W pułapce - Magda Stachula


Idealna Magdy Stachuli była pierwszym thrillerem psychologicznym jaki czytałam. To od tej książki zaczęła się moja miłość do gatunku. Wcześniej bałam się wszelkich dreszczowców. Unikałam ich jak ognia. Mam ogromny sentyment do autorki i przeczytam wszystko co napisze! :) Czekałam na premierę W pułapce tak, jak dzieci czekają na urodziny. Miałam nadzieję na kawał świetnej lektury i ani trochę się nie zawiodłam. W polskich autorach jest siła i Magda Stachula jest na to kolejnym przykładem!


Klara i Lisa nie mają ze sobą nic wspólnego, a jednak z jakiegoś powodu przeżyły niemal identyczną historię. Obie obudziły się po kilku dniach zupełnie nie pamiętając co się z nimi działo. Niewiedza i bezradność stały się przytłaczające, a wizja tego, co mogło się wydarzyć przeraża. Strach paraliżuje, doprowadza do obłędu, popycha do czynów, których w normalnej sytuacji nigdy by się nie dopuściły. Co łączy Klarę i Lisę? Nigdy się nie spotkały, nie mają wspólnych znajomych a nawet żyją w różnych krajach... Jest tylko jeden sposób by się o tym przekonać - nawiązać kontakt. Co odkryje Klara? I czy podzieli los Lisy?


Fabuła rozwija się niespiesznie, co tylko potęguje element zaskoczenia jaki czeka na nas pod koniec książki. Magda Stachula zadbała o to, by czytelnik zbyt szybko nie wywęszył intrygi. Pozwala nam śledzić wydarzenia z dwóch perspektyw - zostajemy wpuszczeni do umysłu obu bohaterek. Przyglądamy się ich codzienności po dramatycznych wydarzeniach, obserwujemy zmiany jakie zachodzą w ich życiu i psychice. Możemy analizować do woli, zatem jeśli lubicie szperać w ludzkiej psychice, to będziecie zadowoleni. Poza Klarą i Lisą jest jeszcze jeden bohater, ten najważniejszy - strach. To on gra pierwsze skrzypce i to on dyktuje warunki. 




Kolejny raz przekonuję się o tym, że Magda Stachula potrafi w rewelacyjny sposób spleść ze sobą losy bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka mają ze sobą niewiele wspólnego. Jest świetna w utrzymywaniu tajemniczej atmosfery aż do momentu kulminacyjnego. Dzięki temu nic nie staje się jasne zbyt wcześnie, nic nie psuje przyjemności z lektury.  Może i rozwiązanie zagadki W pułapce nie zwala z nóg i nie wbija w fotel, ale zaskakuje pomysłowością i wykorzystaniem, w dość nieoczywisty i naprawdę ciekawy sposób,  motywu alternatywnego zastosowania pewnej popularnej aplikacji... Jeśli czytaliście Trzecią, to wiecie, mniej więcej, czego możecie się spodziewać ;)  Jeśli nie czytaliście, to tym bardziej polecam, będziecie zaskoczeni! 

Lubię kiedy książki które czytam zostawiają we mnie ślad, sprawiają, że myślę o nich jeszcze długo po lekturze. Tak właśnie stało się tym razem. Cały czas analizuję wydarzenia z W pułapce i dochodzę do wniosku, że to co przeczytałam jest możliwe, to mogłoby wydarzyć się naprawdę. I wiecie co? Jestem trochę przerażona...

Magda Stachula niezmiennie zachwyca mnie swoją pomysłowością i sposobem w jaki te pomysły realizuje. W pułapce wciąga do tego stopnia, że nie sposób jej odłożyć. Spędziłam pół dnia w łóżku, bo nie mogłam przestać czytać, musiałam dowiedzieć się jak skończy się ta historia. Każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej - już nie mogę się doczekać tego, co - mam nadzieję - otrzymamy za rok!

#stachulauzależnia i nie jest to tylko pusty slogan! Przekonajcie się sami.
Premiera książki już 20 czerwca!


M.
Obsługiwane przez usługę Blogger.