Dziecko z ziemi - Fuminori Nakamura



Moja zainteresowanie kulturą japońską trwa stosunkowo krótko. Zaczęło się od krótkich filmów w Internecie. Zafascynował mnie minimalistyczny styl wystroju wnętrz, później przyszedł czas na serial - teraz miałam okazję przeczytać pierwszą powieść japońskiego autora. Lubię próbować nowych rzeczy, a jeszcze bardziej lubię, kiedy nowe rzeczy okazują się być dobre.


O bohaterze książki wiemy tyle, że pracuje jako taksówkarz. Jego świat wypełnia lęk i swego rodzaju fascynacja, pogoń za sytuacjami niebezpiecznymi. Jedno z takich zdarzeń przywołuje wspomnienia z przeszłości. Przeszłości, która ukształtowała przerażonego człowieka bez nadziei. 

Szybko staje się jasne, że mamy do czynienia z bolesną historią przemocy, z traumatycznym dzieciństwem, które odcisnęło piętno n psychice głównego bohatera. Takie tematy zawsze wzbudzają sprzeciw, powodują przygnębienie. W Dziecku z ziemi potęguje je forma przekazu. Zimna, pozbawiona empatii, minimalistyczna. Jeśli tak właśnie wygląda literatura japońska – marzę by czytać więcej. 

Spodziewałam się ciężkiej lektury, ale nie sądziłam, że te niewiele ponad 100 stron będzie tak intensywne, tak przytłaczające i tak dosadne. Mogłoby się wydawać, że w tak krótkiej formie jaką jest Dziecka z ziemi ciężko będzie przekazać jakąkolwiek historię. Otóż okazuje się, że nie potrzeba wielu słów, by opisać trudne do przedstawienia emocje; okazuje się, że można efektownie ująć dramatyzm sytuacji bez pisania o nim wprost. Tu wiele czyta się między wierszami, nie potrzeba dogłębnej analizy, żeby wyciągnąć z tekstu wszystko co autor chciał przekazać. 

Dziecko z ziemi obezwładnia mrokiem, jest skrajnie przygnębiające, a jednocześnie zachwycające i fascynujące. To książka, którą przeczytacie w godzinę, ale zapamiętacie na całe życie. Moje pierwsze spotkanie z literaturą japońską oceniam bardzo dobrze, chociaż w kontekście tego co przeczytałam ciężko mówić o niej dobra.

To powieść zupełnie inna niż te, które znałam dotychczas. Przerażająco smutna, pełna emocji a jednocześnie nieczuła… Bardzo Wam polecam sięgnąć po tę książkę. Nie tylko jeśli interesujecie się Japonią, ale przede wszystkim po to, żeby spróbować nowego stylu. Może przepadniecie tak jak ja przepadłam?



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Kwiaty Orientu

Obsługiwane przez usługę Blogger.