niżej niż sięgają ich najgorsze obawy. Ale nawet rodziny, którym się powiodło nie mogą być do końce pewni swego. Dostajemy tu ogromną liczbę intryg, oszustw, brudnych interesów, niespodziewanych zwrotów akcji i bolesnych rozczarowań. Jednak, żeby nie było tak ponuro należy dodać, że mimo wszystkich przeciwności losu można dostrzec też te szczęśliwe chwile i jest ich naprawdę sporo. W końcu to historia o prawdziwej, pięknej i bezwarunkowej miłości, dla której jest się w stanie zrobić dosłownie wszystko.

Powieść ta napisana jest cudownym językiem. Chociaż jedna rzecz niesamowicie mi przeszkadzała, mianowicie używanie słowa patrzyć, zamiast patrzeć. Zdaję sobie sprawę, ze obie te formy są poprawne. Nie mogę się jednak przyzwyczaić i bardzo rzucało mi się to w oczy. W każdym razie, całość trafiła w mój gust. Może za sprawą czasów, w których została osadzona akcja, może przez nieznane mi dotąd zwyczaje i całkiem nową kulturę. Jak już wspominałam nie raz, do tej pory unikałam jak ognia książek historycznych, naiwnie sądząc, że każda z nich ma w sobie elementy wojenne, których szczerze nie znosiłam, ale i do tego zaczynam się przekonywać...

Jestem zauroczona książką Sofii Caspari. Wybrałam się dzięki niej w piękną literacką podróż, z której nie chcę wracać. Na szczęście jeszcze nie muszę. Na półce czekają na mnie dwa kolejne tomy Sagi argentyńskiej i właśnie zabieram się za drugi.

Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 627

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska.

Za egzemplarz książki do recenzji, oraz zaufanie serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte.

Bitwa na okładki #1


Cześć! Cały czas zastanawiam się jak urozmaicić moje posty na blogu. Szczerze mówiąc, najchętniej pisałabym i pisała bez przerwy, w głowie kotłuje mi się masa pomysłów, które z początku wydają się świetne, a za chwile kompletnie tracą sens. Pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć taki 'cykl', w którym i Wy moglibyście wyrazić swoją opinię, nie tylko czytać to co mam do powiedzenia :) Tak właśnie powstało coś, co nazwałam Bitwą na okładki. Nie widziałam tego jeszcze na żadnym blogu, jeśli już powstało dajcie znać! ;)

O co chodzi? Wszystko prezentuje się bardzo prosto. Dwie okładki tej same książki - zagraniczna i nasza, polska. Wszyscy razem w komentarzach głosujemy na tą, która podoba nam się bardziej. Co tydzień pojawi się podsumowanie oraz kolejna porcja okładek, biorących udział w Bitwie.
Sprostowanie! Piszę wyżej o dwóch okładkach, jednak może być ich więcej. Wydanie angielskie, niemieckie, polskie, a może trafi się tak, że do Bitwy wybierzemy oprawę filmową i zwykłą, lub po prostu wydanie nowe i stare? :)
Co jeszcze? "Wybierzemy", bo chciałabym abyście podrzucali pomysły, które książki chcielibyście zobaczyć w zestawieniu następnym razem. Wezmę wszystkie Wasze sugestie pod uwagę, spiszę je i w każdym kolejnym poście na pewno pojawią się książki, które wybraliście. :)

Zaczynamy! :)



Czekam na Wasze głosy i propozycje! ;)
 Kolejna Bitwa na okładki oraz zwycięzcy dzisiejszej już w przyszłą środę. Jeśli nie jesteście pewni w jaki sposób głosować wstawiam pierwszy komentarz z moimi typami ;) Mam nadzieję, że pomysł Wam się spodoba i przyłączycie się do zabawy :)

Szkoła latania - Sylwia Trojanowska


Osiemnastoletnia Kaśka Laska ma problem sporych rozmiarów. Właściwie zawsze go miała ale dopiero teraz patrzy prawdzie w oczy. A raczej patrzy prosto na wagę i trzycyfrowy wynik, który bezlitośnie sygnalizuje jej, że czas coś z TYM zrobić. Po kilku nieudanych wizytach u specjalistów od odchudzania Kaśka trafia na Penelope Hoppe, nietypową panią doktor, która pomaga dziewczynie we wprowadzaniu początku końca grubej Kaśki.

