Szpieg - Paulo Coelho


Nosiła wiele imion: z domu Margaretha Geertruida Zelle, na Jawie była panią MacLeod, Niemcy nadali jej kryptonim H21...
Mata Hari: kobieta-szpieg. Egzotyczna tancerka, powiernica i kochanka najbogatszych, najbardziej wpływowych mężczyzn Belle Époque, postać o tajemniczej przeszłości, budząca zazdrość dam z paryskiej arystokracji. Łamała męskie serca, moralne nakazy i drobnomieszczańskie obyczaje. Za niezależność zapłaciła najwyższą cenę.
Sto lat później legenda Maty Hari jest wciąż żywa. W masowej wyobraźni historia jej bogatego i pełnego przygód życia pozostaje symbolem kobiecej siły i odwagi.
W poruszającej i wciągającej powieści Paulo Coelho z maestrią opowiada dzieje Maty Hari, tworząc fikcyjną korespondencję między skazaną, osadzoną w paryskim więzieniu, a jej adwokatem.* *www.lubimyczytac.pl
O niezależnych kobietach z czasów przedwojennych mówi się niezwykle rzadko. Mata Hari, a tak naprawdę  Margaretha Zelle w pełni zasłużyła na to miano. Jako egzotyczna tancerka zdobyła ogromną popularność. Kobiety jej zazdrościły a mężczyźni marzyli, by spędzić noc w jej ramionach. Bez problemu wykorzystywała ich słabość, by wspinać się coraz wyżej, by spełniać swoje marzenia. Elegancka i zachwycająca femme fatale. Otoczona wianuszkiem adoratorów, chętnie przyjmująca komplementy. W końcu okrzyknięta szpiegiem, oznaczona kryptonimem H12, osadzona w więzieniu i skazana na śmierć. Nawet w najcięższych chwilach nie traciła nadziei. Przeszła przez życie z podniesioną głową, dzięki czemu jej historia nigdy nie zostanie zapomniana.

Mata Hari to bardzo kontrowersyjna postać, nie tylko ze względu na to w jaki sposób zdobyła to, na czym jej zależało, a głównie przez podejmowane decyzje. Jednak uważam, że warto poznać historię tej kobiety. Z pewnością jest ona jedną z ciekawszych osobowości ówczesnych czasów. Z jednej strony inspirująca, z drugiej wzbudzająca litość. I chociaż cytat mówi jednoznacznie jak chciała być postrzegana: "Urodziłam się w nieodpowiedniej epoce, dlatego nie mogę niczego naprawić. Nie wiem, czy w przyszłości ktoś o mnie wspomni. Gdyby tak się stało, nie chcę, żeby widziano we mnie ofiarę, lecz kobietę odważnie idącą przez życie, która za niezależność bez wahania zapłaciła najwyższą cenę.", ja wciąż nie mogę pozbyć się uczucia współczucia dla tej kobiety, pomieszanego z podziwem i odrobiną niezrozumienia. Mata Hari to niezwykła postać, która osiągnęła wszystko o czym marzyła, stała się osobą w której towarzystwie chcieli przebywać niemal wszyscy mężczyźni, a która ostatecznie została sama. Jej historia jest nie tylko opowiastką o ciekawej kobiecie, ale też niezapomnianą lekcją.

Uważam Szpiega za książkę godną poznania. Coelho odnalazł się doskonale w literaturze faktu. Wiernie i niezwykle realnie przedstawił postać Maty Hari, poprzez fikcyjną korespondencję kobiety z jej adwokatem. Na zaledwie 200 stronach, z perspektywy bohaterki, opowiada jej historię. Doskonale oddaje emocje, jakie mogły jej towarzyszyć. Ubiera w słowa ogólnodostępne informacje na temat kobiety i tworzy z nich książkę, od której nie łatwo się oderwać. Niezwykle ciekawa, poruszająca i dająca do myślenia. Coelho nadał nowe życie historii Mata Hari w sposób, z którego ona sama z pewnością byłaby zadowolona. Polecam Szpiega.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Clos Brothers oraz wydawnictwu Drzewo Babel.

