Jak powietrze - Agata Czykierda - Grabowska


Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.
Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.
Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?
Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?
Czy da się żyć bez powietrza?

Pisałam to niezliczoną ilość razy w ostatnim czasie, ale napiszę jeszcze raz. Ciężko jest mnie zaskoczyć jeśli chodzi o literaturę kobiecą/obyczajową/romanse. Sięgam po ten typ literatury bo lubię, bo szukam takich tytułów, które mnie oczarują. Historia Oliwii i Dominika zapowiadała się bardzo obiecująco. Głośna promocja, mnóstwo pozytywnych i entuzjastycznych opinii no i nie oszukujmy się, przepiękna oprawa graficzna książki kuszą do sięgnięcia po tę pozycję. Czy warto?

Oliwia i Dominik spotykają się w nietypowych okolicznościach. Wypadek na drodze, szybka wizyta w szpitalu i noga w gipsie okazują się dla Dominika dramatyczną sytuacją. Oliwia nie ma pojęcia, jak bardzo to wydarzenie zmieni jej życie. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że w momencie, w którym potrąciła chłopaka i zdecydowała się mu pomóc wpuściła do swojego życia aż trzy osoby. Dziewczyna straciła głowę dla Dominika i jego rodziny. Dominik w końcu zaczął się uśmiechać. Czy uczucie kiełkujące między nimi ma szansę przetrwać? Czy Dominik, chłopak z ogromnym bagażem doświadczeń, który dźwiga na plecach pozwoli sobie na miłość?

Postacie występujące w powieści są niesamowicie realistyczne. W ogóle nie zdziwiłabym się, gdyby Oliwia i Dominik okazali się prawdziwymi osobami a nie bohaterami książki. Nie zmienia to jednak faktu, że nie do końca ich polubiłam. Stali się dla mnie nieco męczący mniej więcej w połowie książki. Zachowania bohaterów miały być uwarunkowane traumą z przeszłości, jednak uważam, że autorka aż za bardzo starała się zrobić z nich ofiary. Poskutkowało to spłyceniem charakterów i odniosłam wrażenie, jakbym czytała o szesnastolatkach a nie osobach wchodzących w dorosłość. Absolutnie nie uważam, że to źle wykreowane postacie. Po prostu jest w nich coś, co mnie drażni, chyba przez nadmierną niepewność, którą okraszona jest znajomość tej dwójki. Jednak nie popsuli mi oni odbioru książki. Zatraciłam się w lekturze z każdą kolejną stroną odkrywając wątki, które w mniejszym lub większym stopniu dotykają mnie. I to chyba przeważyły nad ostateczną oceną.

Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, gdyż napisana jest prostym i przyjemnym językiem. Uczucie kiełkujące w bohaterach przedstawione jest w niezwykle romantyczny i subtelny sposób. Mnie się to podobało i zostałam oczarowana. Niestety, zauroczenie bardzo szybko osłabło pod wpływem nieco rozwlekłej formy i takim... przejedzeniem (?), doszczętnym zmęczeniem materiału, ale jestem w stanie się z tym pogodzić, bo odkryłam w książce coś dla mnie, coś wyjątkowo podnoszącego mnie na duchu i otwierającego oczy.

Strata kogoś bliskiego zawsze zmienia w nas coś nieodwracalnie. Nie ma znaczenia, czy minął rok czy dziesięć lat. Gdzieś w środku zawsze będziemy czuli, że zostaliśmy czegoś pozbawieni, że coś nas w życiu ominęło. Uczucie samotności jej towarzyszące można ukrywać pod wieloma zachowaniami. Jedni zamykają się w sobie. Budują solidny mur, który odgradza ich od świata i innych, bojąc się nawiązać relacje z góry zakładając, że skończą się źle i zostawią po sobie jeszcze większą pustkę. Są też tacy, którzy pustkę próbują załatać bezwartościowymi przyjaźniami, zazwyczaj wiążącymi się z beztroskim imprezowaniem a częstym popełnianiem błędów, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Tylko po to, by chociaż na chwilę oderwać się od myśli, by choć przez chwilę poczuć się częścią czegoś "ważnego". Są też tacy, którzy rozpaczliwie pragną bliskości drugiej osoby, zainteresowania i poczucia akceptacji I chociaż zaspakajanie potrzeb cielesnych nie jest niczym złym, ostatecznie nie spełnia swojej roli.

Każde z tych zachowań tylko na chwilę tłumi uczucie, od którego rozpaczliwie się ucieka. Jest jedno bardzo proste, a zarazem najtrudniejsze uczucie, które potrafi załatać każdą dziurę powstałą na duszy. To miłość. Prawdziwa i czysta. Taka, która wymaga tylko tego, by być. Wcale nie musi być partnerska. Tak samo ważna jest ta, którą otrzymujemy od rodziny, tak samo istotne jest uczucie okazywane przez prawdziwego przyjaciela. To miłość jest lekiem na strzaskane serce i ona jest esencją tej powieści.

Odnalazłam w Jak powietrze cząstkę siebie co sprawiło, że książka stała się dla mnie wyjątkowo ważna. To niesamowicie realistyczna historia. Nie taka, która mogłaby się zdarzyć, ale zdarza się często. Perypetie Oliwii i Dominika nie wzniosą Was na literackie wyżyny, ale pozwolą odprężyć się i zatracić w przeuroczej słodko-gorzkiej opowieści o miłości i poszukiwaniu szczęścia. Jak powietrze to pierwsza polska książka z gatunku new adult i muszę przyznać, że okazała się być całkiem dobra. Może nie jest to najlepsza powieść  NA jaką miałam okazję czytać ale stylem z pewnością dorównuje zagranicznym. Czy polecam? Tak, jednak nie nastawiajcie się na zbyt wiele. Lepiej żeby książka pozytywnie Was zaskoczyła, niż rozczarowała.

Wybaczcie mi długość tego tekstu, tak naprawdę bardzo ograniczałam się w wylewaniu z siebie słów. Wyszło jak wyszło ;)
Mam nadzieję, że dotarliście do końca i podzielicie się swoimi wrażeniami :)



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu OMG Books.