Główna bohaterka wydaje się niesamowicie sympatyczną osobą. Niestety, przez grupę wychudzonych koleżanek, bezustannie wyśmiewających się z niej traci pewność siebie. Boi się poznawać nowych ludzi. Kurczowo trzyma się swojej jedynej przyjaciółki Zośki (którą, tak na marginesie, bardzo polubiłam). Dzięki Penelopie Hoppe dziewczyna zaczyna się zmieniać. Już nie straszne jej zaczepki plastikowych małp, staje się bardziej asertywna i odważnie stawia na swoim, zwłaszcza przed ciotką Matyldą, która próbuje wybić Kaśce z głowy dietę i całe to odchudzanie. Oh, muszę zatrzymać się na chwilkę przy Matyldzie. Jest to jedna z TEGO RODZAJU CIOTEK, wszystko wie i robi najlepiej, zawsze ma coś do powiedzenia, jest najdoskonalsza a zdanie innych się zwyczajnie nie liczy. To mój ulubiony typ ciotki, mam taką jedną i kiedy w książkach pojawia się taka postać, bardzo szybko zyskuje dobrze znaną mi twarz! :D Wracając do Kasi, terapia u doktor Hoppe przynosi zadowalające rezultaty, dziewczyna chudnie, staje się bardziej otwarta, zawiera nowe znajomości, zaczyna inne życie. Sama Penelopa bardzo spodobała mi się jako lekarz. Niczego nie narzuca, jedynie nakierowuje co sprawia, że Kaśka dochodzi do wniosków sama. Razem z główną bohaterką przeżywamy jej pierwsze zauroczenie. Takie niewinne, słodkie i może odrobinę naiwne. Dziewczyna jeszcze nigdy nie była w tak bliskich kontaktach z chłopakiem, więc jest to dla niej całkiem nowa sytuacja, a sam wybranek wydaje się być trochę nie z tego świata. ;)

Lektura Szkoły latania była dla mnie swego rodzaju powrotem do przeszłości. Przypomniałam sobie, kiedy to ja będąc mniej więcej w wieku Kaśki przeżywałam pierwsze prawdziwe zakochanie. Siedziałam nocami przed komputerem aby jak najdłużej z Nim rozmawiać. Każdą chwile spędzałam z nosem wetkniętym w telefon aby nie ominąć żadnej wiadomości. Buzia sama uśmiecha się do tych wspomnień. Można powiedzieć, że odnalazłam dawną siebie w głównej bohaterce, a nie zdarza mi się to często!

Jestem pewna, że Szkoła latania wiele osób może zmotywować do ruszenia tyłka z kanapy. Książka daje nadzieje, jeśli czegoś bardzo chcemy jesteśmy w stanie to osiągnąć. Nie ma rzeczy niemożliwych. Możemy zmienić swoje życie na lepsze, wystarczy trochę się postarać.  Jest to bardzo przyjemna i napisana w ciepły, optymistyczny, momentami zabawny ale i wzruszający sposób, książka. Bardzo dobrze się ją czyta i nie sposób się od niej oderwać!  Porusza wiele ważnych tematów, trochę żałuję, że niektóre z nich nie rozwinęły się bardziej. Jeśli jeszcze zastanawiacie się czy sięgnąć po tę pozycję - szczerze polecam, watro! :)

Kimże bym była nie wspominając o tym jak pięknie została wydana?! Lubię takie urozmaicenia w tekście. Spójrzcie sami :

Moja ocena: 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam young adult.

*Za egzemplarz książki do recenzji serdecznie dziękuję autorce, Sylwii Trojanowskiej oraz wydawnictwu Videograf.