Hygge. Klucz do szczęścia - Meik Wiking



Szczęście to pojecie względne. Nie da się wskazać wprost co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Duńczykom udało się zyskać status najszczęśliwszych ludzi na świecie, co nieustannie wzbudza zainteresowanie mediów. Meik Wiking poprzez badania społeczności duńskiej stara się wyjaśnić skąd w nich tyle szczęścia. Tłumaczy czym jest hygge, skąd się wzięło i jak dużą rolę odgrywa w życiu mieszkańców Danii. Wnioski popiera wynikami licznych sondaży. Może to zabrzmieć nieco przerażająco i nudno, prawda? Otóż wcale takie nie jest. Autor zadbał o to, by książka, mimo dość naukowo-społecznej tematyki - w końcu są to wyniki badań - była niezwykle przyjemna w odbiorze. Już dzięki samej przepięknej i zdecydowanie hygge oprawie graficznej, można poczuć niezwykle ciepły i otulający klimat.

Hygge. Klucz do szczęścia jest pozycją, której ja nie potrafię określić. Nie jest to typowy poradnik, nie można uznać jej za informator ani typową książkę naukową. Pozycja zawiera mnóstwo ciekawych informacji, pięknych zdjęć, przepisów na duńskie, hygge potrawy. Pełna rozmaitych pomysłów jak spędzać czas, by było hygge, jak celebrować chwile, cieszyć się małymi-wielkimi rzeczami. Ozdobiona wieloma pięknymi fotografiami, nieco przypominającymi te z tumblr'a, i uroczymi grafikami. Wydaje mi się, że ta książka może okazać się swego rodzaju przyjacielem dla osoby, która w mniejszy lub większy sposób poczuje w sobie odrobinę Dunki/Duńczyka.  

No dobra, ale czym jest to całe hygge? To czas i miejsca, ludzie i wydarzenia. Klimatyczne i przytulne wnętrza. Chwile z przyjaciółmi i rodziną; wspólne gotowanie, oglądanie ulubionych serialów, granie w gry planszowe, wycieczki rowerowe lub po prostu wspólne milczenie. To odpowiednie oświetlenie, świece/kominek/ognisko, gorący napój, ciepłe skarpety, mnóstwo poduszek i gruby koc. To atmosfera, celebrowanie chwili. To osoby, w towarzystwie których czujemy się swobodnie. Wspólne posiłki i rytuały; to rodzinna więź, wszystko to, co powoduje, że czujemy się bezpiecznie. Żeby to osiągnąć, żeby sprawić sobie trochę szczęścia, nie potrzebujemy pieniędzy. Bo  może w szczęściu chodzi o to, by je tworzyć, a nie kupować?

Jestem pewna, że wielu z Was nawet nie wie, jak wiele codziennych czynności, które wykonuje by poprawić sobie humor jest hygge. Ciekawą sprawą jest uświadomić sobie to i zdać sprawę, jak niewiele potrzeba, żeby było fajnie, żeby stworzyć odpowiedni miejsce do wylęgania się szczęścia. Nie tylko dla samego siebie, ale też osób na których nam zależy. Ja, dzięki Hygge. Klucz do szczęścia odnalazłam w sobie odrobinę duńskiej krwi, przez co książka stała się dla mnie niezwykle wartościowa i śmiało mogę polecić ją innym. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a co za tym idzie szukamy prezentów dla najbliższych. Myślę, że ta pozycja będzie doskonałym podarunkiem. Polecam najpierw lekturę, a później, jeśli jeszcze nie mieliście okazji, stworzenie klimatu hygge.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

