E-BOOK: Nieodnaleziona - Remigiusz Mróz

Nie trzeba nikomu przestawiać Remigiusza Mroza. W ciągu ostatnich kilku lat stał się jednym z najpopularniejszych i najbardziej płodnych polskich autorów. Ma za sobą ogromną rzeszę fanów, ale tworzy się również grupa czytelników, którym książki Mroza zwyczajnie zaczynają się przejadać. I o ile wszystko co do tej pory przeczytałam bardzo mi się podobało (zachwycił mnie duet Chyłka i Zordon, chociaż zatrzymałam się na 4 tomie serii, i wciąż jestem ciekawa losów komisarza Forsta, a za mną dopiero dwa tomy), o tyle po lekturze Nieodnalezionej jestem zawiedziona i przesuwam się w stronę tych, którym Mróz się przejadł... Nie wierzę, że coś takiego wyszło spod pióra autora.

Niemniej jednak zostawiam link do ebooka, gdzie możecie kupić Nieodnalezioną Remigiusza Mroza w bardzo dobrej cenie. Może warto wyrobić sobie własne zdanie, a później wziąć udział w dyskusji pod tym wpisem? :) Zachęcam!


Damian nie spodziewał się, że dzień w którym oświadczy się swojej ukochanej Ewie, stanie się najgorszym dniem jego życia. Dziewczyna zaginęła bez śladu, a on został sam z roztrzaskanym sercem. Nigdy nie udało mi się pozbierać po tym co się wydarzyło. Zrezygnował z dotychczasowego życia i stał się wrakiem człowieka. Aż do dnia 10 lat później, kiedy to na wrocławskim spotted pojawiło się zdjęcie Ewy. Ktoś zrobił je na koncercie, a teraz poszukuje dziewczyny. Warner odzyskuje nadzieję i postanawia zrobić wszystko, by dotrzeć do ukochanej. 

Sprawa nabiera zupełnie innych barw, kiedy na spotted pojawia się kolejne zdjęcie - takie, które posiadał tylko Damian i to on je zrobił. Jak osobie poszukującej Ewy udało się je zdobyć? Ze wsparciem przyjaciela - Blitza - i pomocą agencji detektywistycznej, udaje mu się trafić na trop narzeczonej. Kobieta zdaje się próbować się z nim skontaktować. Okazuje się, że aby poznać prawdę musi przebyć długą drogę - dosłownie i w przenośni. Damian przemierza Polskę w poszukiwaniu odpowiedzi. W międzyczasie wpada w niemałe kłopoty, a jedyną osobą, która może mu pomóc jest Kasandra - wynajęta detektyw, która przejmuje połowę narracji w książce.

Zapowiadało się naprawdę dobrze. Czytało się dobrze, było ciekawie i intrygująco. A potem runęło. 

Na próżno szukać tu jakiegokolwiek wątku psychologicznego. Bohaterowie są do bólu bezpłciowi. Warner to typowa ciepła klucha, pozbawiona jakichkolwiek cech postać. Kasandra natomiast... no cóż, jeśli trafiłabym na takiego detektywa jak ona, to wolałabym sama zająć się swoja sprawą. Nie jestem w stanie scharakteryzować ani Damiana, ani Kasandry, tu po prostu nie ma o czym pisać. Bohaterowie są, bo muszą być. I tyle. Żadnej skrzywionej psychiki do przeanalizowania (a tego oczekuję od thrillera psychologicznego), zupełnie nic. 

Tu nic nie trzyma się kupy, fabuła jest tak nierealna, naciągana i zwyczajnie głupia, aż trudno uwierzyć. Wydarzenia jakie mają miejsce w książce biorą się znikąd. Nie sposób potwierdzić ich w żaden sposób, mało tego, kiedy cofniemy się do początkowych rozdziałów, można śmiało wywnioskować, że kłócą się z tym co miało miejsce wcześniej. Każdy rozdział zwiastuje przełom w rozwikłaniu tajemnicy nieodnalezionej Ewy. I kiedy już wydaje się, że jest coraz bliżej... to właściwie tylko się wydaje, bo ani przez chwilę nie jest blisko. W końcu przestałam mieć nadzieję. Przypomniałam sobie, że Mróz lubi trzymać czytelników w napięciu i wodzić ich za nos. To wszystko już było, znam te gierki. Jednak wydaje mi się, że istnieją jakiekolwiek granice zwodzenia i w przypadku Nieodnalezionej zostały przekroczone. Zakończenie - a właściwie jego brak - to chyba jakiś nieśmieszny żart... Autor bez wątpienia zostawił sobie szeroko otwarte drzwi do kolejnego tomu. Zostawił też czytelników bez jakiejkolwiek odpowiedzi, bez jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia tego, co właśnie przeczytali.

