E-BOOK: Ona to wie - Lorena Franco


Miałam ogromną ochotę na Ona to wie od chwili kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Nie muszę już wspominać o moim uwielbieniu do thrillerów psychologicznych - bo jeśli tu zaglądacie, to wiecie, że ostatnio czytam głównie ten gatunek. Od większości książek po które sięgam oczekuję, że mi się spodobają. Inaczej bym w ogóle się nimi nie zainteresowała, prawda? Tym razem się zawiodłam i okrutnie wynudziłam...

Nie wszystko, co wynudzi mnie, będzie nudne również dla Was. Dlatego zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii o Ona to wie. Ebook dostępny w księgarni virtualo.pl


Andrea codziennie obserwuje z kuchennego okna życie toczące się na niewielkim, spokojnym hiszpańskim osiedlu. Doskonale wie kiedy jej sąsiedzi wyjeżdżają do pracy, kiedy wynoszą śmieci i kiedy mężowie przywożą kwiaty swoim żonom. Ten sielankowy, monotonny obraz burzy niespodziewane zniknięcie jej sąsiadki, towarzyszki do picia kawy i jedynej przyjaciółki - Marii. Andrea nie jest pewna, czy to co udało jej się zaobserwować z okna wydarzyło się naprawdę, czy było zwykłym majakiem po alkoholu i tabletkach uspakajających. Kobieta postanawia odkryć prawdę i zakopuje się w kłamstwach i tajemnicach ukrywanych nie tylko przez sąsiadkę, ale też Carlosa - jej męża, Niko - męża Andrei, oraz Viktora - brata Niko.

Ciężko przebrnąć przez pierwszą część książki, w której głównym narratorem jest Andrea. Kobieta jest strasznie melodramatyczna, ma ogromne skłonności do popadania w obłęd i podkolorowywania wydarzeń. Uzależniona od alkoholu i środków uspokajających bohaterka ma w planach napisanie porywającego kryminału, ale w pewnym momencie sama nie wie, czy to o co wydaje jej się, że ma miejsce w normalnym życiu, nie jest wyłącznie wyobrażeniem na potrzeby książki. Mam wrażenie, że autorka chciała by uzależnienia Andrei były wytłumaczeniem na jej każde niedorzeczne zachowanie. A takich zachowań było mnóstwo. Lorena Franco zadbała o to, by czytelnik nie zapomniał, że nie wszystko o czym opowiada Andrea jest zgodne z prawdą. Notoryczne powtarzanie "ale to mogło mi się tylko wydawać" w pewnym momencie stało się męczące i irytujące. Popsuło też zalążki tajemniczego klimatu. 

Przez znaczną część książki czułam, że skądś to już znam... Autorka wykorzystała modne wątki z innych książek i upchnęła je do Ona to wie. Gdyby nie fakt, że w ostatnim czasie lubuję się w thrillerach psychologicznych i przeczytałam ich już kilka, nie zauważyłabym tych podobieństw. Mam wrażenie, że Lorena Franco, podobnie jak jej bohaterka, nie do końca poradziła sobie z własną książką. Nie poczułam związku emocjonalnego z żadną z postaci. Każda osoba pojawiająca się w książce pozostawała mi obojętna. Narratorów jest pięciu, i o ile wykorzystanie wielu punktów widzenia zazwyczaj mi się podoba, o tyle tu było zupełnie nie potrzebne i nie wniosło nic ciekawego. Nie wiem co mogłabym napisać o pozostałych bohaterach. Są po prostu płytcy, bezpłciowi i w dodatku bezgranicznie irytujący.



Mnogość wątków jest przygniatająca, a gdy połączyć je z dramatycznością i usilnymi próbami zaskoczenia czytelnika, Ona to wie zupełnie traci jakikolwiek realizm. Są książki, w których fikcja literacka balansuje na granicy absurdu a mimo wszystko można uznać je za wiarygodne, ale nie w tym przypadku. W plątaninie kłamstw i tajemnic można się pogubić. Można byłoby to uznać za plus, bo w końcu o to chodzi w thrillerach - ale zawiłości mają szansę się przyjąć tylko wtedy, jeśli zakończenie jest spójne i jest w stanie się obronić, tylko wtedy, kiedy ostatecznie wszystkie wydarzenia układają się w logiczną całość, kiedy wszystko wskakuje na właściwe miejsce. Tu nie wskoczyło. 

Żeby nie było zupełnie negatywnie muszę wspomnieć o kilku dobrych stronach. Akcja książki rozgrywa się w Barcelonie i okolicach. To miła odmiana w porównaniu z Brytyjskimi/Amerykańskimi miastami przewijającymi się w literaturze. Dużo tu nawiązań do Zafona - głównie do Cienia wiatru. Sama jestem do tyłu z twórczością Zafona, ale wiem, że cieszy się on ogromną popularnością, więc może kogoś z Was zainteresuje ta informacja. Trzeba przyznać, że Lorena Franco potrafi budować napiętą atmosferę, ale tak samo dobrze ją burzy. 

Ona to wie mnie zmęczyła i wynudziła. Okazała się naciągana, bardzo przekombinowana i za bardzo inspirowana innymi powieściami z tego gatunku. Jeśli nie znacie zbyt wielu thrillerów psychologicznych, to ten tytuł może Wam się spodobać. Będzie dobrym wyborem na początek przygody z gatunkiem. :)

Mimo wszystko odsyłam Was do księgarni virtualo.pl po Ona to wie, może ktoś z Was stwierdzi, że to wciągający thriller? Albo znajdzie sobie coś lepszego spośród proponowanych przez virtualo tytułów w promocyjnych cenach. ;)



Obsługiwane przez usługę Blogger.