Dzieci gniewu - Paul Grossman


Berlin w okresie międzywojennym musi radzić sobie z wieloma problemami. Kryzys zaczyna zbierać swoje żniwa, bezrobocie drastycznie wzrasta, Niemcy zmuszeni są zamknąć własne interesy. Właśnie wybuchła epidemia zachorowań, z dnia na dzień umiera coraz więcej ludzi. W tym samym czasie detektyw żydowskiego pochodzenia - Willi Kraus - odkrywa coś, co niesamowicie nim wstrząsnęło. Jeden z miejskich kanałów wyrzucił na powierzchnię worek, zawierający wygotowane dziecięce kości oraz Biblię z zaznaczonymi cytatami. Fakty te wywołują w mieszkańcach Berlina panikę. Media bardzo szybko mianują sprawcę Dzieciożercą i domagają się ujęcia zbrodniarza. Willi Kraus, który mimo zaciekłych protestów zostaje odsunięty od sprawy, postanawia badać ją na własną rękę.

Którzyście byli umarli w upadkach i grzechach... czyniąc to,
co się podobało ciału i myślom, i byliśmy z przyrodzenia dziećmi gniewu.

Paul Grossman przedstawił niesamowicie dokładny ale i odrażający obraz Berlina lat 20 i 30. Możemy poczuć się tak, jakbyśmy przemierzali jego ulice razem z Willim. Każdy szczegół, poruszenie na ulicach, pogoda, każdy kształt, dźwięk i zapach opisane są bardzo skrupulatnie. Mamy tu świetne tło społeczne i polityczne. W Niemczech rodzi się ideologia nazistowska, Hitler zmierza ku władzy. Możemy porównać dwie grupy społeczne - po jednej stronie bogaci lekarze, naukowcy, baronowie, z drugiej zaś biedota, gangi bezdomnych chłopców, wieśniacy. Wszystko to komponuje się idealnie w jedną całość.

Akcja w książce rozwija się stopniowo. Na początku zostajemy łagodnie wprowadzeni w niemiecką rzeczywistość tamtego okresu. Z każdym kolejnym rozdziałem dostajemy coraz więcej i więcej, napięcie narasta aż w końcu eksploduje i nie sposób już powstrzymać biegu wydarzeń. Historia ta jest wielowątkowa i wielowarstwowa. Gdy już wydaje się, że wiemy wystarczająco wiele, by rozwiązać sprawę, wypływają kolejne fakty, które otwierają drzwi do kolejnych, coraz mroczniejszych i bardziej przerażających odkryć. 

Nie mogę wyjść z podziwu historii "Dzieciożercy". Autor stworzył zadziwiające i demoniczne osobowości, których nigdy nie chciałabym spotkać na swojej drodze. Postacie w Dzieciach gniewu są bardzo realistycznie przedstawione. Jeśli ktoś próbowałby przekonać mnie, iż wydarzenia zapisane na kartach tej książki są prawdziwe, nie zajęłoby mu to wiele czasu. Jednocześnie nie chcę dopuścić do siebie myśli, że ktoś z takimi cechami mógł istnieć a sytuacje opisane w niej mogły mieć miejsce naprawdę. Na samą myśl dostaję gęsiej skórki. Ta historia jak i jej bohaterowie na pewno pozostaną w mojej pamięci na długo.

Książka zaskakuje, przeraża i momentami obrzydza. Jak już pisałam, podczas lektury każdy opis jest niesamowicie realistyczny, niemal namacalny. Muszę przyznać, że domyśliłam się niektórych wydarzeń, ale nie wpłynęło to większym stopniu na wrażenia jakie towarzyszyły mi przy lekturze. To było naprawdę dobre, Jeśli lubicie mrożące krew w żyłach kryminały - polecam Dzieci gniewu całym sercem.

Moja ocena: 8/10

*Za egzemplarz książki do recenzji i zaufanie pięknie dziękuję wydawnictwu SQN.


Tak krucho - Tammara Webber


Wiele można powiedzieć o książkach i ich kontynuacjach pisanych z dwóch różnych perspektyw. Autorzy stosują ten zabieg gdy historia, zazwyczaj opowiedziana przez żeńską postać, zyskuje popularność a czytelnicy domagają się więcej. Wychodzi różnie. Weźmy na przykład kontynuację Pięćdziesięciu twarzy Greya. Moim zdaniem - kompletna porażka, przepisywanie tej samej treści zmieniając jedynie formę z żeńskiej na męską. Po co? Dla pieniędzy? Idźmy dalej, drugi tom Hopeless czyli Losing hope, moim zdaniem świetnie dopełniła ten pierwszy i cieszę się bardzo, że ta książka powstała. Jak możecie się domyślić, podobnie jest w przypadku Tak blisko oraz Tak krucho. Co z tego wyszło?

