Stranger Things Mroczne umysły - Gwenda Bond


Długo broniłam się przed oglądaniem Stranger Things. Obawiałam się nadnaturalnych stworów i prawdziwie upiornych scen, a kiedy już zdecydowałam się zerknąć na pierwszy odcinek, zastała mnie noc i rozpacz z powodu ostatnich sekund pierwszego sezonu. Z niecierpliwością czekam na trzeci sezon, który będzie miał premierę 4 lipca, w moje urodziny!


W serialowym Stranger Things śledzimy losy grupy bardzo młodych przyjaciół. Razem z nimi przechodzimy na Drugą Stronę, walczymy z demogorgonami i poznajemy nadprzyrodzone umiejętności pewnej dziewczynki - książkowy prequel pozwala nam przekroczyć próg laboratorium i dowiedzieć się, na czym polegały prowadzone w nim niebezpieczne eksperymenty, ale przede wszystkim poznajemy historię Terry, matki serialowej Nastki.


Ogłoszenie o naborze do udziału w płatnych badaniach laboratoryjnych to prawie jak wygranie losu na loterii dla młodzieży zamieszkującej w Bloomington w stanie Indiana. Dla Terry Ives to nie tylko dodatkowa gotówka, ale poczucie, że bierze udział w czymś naprawdę ważnym. W laboratorium spotyka Alice, Glorię i Kena, którzy tak jak ona poddawani sią eksperymentom. Uczestnicy badań zaprzyjaźniają się i wspólnie dochodzą do wniosku, że eksperymenty którym są poddawani wydają się co najmniej niepokojące. Konsekwencje udziału Terry w badaniach okazały się tragiczne. Co doprowadziło dziewczynę do stanu, w jakim mieliśmy okazję oglądać ją w drugim sezonie serialu?

Zawsze ciężko jest opowiadać o książkach, których fabuła mogłaby zdradzić zbyt wiele. Tym razem jest jeszcze trudniej – jeśli napiszę zbyt wiele popsuję Wam nie tylko powieść, ale i serial, na podstawie którego powstała. Umówmy się, że nie wspomnę już ani słowem o fabule. Skupię się tylko na wrażeniach z lektury.

Stranger Things Mroczne umysły to sensownie skonstruowane wprowadzenie do wydarzeń z serialu, skupione przede wszystkim na prowadzonych w laboratorium eksperymentach. Nie ukrywam, że liczyłam na jakiekolwiek wyjaśnienie czym jest The Upside Down i jak doszło do pierwszego przedostania się na Drugą Stronę – tego nie dostałam. Poza tym nie miałam żadnych oczekiwań względem książki. Nie czuję się ani rozczarowana, ani zachwycona. Mroczne umysły to po prostu prequel serialu, nie próbują być niczym więcej. Okazały się prostą książką. Lekką, niewymagającą większego skupienia z dużą ilością dialogów. Czyta się błyskawicznie i bardzo przyjemnie. Konsekwencje wydarzeń z książki łatwo odnaleźć w serialu, co jest ogromnym plusem. Obie historie w naturalny sposób zazębiają się ze sobą.

Można powiedzieć, że książka i serial to ta sama opowieść, jednak ja wyraźniej odczułam różnice w klimacie obu wersji i bez wątpienia jestem większą fanką tej serialowej. Tak samo, jak pierwowzór, Mroczne umysły są melancholijnym powrotem do przeszłości. Możemy to odczuć w na wiązaniach do muzyki, literatury i ważnych wydarzeń z lat 60 i 70 XX w. Mamy tu do czynienia ze znacznie starszymi bohaterami, którzy zamiast grać w Dungeons & Dragons, zajmują się studiami, martwią opłatami za wynajmowane mieszkanie i nie stronią od używek. Żaden z nich nie wzbudził we mnie  aż tak dużej sympatii, jaką wzbudzili serialowe dzieciaki. Uważam, że Gwenda Bond dobrze poradziła sobie z książką, świetnie wykreowała postać Terry, która w końcu miała okazję powiedzieć coś więcej niż: oddychaj, słonecznik, tęcza. Tu okazała się silną i inteligentną kobietą. Z pewnością sięgnę po kolejne części książki, jeśli tylko zostaną wydane w Polsce.

To książka przede wszystkim dla fanów serialu. Fajny smaczek dla tych, którzy nie mogą doczekać się nadchodzącej premiery nowego sezonu. Nie jest to historia, którą koniecznie trzeba poznać – w żaden sposób nie wpływa na rozwój fabuły serialu, nie odkrywa też żadnych wielkich tajemnic. Jest po prostu dodatkiem do historii i ciekawym zarysowaniem tła. Jeśli mieliście wątpliwości co do Stranger Things Mroczne umysły, to mam nadzieję, że je rozwiałam. 

M.


Obsługiwane przez usługę Blogger.