Dotknij mnie - Abbi Glines


Preston Drake, przystojny surfer, największy kobieciarz w Sea Breeze wciąż poluje na piękne studentki. Pewnego dnia odkrywa jednak, że starsze kobiety sporo by zapłaciły za widok jego pięknej twarzy i twardych jak skała mięśni. Kiedy wydaje mu się, że wszelkie problemy skończyły się wraz z jego dobrymi zarobkami, za które może utrzymać mamę i rodzeństwo, na jego drodze staje dziewczyna. Nie byle jaka dziewczyna. Amanda Hardy, delikatna i niewinna siostra jednego z jego przyjaciół, Marcusa, w Prestonie zakochana jest od dawna. Nie potrafi zrezygnować z chłopaka, przed którym każda matka przestrzega swoje córeczki. Dziewczyna wie, że kryje się w nim coś więcej niż tylko żigolak. Chce go lepiej poznać. Chce poznać jego tajemnice. Jak potoczą się ich losy? Czy Preston okaże się dobrym człowiekiem?*
*źródło: www.lubimyczytac.pl


Bohaterami najnowszego tomu z serii Sea Breeze są Amanda i Preston. Zdążyliśmy już poznać ich w poprzednich powieściach: ona - młodsza siostra Marcusa, on - jeden z jego najlepszych przyjaciół. Dziewczyna od dawna podkochuje się z Prestonie. Przez długi czas uważa, że nie jest dla niego wystarczająco dobra. Jednak nie należy do osób, które szybko się poddają. Zdeterminowana Amanda postanawia zdobyć chłopaka swoich marzeń. Wie bowiem, że pod maską nieprzystępnego i aroganckiego osoby, kryje się coś więcej. Kiedy w końcu udaje jej się doprowadzić do zbliżenia, wcale nie jest tak kolorowo jak się spodziewała... Jako obiekt westchnień Amanda wybrała sobie największego kobieciarza w Sea Breeze. Pośród ich rówieśników krążą legendy o jego wybitnych zdolnościach w zadowalaniu płci pięknej. Jedno nocna przygoda zaczęła interesować nie tylko młode, ale i starsze panie. Preston zwietrzył okazję i postanowił zostać... męską dziwką. Mimo niezliczonej ilości kobiet, które przewijają się przez jego życie, w głowie od jakiegoś czasu pozostaje mu tylko jedna - Amanda. Chłopak jest pewien, że dziewczyna zasługuje na kogoś lepszego, więc na zbliżenie pozwala sobie jedynie w snach... czy aby na pewno?

Muszę przyznać, że autorka mnie zaskoczyła. Po trzech książkach z serii, które różnią się jedynie imionami bohaterów i ich problemami, spodziewałam się otrzymać dokładnie taki sam schemat. Chociaż Glines nie wyszła, z nazwijmy to, strefy komfortu jeśli chodzi o tę serię, to postanowiła zmienić nieco bieg wydarzeń. Niezmiernie mnie to cieszy! Nie wiem czy zniosłabym po raz czwarty odznaczanie kolejno punkt po punkcie wydarzeń, które zaraz nastąpią. Nie oznacza to jednak, że powieść oferuje czytelnikowi coś, czego jeszcze nie zna. Jest wręcz odwrotnie. Amanda i Preston prowadzą między sobą gorącą, pełną emocji grę. Oszukując się wzajemnie próbują przekonać drugą stronę, że nic dla siebie nie znaczą. Kiedy na horyzoncie pojawia się trzecia osoba, sprawy zaczynają obierać inny tor. Brzmi znajomo? Myślę, że każdy miłośnik powieści młodzieżowych choć raz spotkał się z taką fabułą. 

Dużym plusem Dotknij mnie są problemy rodzinne Prestona. Tak wiem, brzmi to dziwnie, ale zostały przedstawione naprawdę ciekawie. Co za tym idzie sprawiają, że powieść jest przyjemniejsza w odbiorze, chociaż sam wątek problemów chłopaka wcale przyjemny nie jest. Autorka w tej powieści nie skupia się jedynie, całe szczęście, na napięciu seksualnym między głównymi bohaterami. Może Amanda i Preston nie zostaną moją ulubioną parą, jednak odnalazłam w nich coś, co sprawiło, że ich polubiłam. Szczególnie Preston okazał się fajnym gościem. Jego sytuacja rodzinna, to jak dorastał i to z czym się mierzy w chwili obecnej wiele wyjaśnia. Obraz z pozoru niczym nie przejmującego się chłopaka, dbającego o to, co dla niego ważne to naprawdę urocza sprawa. Swoją drogą, książki z serii Sea Breeze mogłyby z powodzeniem zająć miejsce wśród historii erotycznych, a nie lektur dla nastolatków. Ciekawe połączenie dwóch gatunków, nie ma co.