Dosięgnąć gwiazd - Susan Mallery


Nina Wentworth przez całe życie dbała o innych. Zrezygnowała ze studiów i została na wyspie Blackberry, żeby zaopiekować się matką i umożliwić siostrze zdobycie wykształcenia. Po kilku latach ma szansę wreszcie stąd wyjechać i zrealizować własne marzenia. Tymczasem o jej względy zaczynają zabiegać dwaj przystojni mężczyźni. Nina musi zdecydować, czego tak naprawdę pragnie.
Nina poświeciła całe swoje życie dla matki i siostry. Zrezygnowała z marzeń aby zapewnić Averil lepsze życie, aby ta mogła wyrwać się z rodzinnego domu, zdobyć wykształcenie i zyskać szansę na lepszą przyszłość. Kiedy młodsza siostra wyfruwa z gniazda Nina ma szansę na spełnienie swoich planów. Niestety nadmierna troska o matkę, która swoją drogą zachowuje się skrajnie nieodpowiedzialnie, nie pozwala jej wyjechać. Kobieta coraz bardziej pogrąża się w obowiązkach, które nie powinny należeć do niej. Niespodziewanie trafia na Dylana, jej pierwszą prawdziwą miłość. W tym samym czasie na jej drodze staje Kyle, który w wieku 12 lat otwarcie się w niej podkochiwał. Nina będzie musiała wiele przemyśleć i podjąć kilka ważnych decyzji. Co z tego wyniknie? Dowiecie się jeśli sięgniecie po Dosięgnąć gwiazd.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Susan Mallery zaliczam do kompletnie nieudanych. Chociaż przebrnęłam przez Dosięgnąć gwiazd dość szybko, to nie dlatego, że nie mogłam się od niej oderwać a dlatego, że chciałam mieć ją jak najszybciej za sobą. Liczyłam na przyjemne oderwanie od codzienności, książkę, która pozwoli mi odpocząć. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że literatura obyczajowa/kobieca rządzi się swoimi prawami. Niewiele może czytelnika zaskoczyć, ale kiedy napisane jest w przyjemny sposób fajnie spędza się z nią czas. Niestety w przypadku Dosięgnąć gwiazd było dokładnie odwrotnie. 

Książka zmęczyła mnie niekończącymi się powtórzeniami faktów oraz dziecinnymi, upartymi i nijakimi bohaterkami. Mimo, że wszystkie są dorosłe przez całą powieść czułam, jakbym czytała o piętnastolatkach. Do żadnej z nich się nie przywiązałam i żadnej nie polubiłam. Mało tego, dawno nie spotkałam się z tak męczącymi charakterami. Autorka wykreowała bardzo skrajne postacie  od niesamowicie egoistycznej po nadgorliwą. Założeniem powieści jest to, ze kobiety przechodzą wewnętrzną przemianę, ale cały proces został tak bardzo zbagatelizowany, że stał się nieistotny. Ponadto zlewający się ze sobą tekst sprawił, że niejednokrotnie musiałam zastanowić się o kim w tym momencie czytam. Myślę, że książka została zwyczajnie niedopracowana. To mogła być dobra powieść, gdyby poświęcić więcej czasu szczegółom. 

Nie znalazłam tu nic, co by mnie zainteresowała a co dopiero poruszyło. Schematyczny wątek miłosny okazał się mdły, bez wyrazu i emocji. I o ile trójkąt miłosny jestem w stanie znieść o tyle nudny trójkąt miłosny to totalna porażka. Wątek rodzinny wyszedł okropnie ciężko, nie przez jego złożoność a dziwną, niesympatyczną atmosferę, której nie udało się przykryć przemyśleniami żadnej z bohaterek. Dosięgnąć gwiazd to przeciętna, niczym nie wyróżniająca się powieść obyczajowa. Dobrze sprawdzi się na zabicie czasu - nic poza tym.



Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperCollins.


Powietrze, którym oddycha - Brittainy C. Cherry


Ostrzegano mnie przed Tristanem Colem.
„Trzymaj się od niego z daleka”, mówili.
„Jest okrutny”.
„Jest zimny”.
„Życie go nie oszczędzało”.
Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora.
Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie.
Oboje wypełnieni pustką.
Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej.
Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości.
Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha.

Zdarzyło Wam się zachwycić czymś tak, że nie wiecie co powiedzieć? Jeśli tak, to dokładnie wiecie jak się właśnie czuję. Chociaż w głowie kłębią się tysiące myśli, nie potrafię wybrać tych, które w pełni opisałyby co czuję. Jeśli chodzi o literaturę kobiecą, przyznam szczerze - ciężko mnie czymkolwiek zaskoczyć. Wiecie, ten gatunek charakteryzuje się przewidywalnością i raczej trudno wyciągnąć z codzienności coś nowego, coś czego jeszcze nie było. Jednak są autorzy, którzy swoje powieści doprawiają szczyptą magii, czymś, czego w żaden sposób nie da się wytłumaczyć i określić. Dokładnie to zrobiła Brittainy C. Cherry pisząc Powietrze, którym oddycha i tym samym sprawiła, że przepadłam.

Nie każdy jest w stanie poradzić sobie ze stratą. Jedni traumatyczne przeżycia znoszą lepiej - inni gorzej. Są też tacy, którzy udają, że wszystko jest w porządku, ale demony z przeszłości i blizny na duszy nie dają o sobie zapomnieć. Elizabeth dobrze zna to uczucie. Nie jest w stanie poradzić sobie z bolesną stratą. Jednak musi być dzielna dla Emily, jej córeczki. Kiedy po roku wraca do dawnego życia na jej drodze staje On. Mężczyzna, którego mieszkańcy miasta uważają za potwora. Oceniają go przez pryzmat przeszłości, o której tak naprawdę nic nie wiedzą. Tylko Elizabeth potrafi dostrzec w jego oczach cierpienie, pod maską niedostępnego i wycofanego mężczyzny dostrzec prawdziwego osobę, prawdziwego Tristana. Wbrew wszystkim przestrogom połączy ich przeszłość i wspólna potrzeba, by na nowo nauczyć się oddychać.

Uczucia jakie żywię do bohaterów tej powieści są ogromnie ciepłe. Czuje, jakbym znała ich na tyle dobrze, by móc nazwać każdego z nich przyjaciółmi. Potrafię wczuć się w emocje targające Elizabeth, potrafię zrozumieć z czym się zmaga i wiem, jak silną osobą musi być, by odnaleźć się w sytuacji. Uwielbiam małą Emily, która potrafi rozgrzać moje serce i wywołać łzy wzruszenia swoją beztroską i niewypowiedzenie uroczym sposobem bycia. Emily to promyczek słońca przebijający się przez ciemne chmury, dający nadzieję i podnoszący na duchu. Sama myśl o tej małej istotce sprawia, że czuję przyjemne ciepło w sercu. No i w końcu Tristan. Nie wiem, jak wyrazić swoją sympatię do tej postaci. Tristana trzeba poznać, odkryć mężczyznę, który odgrodził się os świata grubym murem. A kiedy już uda się dotrzeć do jego wnętrza - nie potrzeba słów. Historia stworzona przez autorkę, historia miłości pełnej obaw i niepewności, okazała się piękną i niepowtarzalną przygodą, do której z wielką przyjemnością wrócę jeszcze nie raz.