Zawsze ciężko jest pisać o drugim tomie w taki sposób, by nie zdradzić potencjalnemu czytelnikowi zbyt wiele. W tym przypadku jest to szczególnie kłopotliwe. Wystarczy jedno zdanie a sens czytania pierwszego tomu ulotni się jak kamfora. Miejmy nadzieję, że uda mi się niczego nie zepsuć. Jak już wyżej wspomniałam, Tak krucho pisana jest z punktu widzenia Lucasa. Odpuszczę sobie więc opisywanie fabuły, jeśli macie ochotę to zapraszam do poprzedniej recenzji TUTAJ.

W drugim tomie serii Kontury serca możemy lepiej poznać Lucasa. Jego przedtem i potem. Dostajemy dużo więcej niż w Tak blisko. Zupełnie jakbyśmy czytali dwie różne historie. Lucas przed i po, jest diametralnie inną osobą. W czasie lektury obserwujemy jego przemianę i to jak dorasta. Przechodzimy wraz z nim przez najgorsze chwile w jego życiu, równocześnie przechodząc przez te najlepsze. 

Zawsze jest taki moment w czasie, który oddziela przedtem od potem. Po jednej stronie jest wszystko co piękne i dobre – marzenia, które nie znikają w chwili przebudzenia(...). Po drugiej stronie była walka. Wytrzymałość. Moje potem było surową rzeczywistością i nie pozostawało mi nic innego, jak próbować przetrwać.

Jeśli czytacie to co tutaj piszę, z pewnością już wiecie, że w świecie literackim mam słabość do chłopców, którzy wiele przeszli. Zawsze ciekawi mnie co ukształtowało ich psychikę i dlaczego postępują tak a nie inaczej. Włącza mi się wtedy 'nadopiekuńcza wariatka' i mam ochotę utulić, wygłaskać i wycałować biednego chłopca. Prawdopodobnie coś ze mną nie tak. Na szczęście w prawdziwym życiu to się nie zdarza. ;)

Tak krucho raczej Was nie zaskoczy, przecież połowę wydarzeń znamy z poprzedniego tomu. Jednak warto po nią sięgnąć. To w połowie całkiem inna historia i to się autorce chwali. Ta książka podobała mi się bardziej niż Tak blisko, mówię tu jedynie o wnętrzu. Zewnętrznie jest niesamowicie paskudna, nie mogę przeboleć tej okropnej okładki. Jak dobrze, że wnętrze jest najważniejsze! :) Już niedługo kolejny tom w serii Kontury serca.  Na szczęście zmienią się bohaterowie, historia Jackie i Lucasa zdecydowanie nie wymaga kontynuacji.

Moja ocena: 8/10
Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam young adult.

ZAPOWIEDŹ: W krainie Wodospadów - Sofia Caspari


Czy mieliście okazję czytać książki pani Sofii Caspari? Zdążyliście już poznać piękne, malownicze argentyńskie krajobrazy przedstawione w jej powieściach? Jeśli tak - to z pewnością ucieszy Was wiadomość, iż już 17 lutego na półkach księgarni pojawi się trzeci, ostatni już tom Sagi argentyńskiej, "W krainie wodospadów". 

Awaria małżeńska - Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz



Wyobraźcie sobie, że Wasi mężowie/narzeczeni/chłopacy zostają sami w domu. Muszą poradzić sobie z ogarnięciem wszystkich obowiązków domowych, zaopiekować się dziećmi a do tego wykonywać swoje podstawowe codzienne zajęcia - praca, siłownia, piwo z kolegami. Pomyślicie, że to nic trudnego? A co jeśli tatuś nie wie do jakiej szkoły chodzą jego dzieci, zapomina o odebraniu ich ze świetlicy i nie ma pojęcia o uczuleniu jednego z nich na gluten? Sprawa trochę się komplikuje, prawda?