Dotknij mnie na pewno stanie się lekturą obowiązkową dla tych, którzy przeczytali poprzednie części serii. Ja nie wyobrażam sobie przerwać jej w którymkolwiek momencie. Chociaż nie jestem zachwycona fabułą, a relacje między bohaterami uważam za nieco infantylne i przerysowane, to bardzo polubiłam tę lekką, i delikatnie elektryzującą formę. Przyjemnie wrócić do Sea Breeze. Sprawdzić, co słychać u głównych postaci z poprzedni tomów i poznać bliżej tych pobocznych. Nie martwcie się jednak, jeśli nie znacie pozostałych książek. Te historie z powodzeniem można czytać nie zachowując chronologii. Niemniej jednak szkoda by było pozbawić się przyjemności poznania całej ekipy.

Polecam najnowszą powieść Abbi Glines jeśli szukacie czegoś naprawdę lekkiego i niezobowiązującego. To książka dla tych, którzy proste historie o miłości traktują jako chwilę wytchnienia, a także tych, którzy w takich powieściach szukają pokrzepienia. Amanda i Preston zapewnią Wam przyjemy wieczór. To naprawdę urocza książka. Nie pozbawiona absurdów, to jasne, niemniej jednak całkiem dobra i pozwalająca na chwilę odpoczynku.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal.

Aorta - Bartosz Szczygielski


Pruszków spokojnie żyje w cieniu niedalekiej Warszawy. Mało kto pamięta o mafii pruszkowskiej, która rządziła miastem w latach dziewięćdziesiątych. Byli mafiosi albo odsiadują wyroki, albo zakamuflowali się i zeszli do podziemia…
Kiedy w mieszkaniu na luksusowym osiedlu dwóch tragarzy znajduje zmasakrowaną kobietę, wszyscy są zszokowani. Sprawa trafia do komisarza Gabriela Bysia z Komendy Stołecznej. Byś musi ją szybko rozwiązać – po ostatniej wpadce to jego zawodowe „być albo nie być”. Tymczasem ma tylko niezidentyfikowane okaleczone zwłoki z wyłupionymi oczami.
Niebawem okazuje się jednak, że to morderstwo jest wierzchołkiem góry lodowej, a wszystkie tropy prowadzą do pewnego niebezpiecznego człowieka. Czy Byś wypowie otwartą wojnę mężczyźnie, który rządzi podziemnym Pruszkowem?
Bartosz Szczygielski w swoim gorzkim i przewrotnym debiucie stworzył postać bezkompromisowego komisarza, jakiego jeszcze nie znacie, a poznać powinniście!

Kiedy słyszę Pruszków, niemal od razu na myśl przychodzi mi mafia pruszkowska. To właśnie w tej niewielkiej, uśpionej mieścinie pod Warszawą rozgrywa się akcja powieści. Komisarz Byś zajmuje się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Niezidentyfikowane i zmasakrowane ciało nie wróży dobrze a rozwiązanie zagadki tego zabójstwa jest dla niego sprawą honorową. Bardzo szybko wychodzi na jaw związek ofiary z mafią pruszkowską. Niestety, to tylko szczyt góry lodowej w oceanie rozmaitych i często niespodziewanych powiązań. Sprawa okazuje się nie być prosta, ale komisarz Byś jest w stanie zrobić naprawdę wiele, by doprowadzić ją do końca.