Dawno nie miałam okazji czytać książki, co do której nie miałabym żadnych wątpliwości, absolutnie żadnych zastrzeżeń. Takiej, którą biorę całą, bez najmniejszego ale. Czekałam na nią. Nie wiedziałam jaki będzie nosiła tytuł i kiedy w końcu pojawi się w moich rękach. Teraz już wiem, że jest to dokładnie ta książka.

Powietrze, którym oddycha wyciągnęło ze mnie wszystkie uczucia, jakie tylko jestem w stanie okazać. Ta książka dobrała się do mojego serca i dobijała nim jak piłką sprawiając, że co chwila roztrzaskiwało się i składało na nowo w nienaruszoną całość. Autorka doskonale wie, jak doprowadzić czytelnika do łez, by zaraz po tym sprawić, że na jego twarzy zakwitnie uśmiech. Brittainy C. Cherry doskonale radzi sobie z wprowadzaniem napięcia, już od pierwszych stron książki i trzymaniem czytelnika w niepewności aż do samego końca. Historia Tristana i Elizabeth pozostanie w moich myślach i w sercu przez bardzo długi czas. Dokładnie o takich lekturach marzę - wciągających, absorbujących, pięknych, niesamowicie wartościowych, ciepłych i ważnych. Jeśli szukacie w książkach tego samego - właśnie znaleźliście powieść spełniającą każde z kryteriów. Nie zastanawiajcie się długo, bo nie ma się nad czym zastanawiać. Jestem pewna, że książka Wam się spodoba, że odnajdziecie w niej to, czego szukacie. 



Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.


#5 Bitwa na okładki



Cześć! Wracam z Bitwą na okładki, powiększoną o cztery pozycje. Mam nadzieję, że dzięki tym dodatkowym okładkom więcej spędzicie tu jeszcze milej czas.
  Bardzo cieszy mnie zaangażowanie w głosowanie, od razu widać, że ta forma podoba Wam się znacznie bardziej niż poprzednia ;)
Jak zwykle zapraszam do podrzucania pomysłów na kolejne edycje :)

Tym razem postawiłam na całe serie, jestem ciekawa, które wydania podobają Wam się bardziej :)

Bawcie się dobrze!





Ankietę dostarczyły profilki.pl






Ankietę dostarczyły profilki.pl






Ankietę dostarczyły profilki.pl







Ankietę dostarczyły profilki.pl







Ankietę dostarczyły profilki.pl








Ankietę dostarczyły profilki.pl








Ankietę dostarczyły profilki.pl









Ankietę dostarczyły profilki.pl









Ankietę dostarczyły profilki.pl







Ankietę dostarczyły profilki.pl


Mam nadzieję, ze problemy z oddawaniem głosów już się nie powtórzą. Wydaje mi się, że to wina systemu, który pozwala stworzyć takie cudne ankiety :( Po odświeżeniu strony błąd powinien zniknąć.

Czekam na Wasze sugestie i uwagi :)



Przedpremierowo: Idealna - Magda Stachula


Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie oraz dziecku, które bardzo chciałaby mieć.
Pewnego dnia znajduje w szafie sukienkę, której nie kupiła. Później szminkę, która jej nie pasuje. Potem wydarza się coś jeszcze…
Ktoś wie o niej wszystko. I powoli realizuje swój plan.

Fajnie znaleźć w skrzynce taką miłą niespodziankę, chociaż przyznam, że trochę bałam się sięgać po tę książkę. Na okładce widnieje napis "Zawsze jest ktoś, kto cię obserwuje". Podświadomość podpowiada, że dokładnie w tym momencie, faktycznie ktoś na nas patrzy. Pojawia się to nieprzyjemne uczucie bycia obserwowanym i wtedy przychodzi myśl "czy na pewno chcę to czytać po nocy?". Staram się unikać powieści grozy, a z tym skojarzyła mi się owa obietnica. Wiecie, straszne historie przywołują ukryte we mnie dziecko i boję się każdego stuknięcia, każdego skrzypnięcia czy nawet tego osławionego potwora spod łóżka. Na szczęście okazało się, że nie taki diabeł straszny a historia Idealnej wciągnęła i zaabsorbowała mnie bardzo szybko. Odpowiedź na pytanie, czy chcę czytać po nocy jest bardzo prosta - chcę czytać o każdej porze i w każdym miejscu, bo to historia, która nie daje spokoju, której zakończenie trzeba poznać jak najszybciej. 

Anita - niegdyś pełna życia pogodna kobieta zmaga się z problemem bezpłodności. Bezustanne starania nie przynoszą rezultatów. Kobieta staje się coraz bardziej nerwowa i zamknięta w sobie. Adam, jej mąż zdaje się w ogóle nie rozumieć powagi sytuacji. Kobieta przestaje wychodzić z domu, załatwia jedynie sprawy związane z badaniami ginekologicznymi, a najpotrzebniejsze zakupy robi w osiedlowym sklepie. W pełni oddaje się nowej pasji - podglądaniu ludzi, za pomocą miejskiego monitoringu. Pozwala jej to na chwilę odprężenia, zapomnienia, a jednocześnie daje możliwość snucia domysłów na temat codzienności innych. W jej życiu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Sukienki, których nie kupiła tajemniczo pojawiają się w szafie. Szminka z pewnością nie należąca do niej znajduje się w torebce. Później jest już tylko gorzej. Ktoś doskonale zna Anitę i jej największe obawy, doskonale wie, na czym jej zależy. Ktoś chce zrobić z niej wariatkę i potrafi wykorzystać całą wiedzę, którą posiada na jej temat.  Anita jest bardzo trudną i ciężką w odbiorze postacią. Niekiedy trudno jej współczuć, większość jej zachowań mogłabym podsumować szokiem, niedowierzaniem i milionem pytań bez odpowiedziOstatecznie jednak uważam, że to udana postać - specyficzna, trochę szalona i nieobliczalna - ale mimo to dobrze wykreowana. Na tym skończę zagłębianie się szczegółowy opis postaci, nie chciałabym zdradzić zbyt wiele, więc dogłębne odkrywanie pozostałych bohaterów pozostawiam Wam.

