Zgadnij kto - Chris McGeorge


Wystarczyło mi przeczytać kryminał utrzymany w konwencji escape roomu w opisie książki, by wiedzieć, że chcę poznać Zgadnij kto. Później już było tylko lepiej - klaustrofobiczna atmosfera, presja czasu i sześć osób zamkniętych w jednym pokoju razem z trupem... Czego więcej trzeba by zachęcić do lektury? Mnie nie trzeba niczego! ;)

Morgan Sheppard od dziecka chciał zostać sławny. Robił wszystko by swój cel osiągnąć. Nie spodziewał się tylko, że popularność zdobędzie jako jeden z najmłodszych detektywów rozwiązując zagadkę śmierci nauczyciela matematyki w wieku jedenastu lat. Tym bardziej nie spodziewał się, że sława doprowadzi go w miejsce, w którym jest teraz - zamknięty w pokoju bez wyjścia, z pięcioma osobami osobami, z których jedna jest mordercą a jej ofiara leży tuż za ścianą, w łazience.  Morgan, jako sławny detektyw ma za zadanie odnaleźć zabójcę w ciągu trzech godzin. Jeśli mu się nie uda - wszyscy zginą. 3... 2... 1... CZAS START!

Akcja rozgrywa się w dwóch liniach czasowych. Jedną z nich jest opis traumatycznych wydarzeń z przeszłości, o których nie będę wspominać więcej niż tyle, że będą miały one ogromny wpływ na wydarzenia bieżące - drugą linię fabularną powieści. Zamknięcie w ciasnym pokoju sześciu zupełnie obcych osób i nałożenie na nich presji czasu spowodowało szybkie zagęszczenie i tak już napiętej atmosfery. Klaustrofobiczny klimat przechodzi na czytelnika, niepewność ściska za gardło, upływający czas powoduje gęsią skórkę. Nigdy nie byłam w escape roomie, ale zawsze chciałam odwiedzić takie miejsce. Teraz jestem jeszcze bardziej pewna, że muszę się wybrać. Czytając Zgadnij kto, miałam ochotę znaleźć się obok Shepparda i razem z nim prowadzić śledztwo. Wyobrażałam sobie jak zachowałabym się w takiej sytuacji i gdzie szukałabym poszlak. Może to przez momenty w których poczynania głównego bohatera były tak bardzo nielogiczne a jego śledztwo tak mało efektywne, że nie mogłam tego znieść, a może przez coś w rodzaju adrenaliny, którą wzbudziła we mnie książka...

Pomijając nie zawsze trafne decyzje Shepparda daję autorowi ogromną piętkę z plusem za rewelacyjnie wykreowanych bohaterów. Każdy z nich wnosi do historii coś unikatowego i potrzebnego. Postacie są dobrane tak, żeby każdy wydawał się podejrzany. To dodatkowa potęguje niepokojący klimat książki. Każdy ruch, każde słowo poddawane jest analizie, bo może w którymś momencie uda się wyłapać to jedno, które zdradzi mordercę.

Odnalazłam w Zgadnij kto element zaskoczenia niezwiązany z intrygą. Spodziewałam się trzymającego w napięciu kryminału - taki też dostałam, ale zupełnie nie liczyłam na swego rodzaju podróż wgłąb psychiki głównego bohatera. Jeśli do mnie zaglądacie, to pewnie już wiecie, że jestem fanką elementów psychologicznych w książkach. I, ku mojej radości, tu się taki pojawił. Tym razem przekonamy się gdzie może doprowadzić sława, kim można się stać robiąc wszystko dla pieniędzy i rozgłosu, ale zupełnie wbrew sobie i jak z pozoru niewinne, złe decyzje mogą odbić się na nas po latach.

Pochłonęłam tę książkę w rekordowym tempie. Nie mogłam jej odłożyć nie znając rozwiązania zagadki. Autor zadbał o to, by wyłonienie głównego podejrzanego było prawdziwym zaskoczeniem. I chociaż wraz z rozwojem fabuły pojawiały się przesłanki, które mogły nakierować na konkretną osobę, to w rezultacie ciężko wyłonić ją spośród podejrzanych. Muszę przyznać, że sama brałam pod uwagę absolutnie każdego, a kiedy już wszystko stało się jasne pomyślałam: hej! wiedziałam! podejrzewałam, że tak będzie! Tylko, że nie! Przecież nie udało mi się wyłapać wskazówek, miałam tylko przypuszczenia, które kierowałam po kolei w stronę każdej znajdującej się w pokoju postaci... Chris McGeorge dołożył wszelkich starań, żeby intryga była doskonale dopracowana i przekazał tylko niezbędne informacje zostawiając te kluczowe, najistotniejsze na sam koniec.


Zgadnij kto nie jest bez wad, ale biorąc pod uwagę, że to debiut i skupiając się na całościowym wydźwięku powieści, można zapomnieć o niewielkich niedociągnięciach i absurdalnych zachowaniach detektywa. W końcu historia jest naprawdę ciekawa a intryga po prostu nie do rozpracowania. To książka dla fanów klasycznych kryminałów, dla ciekawych niecodziennych konstrukcji fabularnych i miłośników rozwiązywania zagadek wszelkich. Powiedzieć, że wciąga to za mało. Jestem ciekawa, czy uda Wam się zgadnąć kto :) 


M.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Obsługiwane przez usługę Blogger.