Kreacja głównego bohatera - świetnie wyważona, pozbawiona absurdów i bardzo ludzka. Dzięki wtrąceniom i spostrzeżeniom niczym z życia codziennego zwykłego Kowalskiego, komisarz Byś, mimo swojej pozornej nieprzystępności, staje się bliższy czytelnikowi. Jego normalność sprawia, że chciałoby się przybić mu piątkę. A to wszystko dzięki sprytnemu prowadzeniu narracji. Jestem pod wrażeniem swobody z jaką autor przekazuje konkretne i proste informacje, często w zupełności nie związane ze sprawą. Tworzy to ciekawy,  przyjemny w odbiorze i właściwy autorowi styl. Jednak nie tylko postać Bysia zasługuje na uznanie. Niemal każdy z bohaterów wnosi coś niepowtarzalnego do fabuły. Silne charaktery, ciekawe historie i niepowtarzalne usposobienia każdego z nich to mocne punkty powieści. Jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu przedstawienia żeńskiej części obsady książki. Zwłaszcza w przypadku Kaśki, która zasługuje na szczególną uwagę.


Lubię odkrywać nowych polskich autorów, ale jeszcze bardziej lubię polskich autorów, którzy wiedzą jak posługiwać się słowem pisanym. Do nich właśnie należy Bartosz Szczygielski. Doskonały debiut powieściowy. Naprawdę ciężko uwierzyć, że to pierwsza książka autora.
Aorta trafiła prosto w mój kryminalny gust. Doskonale usnuta i szczerze zaskakująca intryga, ciekawie poprowadzona akcja, niezliczone i tajemnicze powiązania między bohaterami w połączeniu z tematem pruszkowskiej mafii tworzą niesamowicie dobrą, klimatyczną historię. Powieść ani na chwilę nie zwalnia tempa. Coraz to nowe fakty napędzają akcję i wzbudzają w czytelniku ciekawość. Fabuła wciąga na długie godziny, a rozwiązanie zagadki absorbuje myśli tak mocno, że można zapomnieć o całym świecie. I te zakończenie - takie, które jeszcze długo się pamięta i karze wyczekiwać kontynuacji. Apeluję więc o więcej Gabriela Bysia! Mam ogromną nadzieję, że pojawią się kolejne powieści, a ja do tego czasu nie umrę z ciekawości co dalej...
Aorta to dopracowana, ciekawie przedstawiona i trzymająca w napięciu powieść którą warto poznać. Polecam sięgnąć po tę lekturę, jeśli szukacie nieoczywistego, wciągającego kryminału na wysokim poziomie. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autora, dziękuję!


Zabójca z sąsiedztwa - Alex Marwood


Collette ukrywa się przed byłym szefem, Cher jest nastoletnią uciekinierką, a Thomas rozpaczliwie pragnie zaprzyjaźnić się z sąsiadami. Londyńską kamienicę przy Beulah Grove 23 dzielą z nimi: Irańczyk ubiegający się o azyl oraz cichy nauczyciel muzyki. Wszystkich obserwuje Vesta przed którą nic się nie ukryje. Każdy z mieszkańców domu ma swoją tajemnicę. Gdyby tak nie było, żaden z nich nie zdecydowałby się na pokój w szemranej dzielnicy Londynu, za gotówkę, bez żadnych papierów. W domu, w którym nikt nie zadaje pytań, a sąsiedzi spotykając się na schodach, uciekają wzrokiem. W miejscu, gdzie kończą ci, którzy nie mają innego wyjścia.
Szóstka lokatorów zwykle unika siebie nawzajem jak ognia, ale pewnej nieznośnie gorącej nocy będą musieli zawrzeć niewygodny sojusz. Nie mają jednak pojęcia, że jedno z nich jest mordercą, który wybrał już następną ofiarę. Teraz tylko czeka na odpowiedni moment.


Kamienica, w której mieszkają bohaterowie powieści to idealne miejsce dla Ciebie, jeśli próbujesz się przed kimś ukryć a Twoje tajemnice tylko tu mogą być bezpieczne. Czy aby na pewno? Czy w sąsiedztwie jednej starszej pani, dwóch młodych kobiet i trzech niepozornych mężczyzn możesz czuć się bezpiecznie? Każda z wymienionych osób zatrzymała się tu z, jedynie sobie znanych, powodów. Względnie wygodny pokój, bez zbędnych umów, opłacany gotówką, i niezabiegający o kontaktu współlokatorzy... to wiele ułatwia. Jednak gdzieś wśród nich kryje się zabójca, i on już wie, kto będzie jego następną ofiarą.