Historię poznajemy z czterech perspektyw - Anity, jej męża Adama, Marty oraz Eryka. Bohaterowie wykreowani przez autorkę, szczególnie ta żeńska część, mają niezwykle ciekawe i złożone osobowości. To niesamowite, ile jest w stanie zrobić kobieta w akcie desperacji. Do czego może się posunąć osoba, która straciła ostatnią nadzieję na szczęśliwe życie. Obraz z pozoru silnych kobiet zaciera kruchość ich psychiki, natomiast nieugięci, twardzi mężczyźni zyskują oblicze naiwnych i słabych. Każdy mierzy się z własnymi demonami. Z lepszym lub gorszym skutkiem. Konsekwencje wyborów i decyzji są różne, ale poznacie je tylko czytając Idealną

Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób autorka splotła ze sobą losy bohaterów. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, a przez połowę książki brałam jednego z nich za kogoś innego. Może zawiniło moje niedopatrzenie, może taki był cel - ostatecznie mi się podobało. Element zaskoczenia, bez względu na to czy jest przypadkowy czy też nie, zawsze mnie cieszy. Fabuła wydaje się być idealnie dopracowana. Nie zauważyłam luk i niedociągnięć. Wszystkie fakty złączyły się w zgraną całość. Chociaż muszę przyznać, że nie satysfakcjonuje mnie zakończenie jednego z wątków. Trochę żałuję, że pani Stachula podjęła taką decyzję. Mimo tego jednego zarzutu książka okazała się naprawdę bardo dobra. Wciąga, trzyma w napięciu i nie daje o sobie zapomnieć. W dodatku wywołuje lawinę pytań, na które jak najszybciej trzeba poznać odpowiedź. Prowadzi to tylko i wyłącznie do błyskawicznego zakończenia lektury. Niesamowicie dobrej lektury, nadzwyczaj udanego debiutu. Swoją drogą, ciężko uwierzyć, że to debiut! Jestem pod wrażeniem i gorąco polecam.


Idealna ma swoją premierę 17-go sierpnia.
Gorąco polecam zainteresować się książką, bo warta jest każdej chwili z nią spędzonej!





Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova.




Porządek rzeczy - Paola Capriolo


Sabrina ma za sobą bolesną przeszłość, przed sobą ogromne chęci na sukces. Dziewczyna została sama na świecie, ale los, który odebrał jej w życiu prawie wszystko, zdaje się wreszcie odwracać. Właśnie została zatrudniona w wymarzonej firmie Desire, która obiecuje spełnić wszelkie pragnienia swoich klientów. Sabrinę rozpiera duma. W nowej pracy jest odpowiedzialna za pisanie bajek dla najmłodszych użytkowników sieci. Jednak pod fałszywie lśniącą fasadą tego doskonałego świata mnożą się sprzeczności. Bajki pisane przez dziewczynę to w rzeczywistości puste wypełniacze do reklam. Ofertę Desire przepełnia brutalna przemoc udająca rozrywkę, wreszcie zadziwia łatwość z jaką firma pozbywa się starszych pracowników nie do końca idących z duchem tych nowych, przerażających czasów. Prawdziwe życie, poza złotą wieżą Desire, jest trudniejsze niż się wydaje. Dopiero niespodziewane i niestety fatalne spotkanie pozwoli Sabrinie otworzyć oczy, które do tej pory z uporem zaciskała. M. pojawi się nagle, tak od niej inny, tak zagadkowy...

Kiedy sięgałam po tę książkę, nie miałam pojęcia, czego dokładnie się spodziewać. Dość tajemniczy a zarazem intrygujący opis bardzo zachęcały do lektury. Wizja zajrzenia w głąb firmy zajmującej się spełnianiem marzeń swoich klientów była niesamowicie kusząca. Przyznam, ze nie oczekiwałam aż tak ogromnych wrażeń i jestem pozytywnie zaskoczona. Z drugiej strony, nie do końca satysfakcjonuje mnie rozwinięcie tła - bohaterowie i ich codzienność są wybitnie nudni. Jednak, myślę, że taki mógł być cel autorki. 

Przyznam szczerze, że nie polubiłam głównych bohaterów. Są bezpłciowi i nudni. Nie jesteśmy w stanie poznać ich na tyle, by móc powiedzieć nieco więcej o każdym z nich. Sabrina denerwuje naiwnością oraz tym, jak bardzo zaślepiona jest swoją pracą i szefem. Natomiast M. jest niesamowicie tajemniczy, w ten negatywny i doprowadzający do szału sposób. Ich po prostu nie da się polubić, ale myślę, że o to chodzi. Autorka trochę wyolbrzymiła cechy każdej postaci, aby dosadnie przedstawić czytelnikowi obraz jego samego. Nie lubimy, kiedy wytyka się nam wady, nie lubimy bohaterów, którzy są dokładnym odzwierciedleniem nas samych. Tacy właśnie są Sabrina i M. Pod postaciami głównych bohaterów kryją się nie tyle pojedyncze osoby, ale grupy ludzi. Odbiorcy, target docelowy, narzędzia do zarabiania pieniędzy. Niezależnie od tego, w której grupie się znajdujemy, jesteśmy podatni na wpływ środowiska i Porządek rzeczy dokładnie to obrazuje. Cała książka to symbole, a zadaniem czytelnika jest odpowiednio je zdefiniować. 

Sabrina pisze bajki, których bohaterką jest Cindy - piękna księżniczka, żyjąca  pięknym pałacu, otaczająca się pięknymi rzeczami. To idealny podłoże do reklamowania różnorakich produktów, a szef dziewczyny doskonale zdaje sobie z tego sprawę.  Bajki Sabriny skojarzyły mi się z tematem ukrytego programu. Można go zauważyć głównie w szkole i w treściach przekazywanych dzieciom za pomocą podręczników np. w czytankach ale i w większości bajek.  I tak - piękno oznacza dobro, złe postaci zazwyczaj są brzydkie, mają zauważalne defekty, co daje dzieciom, młodzieży i nie oszukujmy się nawet dorosłym przeświadczenie iż aby być dobrymi i docenianymi powinniśmy być piękni. Sabrina doskonale wykorzystuje ten aspekt, by reklamować rozmaite produkty. Chcesz być tak piękna jak królewna indy - kup krem! Chcesz być tak wesoła, jak Cindy - zjedz super pyszne ciasteczko, dzięki któremu Twój humor będzie znacznie lepszy! Marketing stosowany przez firmę Desire jest obecny w każdej publikacji, którą możemy przeczytać na kartach powieści. Przewijają się one mniej więcej co jeden, dwa rozdziały. Możemy też zauważyć, jak wielką potęgą są promocje produktów i jak wiele można osiągnąć, jeśli wiemy, w jaki sposób zachęcić ludzi do kupowania. Jednak niech Was to nie zmyli, nie znajdziecie tu porad, jak zarobić miliony. Książka zaskoczy tym w jaki sposób właściciele firm podchodzą do tematu pieniądza oraz na czym potrafią zbić fortunę. 

