E-BOOK: Nie ma mowy! - Helen Russell

Zachęcona ostatnią falą popularności na jakiej unoszą się książki z silnymi, niezależnymi kobiecymi bohaterkami i ich życia pełnymi zabawnych przygód, sięgnęłam po Nie ma mowy! 

Krąży plotka, że Nie ma mowy! to najzabawniejsza książka tego roku, więc jeśli jesteście ciekawi, to zajrzyjcie na virtualo.pl, gdzie możecie znaleźć ebooka.


Alice stara się być we wszystkim idealna i twierdzi, że świetnie jej to wychodzi. Ma dobrą pracę, dwójkę wspaniałych dzieci, męża darmozjada i jeszcze trochę czasu na ogarnięcie domu. Jej zupełnym przeciwieństwem jest Melissa - żyjąca w całkowitej zgodzie ze sobą młodsza siostra. Kobiety nieczęsto spędzają ze sobą czas, ale w końcu postanawiają wybrać się razem na wakacje. Alice spodziewa się luksusowego SPA, gdzie będzie mogła się zrelaksować i odpocząć... Ale Melissa ma inne plany - przygotowała dla nich wyjazd do Danii, w sam środek lasu, na obóz przetrwania dla Wikingów!

Nie ma mowy! jest typowo babską książką. Opowiada o kobietach, jej bohaterkami są w głównej mierze kobiety, a co za tym idzie nie ma wątku romantycznego! Czytamy przede wszystkim o związku między siostrami. Trudne relacje są bardzo wyczuwalne i przyznam szczerze, że poznanie ich przyczyny były głównym powodem, dla którego postanowiłam doczytać tę książkę do końca. 

Nie zapałałam sympatią do żadnej z bohaterek, dlatego ciężko mi się czytało. Chyba nie byłam gotowa zmierzyć się z problemami zawsze perfekcyjnej matki, pani domu i żony, która tak naprawdę okazała się być skrajnie nieszczęśliwą i bliską szaleństwa kobietą. W ogóle jej nie kibicowałam. Przez znaczną część książki nie byłam w stanie rozumieć skąd u Alice taka zgorzkniałość i drętwość wybijająca się na tle sarkastycznego poczucia humoru. Alice okazała się męcząca, zbyt marudząca i zwyczajnie nudna. 

Miało być super zabawnie, podobno to najzabawniejsza książka roku! Zabawnie było, owszem, ale miałam wrażenie, że niektóre żarty były wciskane w treść na siłę. Zawsze powtarzam, że lubię sarkastyczny humor. Więcej, ja naprawdę lubię sarkastyczny, chamski humor, który z pewnością nie należy do najwyższej formy humoru, ale cóż - mnie to bawi. Jednak co za dużo to nie zdrowo. Pierwsza część książki opływa w zabawne wydarzenia i teksty. Można się w nich utopić. No i ja najprawdopodobniej się utopiłam, bo bardzo szybko przestało mi być do śmiechu, a momentami czułam się naprawdę zażenowana. 

Pomysł na Obóz Przetrwania dla Wikingów ratuje tę książkę w moich oczach. Te nietypowe wakacje skłoniły bohaterki do rozmyślań nad własnym życiem i poskutkowały czymś w rodzaju emocjonalnego odrodzenia. W drugiej części książki zrobiło się melancholijnie, nostalgicznie, trochę bardziej poważnie, ale ciągle w tej samej zabawnej atmosferze. Kocham Skandynawię, dlatego nawiązania do kultury i mitologii nordyckiej przyjęłam z ogromnym entuzjazmem. 

Bez względu na wszystko, nie uważam, że Nie ma mowy! jest złe, a zwyczajnie przeciętne. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że bardzo filmowe, idealne pod scenariusz kolejnego filmu komediowego. Opinie o niezwykle zabawnej powieści z pewnością nie biorą się znikąd. Może to nie był mój czas na taką historię? Nie wiem. O poziomie jej humoru musicie przekonać się sami :) 

A jeśli zdecydujecie się przeczytać, to zajrzyjcie po ebooka  na virtualo.pl


M.



Obsługiwane przez usługę Blogger.