Gdyby ktoś, jeszcze dwa tygodnie temu, powiedział mi, że będę się zachwycać książką, która tak bardzo wpłynęła na stan mojego żołądka, popukałabym się w czoło. A jednak! Usiadłam przy komputerze z zamiarem wylania z siebie tony zachwytów pod adresem Zabójcy z sąsiedztwa - najbardziej niesmacznej, przyprawiającej o dreszcze i przerażającej książki jaką dotychczas czytałam. I czuję się z tym świetnie! Czy to nie paradoksalne, że powieść, która niejednokrotnie przyprawiła mój żołądek o skurcze jednocześnie zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i wywołała ogromne pokłady adrenaliny? No cóż... moją kondycją psychiczną będę martwić się później.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, o której wcześniej słyszałam same dobre rzeczy okazało się tak udane, jak się spodziewałam. Jestem pod ogromnym wrażeniem książki autorstwa Alex Marwood. Pomysł na fabułę uważam za niesamowicie trafiony. Klimat kamienicy znajdującej się w szemranej dzielnicy Londynu i mieszkającego w niej tajemniczego zabójcy-psychola  mówi sam za siebie. Doskonale rozwinięte obrazy psychologiczne wszystkich postaci, świetnie wykreowani mieszkańcy i ich przeszłość, tworzą świetną obyczajową część książki. Dzięki czemu lektura Zabójcy z sąsiedztwa to jeszcze większa przyjemność. Skrupulatne opisy zdarzeń pozwalają czytelnikowi poczuć się tak, jakby stał z boku i na bieżąco obserwował poczynania bohaterów. Niezwykle dokładnie przedstawione poczynania zabójcy ze swoimi ofiarami silnie działają na wyobraźnię i dodają książce pikanterii. Powieść została spisana niezwykle drobiazgowo i obrazowo, co za tym idzie nie trudno wyobrazić jej sobie na dużym ekranie. Czekam na film, z chęcią wrócę do tej historii w takiej formie.

Zabójca z sąsiedztwa z pewnością nie jest powieścią dla dzieci. To książka dla czytelników o mocnych nerwach i wytrzymałych żołądkach. Wciągająca i odrzucająca zarazem. Napięcie i ciekawość wzrastają ze strony na stronę. Książka jest dopracowana i przemyślana do ostatniego słowa. To pozycja, którą bez wątpienia warto poznać i warto polecać. Dlatego polecam Wam Zabójcę z sąsiedztwa. Tylko trzymajcie Wasze żołądki krótko, bo mogą nieco oszaleć z nadmiaru wrażeń.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros.

Przedpremierowo: November 9 - Colleen Hoover



Dziewiąty listopada to dla bohaterów książki bardzo znacząca data. Tego dnia ich życie zmieniło się diametralnie. Ona, z powodu pożaru domu i licznych poparzeń straciła rolę w popularnym serialu, a on przeżył prawdopodobnie największy koszmar, jaki można sobie wyobrazić. Fallon i Ben poznali się 9go listopada, dokładnie dwa lata po tragicznych wydarzeniach... Początek ich znajomości był niezwykle niecodzienny, bowiem Ben postanowił udawać chłopaka dziewczyny przed jej ojcem. Para nigdy wcześniej się nie spotkała, mimo tego szybko znaleźli wspólny język. Niestety, ich znajomość nie miała szans się rozwinąć. Fallon jeszcze tego samego dnia przeprowadzała się do innego stanu... I tak pewnie zakończyła by się ich znajomość w prawdziwym świecie. Na szczęście Hoover zaplanowała dla swoich bohaterów inny scenariusz. Ben i Fallon nie mieli zamiaru tak łatwo się poddawać. By nie dać się ponieść chwili, pozwolić emocjom opaść i dać sobie szansę na spełnienie marzeń postanowili zawrzeć układ. Przez pięć lat będą spotykać się jedynie raz w roku - 9go listopada - a pomiędzy tymi spotkaniami nie będą się ze sobą kontaktować. Po tym czasie zdecydują, czy są w sobie zakochani i czy ich związek ma sens. Natomiast Ben, jako młody pisarz, stworzy z ich historii książkę. Niestety, fikcja literacka szybko zaciera wchodzi