Właśnie z takim zadaniem przyszło się zmierzyć Sebastianowi oraz Mateuszowi, których żony ucierpiały w wypadku autobusowym. Sprawa wygląda dramatycznie, czekają ich co najmniej trzy tygodnie opieki nad dziećmi i domem, a gdzie czas dla siebie?! Jak to wszystko ze sobą pogodzić?, przecież nie można się rozdwoić, a doba trwa jedynie 24 godziny! Kiedy znaleźć czas na zrobienie domowej nutelli? Czy tydzień stołowania się w Mc'Donalds to faktycznie dobry pomysł? I czym, do cholery, różnią się skarpetki na rytmikę od tych zwykłych?!

Jeszcze nigdy nie miałam okazji czytać tak zabawnej i pozytywnej książki. Uśmiałam się do łez, nie żartuję. Wspólne dzieło autorek jest strzałem w dziesiątkę. Co prawda historia lekko przerysowana a obraz męża i ojca odrobinę stereotypowy, ale czy nie tego oczekujemy od komedii? Sytuacja ma być wyraźna, czytelna i zabawna. Jestem pewna, że każda z nas znajdzie z Sebastianie lub Mateuszu chociaż maleńki kawałek swojej drugiej połówki. ;) Trochę tak, jakby autorki zebrały wszystkich mężczyzn świata, posklejały i BUM!, tak oto powstało tych dwoje. Sytuacja jest dokładnie taka sama po stronie przeciwnej - matki. Kobiety "maszyny", wszystko zapięte na ostatni guzik, całe życie pod kontrolą - potrafią zrobić wszystko same a do tego mają podzielną uwagę. Jak to możliwe? I czy w ogóle możliwe?

Kobiety bowiem mają cudowną zdolność samobiczowania się oraz fundowania sobie życia osoby pokrzywdzonej przez los. Nawet nie mając ku temu żadnych powodów. Przez lata gromadzą więc w zakamarkach swojej pamięci wspomnienia chwil, w których poczuły się nieszczęśliwe, i pielęgnują te myśli staranniej niż ogrodnik swoje kwiaty. Swój mózg zatruwają drobiazgami, nad którymi żaden facet nie zastanawiałby się nawet przez sekundę. W 2004 roku on podarował jej o jedną różę mniej niż w 2003, rok później zapomniał o rocznicy pierwszego pocałunku, a kiedy prosiła, by na śniadanie przyniósł jej rogalik z kruszonką... po prostu zapomniał.

Spokojnie, nie jest to książka w żadnym razie feministyczna, nie chodzi tu tylko o to, aby wyolbrzymić wady mężczyzn i zrobić z nich jeszcze większych idiotów. ;) Można zaryzykować stwierdzenie, iż jest wręcz przeciwnie. To idealna okazja, aby przekonać się, że nie są z nich wcale tak strasznie nieodpowiedzialni i potrafią zrobić coś więcej niż leżeć na kanapie z piwem w ręku i oglądać mecz (oczywiście, kieruję się stereotypami, spójrzcie na to z przymrużeniem oka ;)). Książka owszem, bawi do łez, ale zmusza nas też do przemyślenia swojego postępowania. Każe nam zastanowić się nad tym, czy faktycznie jesteśmy takie idealne, czy rzeczywiście zawsze musimy postawić na swoim, czy odsuwanie naszych partnerów od wszystkiego bo 'i tak będę musiała po Tobie poprawić' jest dobrym pomysłem? :)

"Awaria małżeńska" była moim pierwszym spotkaniem z autorkami, ale na pewno nie ostatnim. Biorę każdą książkę w ciemno! Przy następnych zakupach książkowych rozpocznę zbieranie książek obu Pań. Wracając do Awarii, jak już pisałam, wybór tej książki jest strzałem w dziesiątkę. Prosto w środek tarczy! Na pewno Wam się spodoba. Musicie to przeczytać! :)

Moja ocena: 10/10

Aż do DNA - Renata Chaczko


Od chwili gdy zobaczyłam okładkę tej książki i zapoznałam się z jej opisem - wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Imprezująca do rana dziewiętnastolatka, seks i starsi faceci przeważyli szalę i "Aż do DNA" stanęła jako pierwsza w kolejce do przeczytania. Czy było to dobry wybór?

