Stranger Things Ciemność nad miastem - Adam Christopher



Ah jak cieszy mnie ten lipiec, jak cieszy mnie nowy sezon Stranger Thngs i nowa książka w serii! Tym bardziej, że tym razem dostajemy historię Jima Hoppera, za którym po prostu przepadam. Widzieliście już 3 sezon? Motyw jego rozmowy z Mikem i Nastką z pierwszego odcinka to czyste złoto! :)


Ciemność nad miastem zaskoczyła mnie z dwóch powodów – jej grubość znacznie przewyższa poprzednią książkę z serii Stranger Things, co okazało się miłą niespodzianką w połączeniu z faktem, że książka jest kryminałem! I to całkiem porządnym kryminałem. Tak samo jak w przypadku Mrocznych umysłów, dostajemy w niej tło serialowej historii. Tym razem akcja rozgrywa się w Nowym Jorku, gdzie razem z o niemal dziesięć lat młodszym detektywem Hopperem mierzymy się z jedną z trudniejszych spraw w jego karierze. 

Zagadka kryminalna jest całkiem intrygująca. W Nowym Jorku grasuje seryjny morderca, nad sprawą którego pracuję detektyw Hopper i jego partnerka Delgado. Kiedy w końcu trafiają na poważny trop, sprawa zostaje im odebrana przez agentów federalnych. Detektywi nie poddają się i w tajemnicy przed przełożonym nadal badają sprawę. Ktoś wyczekuje tajemniczego Dnia Węża i przepowiada, że w tym dniu nad miastem zapanują absolutne ciemności. Muszę przyznać, że przez długi czas miałam wrażenie, że fabuła rozwinie się w coś nadnaturalnego, coś w stylu serialowego Stranger Things. Wszystko szło dokładnie w tym kierunku, ale nie. Autor pozostał w świecie realistycznym i chyba wyszło mu to na dobre. Fabuła składa się w fajną całość, rozwiązanie zagadki jest satysfakcjonujące, choć raczej nie sposób wpaść na nie samodzielnie. Akcja raz zwalnia, raz przyspiesza – co można by uznać za minus, ale mnie się podobało, momentami działo się tak dużo jak w szaleńczym filmie akcji, krótka przerwa od czasu do czasu była wręcz wskazana. Przyczepię się tylko do jednej rzeczy – za mało mi pazura w Ciemności nad miastem. To ugłaskana i stonowana historia. Z jednej strony to zrozumiałe, w końcu jest opowiadana dziecku, jednak zabrakło mi tego czegoś, małej iskry, która dopełniłaby kryminalną część książki. 

Jim Hopper opowiada swoją historię Nastce, o czym raz na jakiś czas przypominają wstawki z ich domku w Hawkings, gdzie spędzają śnieżny grudniowy dzień, jedzą gofry, a Jim popija kawę za kawą i za namową dziewczynki wspomnieniami wraca do lipca 1977 roku. Wtrącenia z teraz są świetną okazją by przyjrzeć się bliżej relacji między nimi. Jest trochę nieporadna i ostrożna, ale od razu widać, że szczera i serdeczna. I chociaż taki rodzaj więzi ojciec – córka nadal jest czymś nowym dla obu stron, to ich wzajemna troska jest niemal namacalna. Swoją drogą bohaterowie zostali bardzo fajnie odwzorowani. Nie miałam problemu, by poczuć, że książkowy Hopper to ten sam trochę cyniczny Hopper co w serialu - a Nastka, no cóż, jest Nastką ;)

Hopper to jedna z moich ulubionych dorosłych postaci w Stranger Things, dlatego bardzo ucieszyłam się z książki poświęconej jego przeszłości. Szkoda tylko, że to bardzo okrojony jej fragment. Uważam, ze Jim ma niezwykle ciekawą historię. Można z niej wyciągać i wyciągać. Weźmy na przykład motyw rodziny – co stało się z żoną i córką?, albo ten dotyczący jego służby w Wietnamie.  Szkoda, że nie dano nam więcej i że nie było bardziej prywatnie, ale mam cichą nadzieję że Jim Hopper dostanie jeszcze swoje 5 minut. 

Ciemność nad miastem podobała mi się bardziej niż Mroczne umysły, ale tylko ze względu na jej gatunek. Mam słabość do kryminałów i już. Jednak uważam, że to książka mająca mniej wspólnego z fantastycznym światem Stranger Things. Tu głównym filarem łączącym powieść z serialem jest Jim Hopper. Kolejny tytuł z serii będzie świetnym dopełnieniem ulubionego serialu, ale tym razem, dzięki znacznie bardziej uniwersalnej treści ma szansę trafić do szerszego grona odbiorców.

M.


Obsługiwane przez usługę Blogger.