Dzięki, a może przez rosnącą popularność powieści new adult, i wysyp nowości w tymże gatunku, coraz ciężej trafić na książkę naprawdę dobrą i wartą uwagi. Taką, która wychodzi nieco poza schemat, oferuje coś innego i jest w stanie zaskoczyć czytelnika. Na szczęście mamy Colleen Hoover, która przybywa z ratunkiem wszystkim tym, którzy rozpaczliwie potrzebują powiewu świeżości w powieściach dla młodych dorosłych. November 9 to kolejna powieść autorki, która poza rozrywką niesie za sobą niebanalne przesłanie i zmusza czytelnika do refleksji.

November 9 to całkiem niezwykła książka o całkiem niecodziennej relacji młodego pisarza i dziewczyny, która za wszelką cenę pragnie spełnić swoje marzenia. Napisana w typowym dla autorki lekkim, przyjemnym i zabawnym stylu, dzięki któremu przez powieść dosłownie się płynie. Ciekawie wykreowani bohaterowie z interesującą historią dodają książce uroku i jeszcze bardziej umilają czas przy niej spędzony. A czasu jest naprawdę niewiele, bo nie da się od niej oderwać. Ma też jeden zasadniczy minus... za szybko się kończy.

Wracając do bohaterów - do gustu przypadł mi w szczególności Ben, swoim sposobem bycia, poczuciem humoru i wrażliwością. Powinnam się już przyzwyczaić, że autorka kreuje niesamowicie dobre męskie postacie, prawda? No i nie pierwszy raz mam wątpliwości co do bohaterki... Fallon bez Bena reprezentuje poziom pierwszej lepszej postaci z pierwszej lepszej powieści NA. Natomiast w duecie tworzą spójną całość. Uczucie między nimi, głównie przez formę książki, rozwija się w nietypowy sposób, a mimo tego wypada bardzo naturalnie. Poza romansem na którym w głównej mierze skupia się powieść, ogromną rolę odgrywa w niej przeszłość bohaterów - zwłaszcza Bena. Ta natomiast bardzo długo pozostaje nie wyjaśniona. Dopiero spisana przez niego książka odkrywa całą prawdę. Książka w książce jest zdecydowanie najbardziej poruszającą częścią historii.

Po raz kolejny powieść, która wyszła spod pióra Hoover okazała się być świetnym wyborem. Wzruszająca i niebanalna historia z wieloma humorystycznymi wątkami, tak, to coś czego szuka. Dzięki tej książce, jeszcze bardziej polubiłam Hoover. Zdecydowanie uważam ją za mistrzynię gatunku, a November 9, spośród książek które czytałam, podobała mi się najbardziej. Jeśli szukacie książki, która poruszy Was do łez, rozbawi i zostanie w Waszych myślach na dłuuugi czas - November 9 będzie idealna. 


November 9 ukaże się w księgarniach... 9go listopada :)



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwartemu.


Harry Potter i Przeklęte Dziecko - moje wrażenia



Do ósmego tomu Harrego Pottera podchodziłam bardzo sceptycznie. Niektóre skończone historie nie powinny być wznawiane, bo po co? Skoro po zakończeniu serii nie ma absolutnie nic więcej do powiedzenia, po co na siłę próbować? Długo unikałam jakichkolwiek informacji na temat Przeklętego Dziecka, omijałam szerokim łukiem wszelkie recenzje. Ale w końcu ciekawość wygrała - zapragnęłam sprawdzić, co z tego wyszło.