Autorką pamiętnika jest dziewiętnastoletnia Roksana. Piękna, niesamowicie seksowna, pewna siebie dziewczyna, dla której liczą się tylko imprezy. Jej głównym celem jest wypić jak najwięcej alkoholu i uprawiać seks z jak najliczniejszym gronem partnerów. Nie są to jednak byle jacy partnerzy. Dziewczyna interesuje się starszymi, bogatymi mężczyznami. Roxi, przez problemy rodzinne i słaby kontakt z ojcem szuka uznania i zainteresowania wśród mężczyzn zbliżonych wiekiem do niego. Swoje liczne przygody z facetami określa mianem "mniejszych i większych trofeów". Dziewczyna prowadzi bardzo beztroskie życie - od imprezy do imprezy, od jednego partnera do drugiego. W końcu trafia na mężczyznę, z którym mogłaby wejść w stały związek i wtedy zaczynają się schody. Za maską dziewczyny bez kompleksów, wręcz zakochanej w sobie nie przejmującej się konsekwencjami, możemy zauważyć spragnioną miłości nastolatkę, Roksana poznaje czym jest samotność i cierpienie, jak trudno jest podjąć właściwą decyzję.

Dostajemy do ręki książkę napisaną w formie pamiętnika. Jest to typowy pamiętnik. Żadnych dialogów, sam opis. Muszę przyznać, ze trochę mnie to rozczarowało, gdyż zbyt długie opisy bardzo mnie męczą. Opis z tyłu książki głosi, iż właśnie podjęliśmy decyzję o przeczytaniu kontrowersyjnego i osobistego pamiętnika. Osobistego - zgodzę się, ale czy kontrowersyjnego? Spodziewałam się opisów tak pikantnych, że wstyd mi będzie czytać dalej. Może mam zbyt wygórowane wymagania jeśli chodzi o literaturę w jakimś stopniu erotyczną. Jeśli chodzi o mnie, bardziej kontrowersyjne, osobiste i intymne były sceny łóżkowe z "After", które jest przeznaczone dla młodzieży... Poza opisami podbojów, Roksana odkrywa swoje wnętrze. Mimo wieku oraz niekoniecznie dojrzałego zachowania, dziewczyna ma coś w głowie, o czym możemy się przekonać czytając jej przemyślenia. Niektóre z nich są niesamowicie naiwne, a inne dają powód do głębszego zastanowienia się nad tym co przeczytaliśmy. 

To, że tak młoda dziewczyna szuka dużo starszych partnerów nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Może zbyt wiele się o tym mówi, może zbyt wiele słyszałam, może historie takie jak ta przechodzą już do codzienności? Przyznacie, że nic w tym dobrego, jednak nastolatki coraz częściej i w coraz młodszym wieku decydują się na seks ze starszymi mężczyznami. Może chodzi o potrzebę akceptacji, a może o to, by poczuć się dojrzalszą i 'lepszą'?  Tego nie wiem, jest to jednak coraz częściej spotykane i czytanie o tym przestaje oburzać i zaskakiwać.

Renata Chaczko zdecydowanie nie przebierała w słowach podczas pisania "Aż do DNA". Wulgaryzmy są nieodłączną częścią historii Roksany. Wyobraźcie sobie jak sztuczna byłaby książka, gdyby do ust zbuntowanej dziewiętnastolatki nie wsadzić kilku brzydkich słów. Mnie w żadnym wypadku to nie przeszkadza, jeśli jednak komuś miałoby psuć przyjemność czytania - to niech nie sięga po tę książkę.