Myślę, że z biegiem czasu ta pozycja będzie stawała się coraz bardziej adekwatna do panujących norm. Już teraz można odnieść wrażenie, iż reklamodawcy nie dają nam spokojnie żyć. Spoty pojawiają się niemal wszędzie, w każdym miejscu, w którym się znajdziemy jesteśmy skazani na reklamy. Mijamy bilbordy, oglądając telewizję jesteśmy skazani na ciągnące się w nieskończoność bloki promocyjne, nie wspominając o przeglądaniu ulubionych witryn w internecie. To właśnie Internet staje się potęgą i to tu można zdobyć najwięcej odbiorców. Firmy doskonale wiedzą jak to wykorzystać i robią to, bez skrupułów. *Nie chciałabym być źle odebrana i wyjść na główną przeciwniczkę promocji produktów, bo uważam, że to ważna sprawa, Natomiast ważne jest też, by promować w nienachalny, odpowiedni sposób. Chodzi o to, by nie dać się zwariować. Bo możecie nie zdawać sobie sprawy, kosztem czego właściciele firm mogą się wzbogacić. W Porządku rzeczy zarabianie na reklamie jest przedstawione w nieco przerysowany sposób, jetem tego świadoma, jednak często potrzebujemy wyolbrzymienia tego typu spraw by zdjąć klapki z oczu.*

Porządek rzeczy jest bardzo nietypową powieścią i odczuwa się to od pierwszych stron. To naprawdę kawał dobrej i przede wszystkim wartościowej książki. Zaryzykowałabym stwierdzenie, iż jest to książka-morał. Chociaż sami bohaterowie nie zostaną w mojej pamięci na długo, to wartości, które z niej wyciągnęłam i refleksje, do których mnie zmusiła będą towarzyszyły mi jeszcze przez długi czas. Ta książka nie spodoba się każdemu, bo nie wszyscy oczekują od lektury tego samego. Jednak jeśli masz ochotę na coś niecodziennego i mądrego ta książka będzie dla Ciebie. 







Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję wydawnictwu Dreams.




Zabita na śmierć - Charlaine Harris


Roe musi wykorzystać wszystkie swoje południowe sztuczki, żeby odnaleźć mordercę członka jej własnej rodziny…
Nie każda kobieta w Lawrenceton może zostać członkinią Klubu Książki Uppity Women. Jednak bratowa Roe, Poppy, dostała się na pierwsze miejsce listy oczekujących na przyjęcie do tej grupy – i umiera w dniu, w którym miała zostać do niej wprowadzona.
Sprawa zamordowania Poppy jest jeszcze gorsza ze względu na krążące po miasteczku plotki o wzajemnej niewierności w jej małżeństwie. Aby znaleźć zabójcę Roe musi ustalić, czy te wstrętne pogłoski są prawdą. Podejrzanych nie brakuje, a rzeczy, które odkrywa każą jej kwestionować własne serce, jednak umiłowanie prawdy doprowadza ją do osoby, która zamordowała z zimną krwią.

Zabita na śmierć jest ósmym już tomem z kryminalnej serii o Autorze Teagarden. Każda z nich opowiada niezależną historię, jedynie tło powieści jest takie samo. To pierwsze moje spotkanie z twórczością Charlaine Harris, myślę jednak, że nie ostatnie. Z pewnością postaram się zdobyć wszystkie poprzednie tomy.

Aurora to dojrzała kobieta, bibliotekarka, mieszkająca w niewielkim i na pozór spokojnym miasteczku Lawrenceton, gdzie każdy wie o każdym dużo więcej, niż powinien.  W mieście prym wiedzie kobiecy Klub Książki Uppity Women. Wcale nie jest łatwo się do niego dostać a lista oczekujących jest długa. Poza tym, większość mieszkańców Lawrenceton jak i okolic upodobało sobie niecodzienny rodzaj rozrywek, a mianowicie romansowanie. Wszechobecne zdrady, kochanki i kochankowie trochę mnie przerażali. Chyba jak dotąd nie byłam świadoma tego, ilu niewiernych bohaterów można umieścić na kartach powieści. Gdy już zdążyłam przyzwyczaić się do nielojalności społeczeństwa Lawrencerton, zostałam zaskoczona kolejnym tajemniczym faktem, tym razem ściśle związanym z Poppy i jej rodziną. Chciałabym trochę o nim opowiedzieć, ale wydaje mi się, że będzie to poważny spojler więc sobie odpuszczę. Powiązania między bohaterami i wydarzeniami są ciekawie przedstawione, ja długo nie byłam w stanie powiązać odpowiedniej osoby z zabójstwem. W każdym razie, powodów by zabić Poppy jest wiele, a podejrzanych jeszcze więcej. Jeśli kiedykolwiek wydawało Wam się, że życie bibliotekarki jest spokojne musicie poznać Aurorę. Wydaje mi się, że dzieją się w okół niej różne niespotykane rzeczy - w końcu to już 8 tom, którego jest bohaterką, a każdy z nich opowiada inną historię.

Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Chociaż muszę przyznać, że fakt nieznajomości poprzednich tomów był odczuwalny. Głównie jeśli chodzi o wątek obyczajowo-społeczny. Nieustannie miałam wrażenie, że wiele istotnych wydarzeń z życia Aurory mnie ominęło. Aż do końca powieści nie byłam pewna imion drugoplanowych bohaterów, a pojawiło ich się naprawdę sporo. Sam wątek obyczajowy jest niesamowicie wyraźny. Niejednokrotnie odniosłam wrażenie, że czytam zwykłą obyczajówkę z bardzo pobocznym i nie do końca istotnym morderstwem. Napis z tyłu książki obiecuje wątek romansowy, który faktycznie się pojawia. Przypuszczam iż jest to kontynuacja związku głównej bohaterki z poprzedniego tomu. Bardo polubiłam Robina, to taka ciepła i sympatyczna postać. Przyznam jednak, że na początku miałam nadzieję, iż  zaiskrzy między Roe a Sprawy związane z poszukiwaniem poszlak rozwijały się niespiesznie. Pojawiały się one rzadko, jedna po drugiej, naprowadzając główną bohaterkę i mnie, jako czytelniczkę na trop zabójcy. Dopiero pod koniec wydarzenia nabrały tempa, wskazówki zaczęły układać się w całość a sytuacja stała się klarowna. Muszę przyznać, że bardzo długo nie byłam pewna, kto zabił co mnie cieszy i jednocześnie odrobinę martwi - to znaczy, że nie jestem wcale takim dobrym detektywem ;)


W ostatecznym rozrachunku mogę stwierdzić, że książka mi się podobała. Przymykam oko na przytłaczające zdrady i skupiam uwagę na rozegraniu przedmiotu morderstwa, który był całkiem OK. Zabita na śmierć to lekki i przyjemny kryminał z mocno rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Będzie idealnym wyborem, jeśli macie ochotę na tego typu lekturę, a wszechobecne bebechy i hektolitry krwi Was nie bawią.






Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Replika.






Bitwa na okładki #4



No hej! Pamiętacie jeszcze Bitwę na okładki? Długo zastanawiałam się czy chcę prowadzić tę serię. Podliczanie głosów zabierało mi dużo czasu i szczerze mówiąc byłam okropnym leniem, zwyczajnie nie chciało mi się tego robić... 
Myślę, że spróbuję reaktywować Bitwę na czas wakacji. Jeśli spodoba Wam się forma, jaką zaplanowałam i taka zabawa będzie Was interesowała możliwe, że przy niej zostanę :) 
Tym razem wybór będzie bardziej intuicyjny i mam nadzieję, że znacznie wygodniejszy. Trzymam kciuki, aby system się sprawdził no i żebyście Wy go polubili :)

Jeśli jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz na czym polega zabawa - zasady są proste! Wspólnie decydujemy, które wydanie/okładka prezentuje się lepiej :) Jedyne co musisz zrobić, by dołączyć do zabawy, to zagłosować na tę, która według Ciebie prezentuje się lepiej :)

Jak zwykle proszę was o podrzucanie pomysłów co do okładek na następną bitwę. Dajcie też znać, czy podoba Wam się taka forma zabawy.
Bawcie się dobrze!




Ankietę dostarczyły profilki.pl




Ankietę dostarczyły profilki.pl






Ankietę dostarczyły profilki.pl





Ankietę dostarczyły profilki.pl



Ankietę dostarczyły profilki.pl




Ankietę dostarczyły profilki.pl

Dajcie znać, czy taka forma Wam się podoba :) Wasze sugestie odnośnie ilości okładek w bitwie będą mi bardzo pomocne, w związku z tym proszę, piszcie czy 6 jest wystarczające, czy wolelibyście więcej :)
Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat odnowionej Bitwy, więc czekam na wszelkie komentarze - nie bójcie się Disqusa, każdy z Was może dodać komentarz! ;)

Dziewczyna z drużyny - Miranda Kenneally



Jordan Woods nie jest taka jak inne dziewczyny. Nie interesują jej przelotne związki, a facetów traktuje wyłącznie jak kumpli. Liczy się tylko futbol. Do czasu, gdy w szkole i drużynie pojawia się nowy uczeń.
Tyler Green jest świetnym zawodnikiem. Lepszym niż Jordan. W dodatku na jego widok po prostu miękną jej kolana. Czuje się podwójnie zagrożona – chłopak nie tylko może odebrać jej funkcję kapitana i szansę na prestiżowe stypendium, ale też… złamać serce.

Jordan Woods, tytułowa dziewczyna z drużyny z pozoru nie jest typową siedemnastolatką. Nie zależy jej na tym jak wygląda, cały swój wolny czas poświęca treningom drużyny futbolowej, której jest kapitanem. Przyjaźni się tylko z chłopakami, uważa że z nimi może porozmawiać o wszystkim.  Do tego musi uważać, aby nie zepsuć swojej reputacji twardej laski, nie może pozwolić by koledzy z drużyny zauważyli w niej choć odrobinę słabości. Niestety, na jej drodze staje Ty, a znajomość z nim może zaburzyć jej idealnie zaplanowane życie... Uważam, że postać głównej bohaterki została bardzo fajnie wykreowana. Właściwie autorka dokładnie przedstawiła obraz nastolatki, która pod maską twardej, pewnej siebie i swoich celów dziewczyny skrywa odrobinę zagubioną i niezdecydowaną osobę, jaką każda z nas kiedyś była. Myślę, że wiele młodych dziewczyn może utożsamić się z Jordan. Jej życie jest dokładnym odzwierciedleniem życia nastolatek - pierwsza miłość, pierwsze poważne wybory, problemy z rodzicami, kto przez to nie przechodził? :) 

Książka utrzymana jest w amerykańskim stylu. Od początku skojarzyła mi się w filmami dla młodzieży, gdzie w tle pojawia się szkoła średnia z różnego rodzaju rozgrywkami sportowymi w tle - a właściwie przed oczami mam obraz szkoły z wielkim boiskiem. Na przykład: "Zakochana złośnica", "Wredne dziewczyny" czy "Szansa na sukces". Opowieść Jordan na pewno przypadnie do gustu fankom tego typu filmów. Mnie bardzo spodobało się realistyczne przedstawienie fabuły i sympatyczni bohaterowie, których sama mogłabym mieć za przyjaciół. Taka historia naprawdę miała szansę się wydarzyć. Chociaż nie jest zaskakująca a bieg wydarzeń łatwo przewidzieć to jest lekturą, przy której po prostu miło spędzić czas. 

Dziewczyna z drużyny, to idealny wybór na wakacje. Lekka, przyjemna i niezobowiązująca historia młodzieżowa z morałem to coś, czego potrzebujemy w te upalne dni. Mnie bardzo się podobała, głównie ze względu na jej klimat i wspomnienia jakie wywołuje. Myślę, że i Wam może przypaść do gustu. To fajna odskocznia od codzienności a jednocześnie powrót to czasów, kiedy amerykańskie filmy młodzieżowe opierały się na niewinnych pierwszych miłościach, sporcie i spotkaniach z przyjaciółmi, a nie nieustających imprezach i piciu na umór. 


Bardzo dziękuję za egzemplarz książki do recenzji!


Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley






Hej!
Poznaj Travisa. Ma 16 lat, superdziewczynę i nieuleczalnego raka. Gdy staje przed wyborem: śmierć lub eksperymentalna operacja, nie zastanawia się długo. Godzi się na to, by ciało od szyi w dół przeszczepiono mu od zdrowego człowieka. Jest tylko jeden problem – na razie rozwój medycyny nie pozwala na przeprowadzenie tak skomplikowanego zabiegu, dlatego chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Żegna się więc z bliskimi, bo nie wie, czy i kiedy się z nimi zobaczy.
Budzi się pięć lat później. Ma własną głowę i atrakcyjne, choć obce ciało. Świat z pozoru jest taki sam jak dawniej. Jednak powrót do życia wygląda inaczej, niż Travis to sobie wyobrażał. Jego przyjaciele są już na studiach, rodzice coś przed nim ukrywają, a dziewczyna… Hmm, wygląda na to, że ma narzeczonego. Trudno się dziwić, że chłopak nie ma zamiaru się z tym pogodzić.