W absurdalną i pozbawioną sensu fabułę autor wplata bardzo delikatny temat przemocy fizycznej wobec kobiet. Temat ważny, któremu bez wątpienia należy się szczególne podejście. Tymczasem mam wrażenie, że wątek przemocy domowej został potraktowany jako sensacyjna odskocznia od wlokącego się dochodzenia prowadzonego przez Damiana. Autor przedstawia brutalne sceny, po przeczytaniu których śmiem przypuszczać, że okładana kobieta jest ze stali, albo innego twardego materiału. Nikt nie byłby w stanie znieść tak okrutnego traktowania, a później ukryć jego efektów przed synem i znajomymi. Sama ofiara ma zupełnie nieracjonalne podejście do tego jak jest traktowana i w zupełnie niedorzeczny sposób usprawiedliwia męża. Wydaje mi się, że takie uchwycenie tematu jest krzywdzące dla kobiet. Wielka szkoda. 

Nieodnaleziona nie jest powieścią, którą chciałabym komukolwiek polecać. Myślę jednak, że to jedna z tych książek, którą trzeba poznać, żeby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Czyta się szybko, to thriller na jedną noc. :) A kto wie, może akurat Wam się spodoba.

Jeszcze raz: ebook Nieodnaleziona w promocyjnej cenie na virtualo.pl!






_________________________________________________

Halo halo! Tu mogą pojawić się spojlery!

Na sam koniec chciałabym pozostawić Wam mały zestaw pytań bez odpowiedzi, tak zupełnie poza opinią. To niejako zaproszenie Was do dyskusji. :) Może uda Wam się rozwiązać moje wątpliwości. Przypuszczam, że można tu będzie wyłapać sporo faktów istotnych dla fabuły, zatem jeśli nie macie ochoty psuć sobie lektury, to nie czytajcie tej części wpisu. 

1. Nie sądzę, by Kasandra była w stanie zaplanować swoją intrygę z tak dużym wyprzedzeniem. To zupełnie nie ma logicznego poparcia. Po pierwsze - skąd mogła mieć pewność, że Warner i Blitz zdecydują się na zatrudnienie detektywa, a po drugie - jak mogła przypuszczać, że wybiorą akurat jej firmę - tą znajdującą się na drugim końcu Polski? Poza tym, na początku kobieta zupełnie nie była zainteresowana sprawą Warnera, dopiero później przejęła ją od zwolnionej pracownicy. W końcu biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znajdowała, jej intryga była naprawdę kiepska...

2. Skąd Kasandra miała tak szczegółowe informacje na temat Damiana i Ewy? Owszem, prowadziła biuro detektywistyczne (haha!), ale mówimy tu o bardzo osobistych sprawach, które, jak nie raz było podkreślane, znali tylko oni! A to zdjęcie, które miało nigdy nie wypłynąć do sieci? To, które ktoś mimo wszystko posiadał i upublicznił na spotted?  Nie otrzymaliśmy przywileju poznania rozwiązania tej zagadki. Cała ta intryga zupełnie nie trzyma się kupy. 

3. Jak to możliwe, że człowiek jest w stanie pomylić ukochaną osobę z kimś innym - nawet po dziesięciu latach rozłąki. Ok, przyjęłabym wytłumaczenie, że Warner oszalał. Ale przecież nie tylko on rozpoznał na fotografii Ewę. A jeśli już o rozpoznawaniu czegokolwiek mowa, jakim cudem Kasandra rozpoznała głos Damiana, skoro nigdy wcześniej nie miała okazji go słyszeć?

4. Sprawa Ewy, jej zeznań w procesie Kajmana jest zupełnie niejasna. Dostajemy sprzeczne informacje, z których nie można nic wywnioskować. Zeznania były, czy ich nie było? Czy Ewa miała dowody w sprawie czy ich nie miała? Niestety nie było nam dane się tego dowiedzieć. 

5. Kwestia przemocy fizycznej wobec kobiet to najmniej pozytywna część tej historii. Podejście ofiary do tego w jaki sposób była traktowana przez niespełna 10 lat i sposób usprawiedliwiania męża są niedorzeczne. A może Wy też uważacie, że wystarczy podnieść plecak synowi, żeby być dobrym ojcem? ;) Kobieta pozostawia przyszłość swoją i syna ogromnemu przypadkowi. To najgłupsze o czym słyszałam.  Dlaczego nie skorzystała z tak wielu okazji do uwolnienia się z toksycznego związku? A w końcu dlaczego nie przedstawić kobietom realnego sposobu na wyswobodzenie się z rąk kata? To byłby rozsądniejszy pomysł na zabranie głosu w sprawie.


To wszystko co przychodzi mi w tej chwili do głowy. Chociaż mam nieodparte wrażenie, że coś pominęłam. Tyle tu niejasności, że można się pogubić. Mam nadzieję, że jeśli czytaliście Nieodnalezioną, to zechcecie się odnieść. :) 


Obsługiwane przez usługę Blogger.