"Aż do DNA" nie oczarowało mnie ani nie wstrząsnęło mną. Nie polubiłam żadnego z bohaterów na tyle, by tęsknić za tą historią. Była przyjemną lekturą, jednak nie wgryzła się w pamięć i nie pozostawiła po sobie żadnego śladu. Spodziewałam się po niej o wiele więcej. Za to okładka jest cudowna i nie mogę się na nią napatrzeć :)


Moja ocena: 6/10

Bookshelf tour 2016


Zapraszam do obejrzenia filmu przedstawiającego moją biblioteczkę.
Już teraz przepraszam za wszystkie źle wymówione imiona i nazwiska autorów (na pewno trochę się ich znajdzie ;))
Jestem ciekawa Waszej opinii, więc bardzo proszę o zostawienie komentarza! :)
Miłego oglądania :*


Podsumowanie - styczeń 2016



Cześć! Styczeń pod względem czytelniczym wypadł całkiem nieźle. Z pewnością nie jest to szczyt moich możliwości, jednak biorąc pod uwagę ilość materiału na studia i prace, których wykonanie zajęło mi sporo czasu, wyszło całkiem dobrze.


1. Styczeń rozpoczęłam w towarzystwie Chyłki i Zordona i był to bez wątpienia świetny początek roku. "Kasacja" Remigiusza Mroza mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że thriller prawniczy może mnie wciągnąć i dosłownie uzależnić. Tutaj możecie znaleźć kilka słów na jej temat [RECENZJA]

2. Drugą pozycją, jaką miałam przyjemność a raczej nieprzyjemność czytać był "Czas pokaże" Anny Ficner-Ogonowskiej. Przypuszczam, że osobom lubiącym przydługie i nudne opisy, nieustanne potwórzenia i najbardziej denerwujących bohaterów ta książka przypadnie do gustu. Moje zdanie na jej temat możecie poznać tu [RECENZJA]

3. Po słabej książce przyszła pora na coś znacznie lepszego. Od początku wiedziałam, że się nie zawiodę i tak też było. "Zaginięcie" Remigiusza Mroza okazało się równie dobre jak "Kasacja". Napisałam trochę więcej tu [RECENZJA]

4. Długo zabierałam się do przeczytania "Złodziejki książek" Marcusa Zusaka. Bałam się rozczarowania, które w moim przypadku przychodzi bardzo często, gdy książka jest zachwalana. Jeśli jesteście ciekawi, co myślę o "Złodziejce książek" zapraszam tutaj [RECENZJA]

5. Nie mogłam się powstrzymać i 'zaliczyłam' kolejną książkę Remigiusza Mroza czyli "Ekspozycję". Ta pozycja wywołała we mnie mordercze zapędy i kaca książkowego wielkiego tak, jak jeszcze żądna wcześniej. Zapraszam po recenzję [RECENZJA]

6. Musiałam odetchnąć po wrażeniach wywołanych przez poprzednią książkę i wytchnienie to znalazłam w "Tak blisko" Tammary Webber. Książka okazała się przyjemną lekturą 'na raz'. Więcej znajdziecie tu [RECENZJA]

7. Ostatnią, ale jakże dobrą pozycją w tym roku było "Razem będzie lepiej" Jojo Moyes. Zabawna, podnosząca na duchu historia całkiem dziwnej rodzinki. Zapraszam po więcej [RECENZJA]



Podsumowując:
Przeczytałam 7/52 książki w 2016 roku.
Dało mi to 3 536 stron.
Do mojej biblioteczki przybyło 12 nowych książek, w tym 10 kupionych przeze mnie, jedna z wymianki oraz jedna wygrana w konkursie.
W wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu osiągnęła wysokość 23,5 cm/158 cm.
Do wyzwania Czytam opasłe tomiska zgłosiłam 4 książki (właściwie mogło być ich 6, jednak za późno zapisałam się do wyzwania).
W ramach wyzwania Czytam young adult przeczytałam tylko jedną książkę.

Dodatkowo:
-> Powstała strona na facebooku poświęcona blogowi, będzie mi miło, jeśli zajrzycie i polubicie.
-> Popularność Instagrama wciąż rośnie i nieustannie mnie zadziwia, na tę chwilę jest Was tam 2821 - dziękuję,dziękuję! <3
-> Zorganizowałam dwa Instagramowe rozdania, które cieszyły się sporą popularnością. I powiem Wam w sekrecie, że planuję kolejne dwa, natomiast nie jestem jeszcze pewna kiedy się pojawią.
-> Powstał również snapchat (mawreads), którego troszeczkę zaniedbałam, ale obiecuję poprawę!