Nie wiem jak pisać o tej książce. Jestem rozdarta i mam ogromny problem z oceną treści, dlatego postanowiłam, że nie będzie to typowa recenzja a przedstawienie za i przeciw. Mam nadzieję, że taka forma Wam się spodoba i da jakiekolwiek pojęcie o treści książki.

Zacznijmy pozytywnie, od plusów:
+ Nietuzinkowy pomysł na fabułę. To z pewnością jedyny plus książki. Mam na myśli wątek transplantacji głowy, który swoją drogą jest nieco niedorzeczny i abstrakcyjny. Nie zmienia to jednak faktu, iż wypada nieźle na tle pozostałych powieści młodzieżowych z nieuleczalnymi chorobami w tle. Myślę, że założeniem książki miało być pokazanie walki ze śmiercią i przekazanie iskierki nadziei. Wsparcie jakie Travis otrzymywał od najbliższych aż do ostatnich dni zostało pięknie opisane - to duży, a zarazem jedyny plus dla książki. Niemniej jednak cała ta sprawa transplantacji nie jest do końca dopracowana i to widać. Pojawiają się spore luki, które wręcz kują w oczy...

Nie mogę darować sobie wzmianki o wydaniu. Okładka robi wrażenie, przyciąga wzrok i zdecydowanie zachęca do lektury. Nie dajcie się jednak oszukać, treść może Was zawieść. Wspomnę też o fajnym połączeniu między zakończeniami rozdziałów a tytułami następnych (ostatnie słowa rozdziału stawały się tytułem kolejnego). Lubię takie szczegóły, ten umilał mi lekturę. 

Teraz pójdzie znacznie łatwiej - minusy:
- Główny bohater - Travis. To najbardziej egoistyczna postać z jaką miałam ostatnio do czynienia. Uwierzcie, Travis przebija wszystkich egoistów na świecie. Ciężko sobie wyobrazić jak czuje się główny bohater, który po pięciu latach hibernacji wraca do życia. No wiecie, świat pędzi do przodu a on stoi w miejscu. Jego przyjaciele są dorosłymi ludźmi, rodzice ukrywają pewien sekret, a jemu wydaje się jakby dopiero co zasnął a chwilę później się obudził. To jednak nie usprawiedliwia sposobu w jaki został wykreowany. Przyznaję, na początku nawet go polubiłam, bo wydawał się być dojrzałym jak na swój wiek, sarkastycznym chłopakiem, dzięki któremu ta powieść miała okazać się jeszcze lepsza. Niestety nie, Travis jest dziecinny i nudny, jakkolwiek nudna może być osoba po przeszczepie głowy. Jego pomysły przyprawiały mnie o dreszcze, nie raz poczułam się zdegustowana i zażenowana. 

- Wątek miłosny. O zgrozo! Relacja między Travisem a jego dziewczyną jest urocza, ale tylko w momentach retrospekcji. Poza nimi to kompletna masakra. Kiedy główny bohater wraca do żywych Cate jest zaręczona. ALE CO TAM! To kompletnie nie przeszkadza Travisowi w tym, by do niej startować. Podchody szesnastolatka do dorosłej kobiety planującej ślub są niedorzeczne i śmieszne. Może to wina mojego wieku i innego spojrzenia na kwestie związków ale kurde!, nie jestem w stanie zrozumieć tego pomysłu. Co więcej, na okładce książki zamieszczona jest rekomendacja Matthew Quick'a, który uważa, iż jest to "najlepsza historia miłosna z przeszczepem głowy w tle". Po przeczytaniu książki, te słowa wywołują u mnie napady śmiechu...

Podsumowując: 1:2 jeśli chodzi o plusy i minusy powieści. Nie licząc oczywiście względów estetycznych, które w żadnym stopniu nie wpływają na ocenę merytoryczną książki. Jestem zawiedziona i zażenowana postacią Travisa i jego zachowaniem. Skutecznie popsuł mi przyjemność z lektury i jestem na nie. Chłopak, który stracił głowę ma szansę spodobać się (i ewidentnie podoba się wielu osobom, o czym świadczy średnia ocen na lubimyczytac,pl) szerokiemu gronu odbiorców, głównie nastolatkom. Jednak jeśli oczekujemy od powieści czegoś więcej, to uważam, że nie warto tracić na nią czasu.


Bunkrów Nie Ma - Tony



Są książki tak dobre, że nie można się od niech oderwać i kończy się je w jeden dzień. Są też takie, których w ogóle nie chce się kończyć i odwleka się tę chwilę w nieskończoność. Tak właśnie wygląda moja relacja z "Bunkrów nie ma" Tonego.

Zacznę od tego, że czytam bloga autora od dłuższego czasu i bardzo lubię tam zaglądać. Dlaczego? Bo mnie bawi. Co tu dużo pisać, czarny humor, i wyszukane porównania towarzyszą mi od zawsze - mój tata to król różnego rodzaju zabawnych powiedzonek z baardzo ciężkim poczuciem humoru, które nie każdy jest w stanie zrozumieć. Poza tym, niewiele jest rzeczy, które mogą mnie zgorszyć, w związku z czym seks, alkohol i narkotyki nie burzą mojego światopoglądu. 

Jeśli o używkach wszelkiego rodzaju mowa - tego Wam tu dostatek. Tony pisząc o miejscach, które odwiedził skupia się na społecznym, towarzyskim i rozrywkowym aspekcie swoich wypraw. Jeśli oczekujecie opisów malowniczych krajobrazów Azji czy Afryki, możecie być pewni, iż ich tu nie znajdziecie. Autor ma swój styl, który albo Wam się spodoba, albo go znienawidzicie. Teksty są kontrowersyjne i autentyczne. Bez cenzury, bez ograniczeń z trafiającymi w punkt porównaniami i ogromną dawką czarnego humoru, który rozkłada na łopatki. Niejednokrotnie śmiałam się w głos, niejednokrotnie historie rozbawiały mnie tak bardzo, że musiałam przeczytać je każdej osobie, która akurat stanęła mi na drodze. Najbardziej ucierpiał mój chłopak, teraz sam podczytuje wybrane fragmenty. Jako drugi w kolejce ustawił się tata.