Harry Potter i Przeklęte Dziecko to pierwsze wydanie scenariusza sztuki Jacka Throne'a. Powstały na podstawie cyklu o Harrym Potterze i wystawiany w Palace Theatre w Londynie. Sam fakt, iż ósmy tom ma być scenariuszem bardzo mnie zniechęcał. Wiecie, naprawdę kocham Harrego - ta historia na dobre wpisała się w moje dzieciństwo i już zawsze będzie dla mnie czymś ważnym, ale pomysł wznawiania serii, do tego w taki a nie inny sposób, do tego nie przez Rowling (!) z początku w ogóle do mnie nie przemówił. Cieszę się, że zmieniłam zdanie, bo Przeklęte Dziecko naprawdę mi się podobało.

Kompletnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po książce. A już na pewno nie przypuszczałam, że wywoła we mnie tak wiele emocji. Jestem pozytywnie zaskoczona pomysłem, na jaki wpadli autorzy scenariusza. Po raz kolejny powtórzę - nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. Serio! Może to dlatego, że unikałam wszelkich informacji o książce? Nie wiem. Wiem tylko, że pomysł na poprowadzenie fabuły naprawdę bardzo mi się spodobał. Pobudził moją wyobraźnię i szczerze przeraził. Alternatywne zakończenie historii Chłopca Który Przeżył, zastanawialiście się kiedyś nad tym? :D

Z pewnością nie jest to ten sam Harry, którego kochamy ale czuć magię i klimat Hogwartu, dzięki któremu mogłam znowu, chociaż na chwilę, przenieść się w moje ulubione miejsce. Powrót do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w zupełnie nowej historii - takiej, której jeszcze nie znałam - był dla mnie nie lada przyjemnością. Bohaterowie, których mogłam spotkać przy okazji lektury Przeklętego Dziecka to te same postacie, do których bardzo mocno się przywiązałam. Harry, Ron i Hermiona są w równie dobrej formie jak zawsze. Pojawili się również Ci, o których nie spodziewałam się przeczytać. Natomiast niespecjalnie polubiłam Albusa, co - na szczęście - nie wpłynęło na odbiór całej pozycji.

Nie wszystko jednak mnie przekonało. Po pierwsze - naprawdę nie przepadam za dramatami. Brakuje mi w nich odpowiedniego rozwinięcia akcji, tła bieżących wydarzeń i ogólnej otoczki, którą można stworzyć dzięki narratorowi. Bardzo, bardzo mocno odczułam jego brak. Nie urywam - chętnie przeczytałabym tę samą książkę w formie epiki. Mimo, że dzięki didaskaliom można dowiedzieć się nieco więcej o tym co aktualnie się dzieje, dla mnie to i tak za mało. Ale tu zdecydowanie winię moje preferencje literackie. Po drugie - nie obyło się bez potknięć i luk w fabule.... Jednak przymykam na to oko, delikatnie, usprawiedliwiając niedociągnięcia potrzebami sztuki. 

Mimo kilku niedociągnięć Przeklęte Dziecko bardzo mi się podobało. To cudowna, sentymentalna podróż do jednego z moich ulubionych uniwersum. Do tego wzruszająca - czy tylko ja ryczałam jak głupia czytając? 
Cieszę się, że scenariusz został wydany, nie żałuję ani złotówki przeznaczonej na książkę i z pewnością jeszcze nie raz wrócę do lektury Harrego Pottera i Przeklętego Dziecka.

Nie chcę pisać o fabule. Nie chcę zdradzać wydarzeń mających miejsce na kartach książki. To taka miła niespodzianka, gdy samemu możemy odkryć co kryje się w środku. Zwłaszcza w przypadku tej konkretnej pozycji. Chciałam podzielić się z Wami moim wrażeniami i przemyśleniami po lekturze. Ten tekst nie ma być recenzją, a luźnym poruszeniem tematu i zachęceniem Was do dyskusji. Jestem ciekawa czy podobała Wam się książka, jeśli już ją czytaliście? Czy planujecie po nią sięgnąć, czy w ogóle odpuszczacie sobie ten tytuł?  Będzie mi miło, jeśli dacie się skusić na chwilę rozmowy o książce w komentarzach - ze mną i między sobą :)  Chętnie poznam Wasze zdanie.