Przedpremierowo: Hot Mess - Lucy Vine


Lubicie humor rodem z Bridget Jones i Seksu w Wielkim Mieście? Ja jestem ogromną fanką zarówno jednego jak i drugiego, dlatego kiedy przeczytałam, że Hot Mess porównywana jest do obu klasyków, wiedziałam, że muszę ją poznać. Bardzo pozytywnie nastawiałam się do tej książki. Ale zupełnie nie spodziewałam się, że niemal przez całą historię będę chichotać pod nosem i nieustannie gratulować autorce, że wykreowała tak bardzo realistyczną i genialną główną bohaterkę! Czy Eleanor Knight ma szansę stać się tak kultową postacią jak Bridget albo Carrie i stanąć na czele wszystkich zadeklarowanych singielek?


Poznajcie Ellie. Niewiele czasu zostało do jej trzydziestych urodzin. W tym wieku powinna już odhaczyć 4 punkty z listy życiowych celów każdej kobiety: stałego partnera (najlepiej męża), dziecko, własne mieszkanie oraz dobrą, przynoszącą satysfakcję pracę. Tymczasem Ellie jest singielką, praca już dawno przestała sprawiać jej radość a stan Nory (jak pieszczotliwie nazywa stancję w której obecnie mieszka) woła o pomstę do nieba. W poczuciu beznadziejności i kompletnego braku nadziei postanawia ulec namowom przyjaciół i zacząć korzystać z Tindera... 

Główna bohaterka jest mistrzynią pakowania się w niezręczne sytuacje, trafiania na nieodpowiednich facetów, podejmowania złych decyzji i zawodzenia bliskich swoją nieodpowiednią, w ich mniemaniu, postawą wobec życia. Ellie sypie anegdotkami dotyczącymi nieudanych randek  jak z rękawa, a najlepszą randkę potrafi zepsuć nagłym wybuchem płaczu. Do kompletu żenujących sytuacji i ludzi dochodzi jej ojciec - Alan, którego ja pokochałam całym sercem, a Ellie nieustannie płonie przy nim ze wstydu. Alan, po pierwsze zupełnie jak jego córka rozpoczyna randkowanie za pomocą aplikacji, a po drugie postanawia napisać własną książkę (pikantnego erotyka) którą mamy okazję poznawać między poszczególnymi rozdziałami głównej historii. To po porostu trzeba przeczytać. Lucy Vine musi mieć ogromny talent, bo napisać tekst na miarę Alana Bernarda Knighta to nie lada wyczyn! Myślałam, że spadnę z krzesła przy każdej kolejnej części Siedemdziesięciu czterech oblicz Tony'ego. Możecie się domyślać, czym inspirowana była ta książka... ;)  

Kiedy jesteś mała (...) masz w głowie mnóstwo wyobrażeń na temat tego, jak będzie wyglądało twoje życie. Wszyscy oczekują, że będziesz dążyła do spełnienia jedynego powszechnie obowiązującego marzenia dla dziewcząt, czyli bajki o małżeństwie i dzieciach. I że już jako pięciolatka zaczniesz planować swój ślub. Ale wierz mi, Ellie, życie ma w zanadrzu znacznie, znacznie więcej. Dla mnie, zwłaszcza jako kobiety, małżeństwo wiązało się z daleko posuniętym wyrzeczeniem. Nie chciałam niczego poświęcać. Nie chciałam rezygnować z własnego życia na rzecz drugiej osoby. Chciałam być szczęśliwa, a dla mnie oznaczało to samotność. Bądź szczęśliwa, Ellie, wybierz własną drogę.

Postać Ellie Knight nie wpisuje się w żadne znane mi schematy. To rewelacyjnie wykreowana, nieprzebierająca w słowach i bezkompromisowa współczesna kobieta z krwi i kości. Jej historia wyróżnia się spośród popularnych romansów, ale wiele kobiet odnajdzie w niej cząstkę swojego życia. Hot Mess w całej swojej lekkości i komediowej otoczce okazuje się być lekturą bardzo istotną w obecnych czasach. Presja posiadania drugiej połówki, ułożenia sobie życia w sposób jakiego oczekują inni, rozpoczynania kolejnych etapów i ustatkowania się jest w stanie zrujnować poczucie własnej wartości nawet tym najtwardszym babeczkom. Hot Mess pokazuje, ze pogoń za księciem na białym koniu i happy end przed ołtarzem nie jest szczytem marzeń każdej kobiety. Wydarzenia, które mamy okazję obserwować prowadzą Ellie - i nas, czytelniczki - do bardzo ważnej i oczywistej, choć nie przez wszystkich uznawanej puenty - szczęście i spełnienie życiowe nie dla każdego będzie tym samym, dlatego ślepe podążanie drogą, którą wybierają dla nas inni, lub którą narzuca społeczeństwo na pewno nie sprawi, że wszyscy będziemy tak samo szczęśliwi. Jaką drogę wybierze dla siebie Ellie - to musicie sprawdzić sami. Jedno mogę Wam obiecać. Będziecie się świetnie bawić śledząc jej poczytania.

Dawno nie uśmiałam się tak przy żadnej powieści obyczajowej. Coś mi mówi, że wiele kobiet doceni bezpośredniość głównej bohaterki i zakocha się w jej przeuroczym ojcu.  Jeśli szukacie nieszablonowej i niebanalnej książki dla kobiet, to właśnie ją znaleźliście. To świetny debiut Lucy Vine. Z chęcią zobaczyłabym Hot Mess na wielkim ekranie. Myślę, że film byłby hitem. Ale na tę chwilę mam nadzieję, że książka trafi do wielu kobiet i sprawi, że na ustach każdej z nich pojawi się wielki uśmiech.

Co prawda na Hot Mess trzeba będzie jeszcze trochę poczekać - jej premiera planowana jest na 9 maja, ale już teraz można zamówić książkę na stronie empiku. Jeśli do tej pory nie byliście pewni, czy warto ją przeczytać, to mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was, że warto. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.
Obsługiwane przez usługę Blogger.