Bunkrów Nie Ma nie jest lekturą dla wszystkich. Mówię to ja i przyznaje sam Tony. To pozycja dla osób z dystansem do siebie i do świata, dla których seks, narkotyki i alkohol nie są tematem tabu. To książka dla tych, którzy nie lubią nudy i banalności. Napisana jest bardzo prostym językiem, w tekście często występują wulgaryzmy, ale nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Dzięki temu poszczególne historie wydają się bardziej autentyczne. Pojawiają się błędy stylistyczne a składnia nie zawsze jest poprawna, co niestety wielu czytelnikom może  uprzykrzyć czytanie. Przyznam, że mnie nie przeszkadzało, ale przeczytałam znaczną część tekstów Tony'ego na blogu, więc chyba jestem przyzwyczajona.

Nie jest to książka do pochłonięcia na raz. Próby mogą skończyć się porażką lub zrażeniem do tekstu. Wiem, próbowałam :) To jest właśnie różnica między książką a blogiem i skutek mojej pazerności... :D Koniec końców, zwalniając tempo i dawkując sobie przyjemność osiągnęłam wymarzony efekt. Trzy historie dziennie, gwarantowały mi ubaw w różnych porach dnia i nie zanudziły mnie na śmierć swoją monotematycznością, bo nie oszukujmy się, większość z nich opiera się na seksie i imprezach.

Natomiast jeśli chodzi o samą książkę jako przedmiot - jestem pod wrażeniem jej wykonania. Prezentuje się bardzo dobrze, jest solidnie sklejona - przyznam, że obawiałam się latających kartek, bo pozycja jest gruba i ciężka. Dlaczego o tym wspominam? Bo autor wydał książkę bez współpracy z żadnym wydawnictwem.  I ja to podziwiam, i chwalę, i jest super!

Kiedy słyszę książka podróżnicza  myślę: nuda! Nigdy nie przepadałam za tego typu literaturą i śmiem twierdzić, iż część z Was także woli trzymać się od niej z daleka. Zupełnie odwrotnie mają się sprawy jeśli chodzi o Bunkrów nie ma. Ta książka przyciąga mnie jak magnes i szczerze mówiąc, bardziej zachęca mnie do wypraw niż każda inna pozycja podróżnicza. Przed zakupem książki polecam sprawdzić bloga Tony'ego, aby uniknąć ewentualnego rozczarowania, bo tak jak napisałam wcześniej, nie wszystkim taka forma się spodoba.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Tony'emu.

Wiem, wiem! Recenzja Bunkrów Nie Ma miała pojawić się w sobotę. Miałam małe problemy z planowaniem publikacji, o czym dowiedziałam się dopiero dzisiaj. Po czym okazało się, iż ręcznie również nie mogę wstawić żadnej nowej notki... W każdym razie już wszytko gra, mam nadzieję, że taka historia więcej mi się nie przydarzy :) Przepraszam!

Podsumowanie - czerwiec 2016


Jak zawsze pierwszego dnia miesiąca przedstawiam Wam podsumowanie tego, co udało mi się przeczytać. Dodatkowo łączę ten post z nowościami i kilkoma informacjami podsumowującymi dany miesiąc. Tak też jest tym razem, zatem zapraszam do przeglądania. 



Jestem w trakcie czytania:
  • Samulka - Kinga Facon /mam nadzieję, że niebawem pojawi się recenzja, bo bardzo chcę napisać o tej książce...
Przeczytałam:
  1. Pomniejszy przypadek manii wielkości - Wojciech Czusz
  2. Promyczek - Kim Holden
  3. Zakaz - Anna Niedbał
  4. Username: Evie - Joe Sugg
  5. Siła wiary - Sandra Orzelska
  6. Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley / już niebawem pojawi się recenzja
  7. Kiedy odszedłeś - Jojo Moyes
  8. Niegrzeczna przyjaźń - Alice Clayton 
  9. Dziewczyna z drużyny - Miranda Kenneally / już niebawem pojawi się recenzja
  10. Bunkrów nie ma - Tony /recenzja już jutro!

Kupiłam:
  1. Samulka - Kinga Facon
  2. Oddam Ci słońce - Jandy Nelson 
  3. Panika - Lauren Oliver 
  4. Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley 
  5. Szczęśliwe zakończenie - Vera Falski 
  6. Prawda o dziewczynie - T.R. Richmond
  7. Tajemny ogień - C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
  8. Duma i uprzedzenie - Jane Austen
Otrzymałam:
  1. Promyczek - Kim Holden
  2. Zakaz - Anna Niedbał
  3. Username: Evie - Joe Sugg
  4. Siła wiary - Sandra Orzelska
  5. Kiedy odszedłeś - Jojo Moyes
  6. Niegrzeczna przyjaźń - Alice Clayton 
  7. Dziewczyna z drużyny - Miranda Kenneally
  8. Bezmyślna - S.G Stephens 
  9. Swobodna - S.G Stephens
  10. Dotrzymana obietnica - Jill Anderson 
  11. Szkoła latania - Sylwia Trojanowska (audiobook)


Napisałam...
  • ...o 64 książkach młodzieżowych, które chciałabym przeczytać i mimo wszytsko, mam nadzieję, że kiedyś mi się uda;
  • ...o 86 książkach fantasy, które chciałabym przeczytać, a to dopiero pierwsza część w tej kategorii, więc szykujcie się na więcej :D

Dodatkowo:

  • jest Was tu dokładnie 301, za co jestem ogromnie wdzięczna! :) Każda kolejna osoba, która zdecyduje się obserwować bloga, jest dla mnie bardzo ważna. 
  • na Instagramie przekroczyliśmy 11 000 obserwujących...  będę się powtarzać, ale cały czas nie mogę wyjść z głębokiego szoku i dziękuje, za każdą obserwację, każde serduszko i każdy komentarz! <3

Czerwiec był dla mnie ciężkim miesiącem. Głównie pod względem spraw związanych ze studiami. Ostatnie zaliczenia, jak się okazało, stresują najbardziej. No i muszę zapamiętać, by nie bagatelizować z pozoru luźnych wykładów... nauczka na przyszłość ;) W tym roku wymarzonego stypendium nie będzie, ale to tylko motywuje do wzmożonej pracy w przyszłym roku :) Biorąc pod uwagę to, ile nauki miałam w tym miesiącu, jestem zadowolona z wyniku.

Co nowego u Was? Jesteście zadowoleni z tego, jak pod względem czytelniczym wyglądał Wasz czerwiec?
Dajcie znać! :) Tymczasem życzę Wam cudownych wakacji :)